Na dużym i małym ekranie / podsumowanie część II

Zgodnie z obietnicą wracam z drugą częścią filmowego podsumowania pierwszego półrocza 🙂 Pierwszy wpis możecie znaleźć tutaj.

  • „Green Book” (reż. Peter Farrelly; 2018)

Film Petera Farellego (tak, jednego z TYCH braci Farellych od głupich komedii…) to nieco zaskakujący tegoroczny laureat Oscara dla najlepszego filmu, ale to nie znaczy, że nie zgadzam się z werdyktem Akademii. Wręcz przeciwnie! Mimo, że akcja rozgrywa się w latach 60., to jego uniwersalne przesłanie dotyczące tolerancji i nie kierowania się stereotypami doskonale odnajduje się także w dzisiejszych czasach. Znamy ten obrazem z wielu filmów – dwaj bohaterowie z zupełnie innych światów (tutaj dzieli ich wykształcenie, kolor skóry, narodowość i zamożność, a nawet orientacja seksualna, a więc prawie wszystko…) odbywają podróż, która zupełnie zmieni ich zdanie na temat tego drugiego. Ale tutaj podane jest to z ogromnym smakiem, okraszone doskonałym humorem (grubszy Viggo Mortensen zaskakująco dobrze odnajduje się w komediowych tonach), świetną muzyką i pięknymi kadrami. I co najważniejsze cała historia oparta jest na faktach – po raz kolejny potwierdza się nieco wytarte powiedzenie, że życie pisze najlepsze scenariusze 🙂 Duet bohaterów – obok Mortensena możemy oglądać Mahershala Aliego, który za tą rolę zgarnął swojego drugiego Oscara – świetnie ze sobą czuje się na ekranie, a chemia między nimi aż kipi. Doskonały film, który trzeba koniecznie obejrzeć – 8,5/10.

green-book-1

 

  • „Kafarnaum” (reż. Nadine Labaki; 2018)

Zmieniam nieco klimat na cięższy, ale też kierujemy się w zupełnie inną stronę globu. Jakoś tak się już przyzwyczailiśmy, że obrazy z „bardziej egzotycznych” rejonów, w przeciwieństwie do hollywoodzkiej czy europejskiej kinematografii muszą nieść głębsze przesłanie i poruszać ważne tematy. Nie jest to oczywiście regułą, ale gdy słyszymy o nowym filmie libańskiej produkcji to nie spodziewamy się superbohaterów i efektów specjalnych na ekranie… Głównym bohaterem filmu jest Zain (debiutant, dosłownie zgarnięty z ulicy), który pozywa swoich rodziców o to, że… dali mu życie. Skąd u tego młodego chłopaka taka niespodziewana decyzja? W retrospekcjach poznajemy jego krótkie, ale bardzo intensywne i niepozbawione smutku życie. Liczna, biedna rodzina, w której nie ma miłości, ciągłe problemy z jedzeniem i pieniędzmi, w końcu trafienie pod skrzydła etiopskiej imigrantki, co jednak nie kończy pasma nieszczęść, a wręcz przeciwnie jest źródłem kolejnych trudności… Mimo kilku scen zabarwionych humorystycznie (zaradność Zaina oraz jego przesłodki, przyszywany, czarny „brat” wielokrotnie wywołują uśmiech na twarzy), góruje tu nastrój smutku i złości, ale bez taniego sentymentalizmu i wyciskania na siłę łez u widzów. Kiedy już się wydaje, że wszystko idzie w dobrym kierunku, znów następuje zderzenie z rzeczywistością. Przygnębiający to film, ale bardzo ważny, fantastycznie zagrany (oklaski dla dziecięcych aktorów!) i z niezwykle ciekawą historią. Gorąco polecam – 8/10.

6bd20115-8080-4798-9051-b6d5fa2d875c_900x

  • „Bohemian Rhapsody” (reż. Bryan Singer; 2018)

Queen to jeden z moich ulubionych zespołów rockowych. Bardzo czekałam na film o Freddiem Mercury – pierwsze zapowiedzi jeszcze kilka lat temu głosiły, że w tą rolę wcieli się Sacha Baron Cohen (słynący z niewybrednego humoru i roli Borata) i… totalnie zgadzałam się z tym castingiem. Cohen śpiewać potrafi i aparycję też ma dosyć podobną – no, czułam to. Ale potem doszło do jakieś kłótni, zmiany na stanowisku reżysera i znów zapadła cisza w kwestii obsady. Do czasu gdy ogłoszono, że kultowego frontmana zagra Rami Malek, który zasłynął rolą hakera w serialu „Mr. Robot”. I wypadł całkiem udanie, co zresztą potwierdza deszcz nagród z Oscarem na czele. Dla mnie jednak najbardziej zachwycająca jest muzyka i motyw fenomenalnego koncertu Live Aid z 1985 roku – tworzy on ramę całego filmu, od niego się zaczyna i nim kończy. I jak dla mnie, odwzorowanie tego koncertu co do jednego gestu i miny Freddiego (polecam porównujące filmiki na You Tube) to najlepsze sceny całego filmu. Wciskają w fotel, wywołują ciarki i wzruszenie, no rewelacja po prostu. Na pewno warto film obejrzeć, nawet jeżeli nie jesteście fanami Queen i ich muzyki. Bo to po prostu historia ciekawego faceta, który był geniuszem muzycznym, ale w życiu kilka razy nieco się pogubił – 8/10.

DF-25953-web-optimised-1000

  • „Avengers: Koniec gry” (reż. Anthony Russo, Joe Russo; 2019)

No nie mogłam sobie odmówić też przyjemności napisania o jednym z najlepszych filmów blockbusterowych, który właśnie kilka dni temu został ogłoszony najbardziej kasowym filmem w historii (przebił Avatara, który rządził niepodzielnie kilka ostatnich lat). Mam słabość do filmów Marvela, bo są naprawdę świetnie zagrane, zebrano w nich śmietankę aktorską z najwyższej półki, której oglądanie to czysta przyjemność, a przede wszystkim akcja nie jest napuszona (chociaż nie ukrywajmy, trafiają się też patetyczne teksty…), tylko podana lekko i z dużą ilością rozładowującego napięcie humoru – tym razem w tej konkurencji bezapelacyjnie wygrywa Thor 😉 Jest to bezpośrednia kontynuacja zeszłorocznej „Wojny bez granic”, a jednocześnie zakończenie kolejnej marvelowskiej, superbohaterskiej epoki (kolejna już została zapowiedziana, więc za szybko się z Marvelem nie pożegnamy). Nie zabrakło też wzruszeń (nie podam spojlerów, ale naprawdę – jeżeli jeszcze nie wiecie, co się wydarzyło, to chyba ostatnie kilka miesięcy spędziliście na samotnej wyspie ;)), pożegnań i zwrotów akcji. Oczywiście są minusy – jeżeli ktoś nie jest na bieżąco z universum Marvela to może czuć się zagubiony. Poza tym ilość bohaterów, zebrana ze wszystkich filmów, jest tak duża, że niektórzy mają do powiedzenia jedno zdanie (dosłownie). Ale ja na to przymykam oko i po prostu przez trzy godziny doskonale się bawię, a o to przecież w takich filmach chodzi. Sama akcja tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia – wiadomo, że rozegra się decydująca bitwa, będzie dużo efektów specjalnych i zwrotów akcji. Całość jednak na swoich barkach niosą naprawdę rewelacyjni bohaterowie, którzy tworzą zgraną paczkę – chciałoby się z nimi wyskoczyć na piwo 😉 Marvel już zapowiedział, jakie filmy pojawią się w kolejnej fazie – nie jestem pewna, czy powtórzą sukces Avengersów, ale z pewnością będę miała na nie oko, zwłaszcza że będzie też mój ulubiony Hawkeye 🙂 „Koniec Gry” dla mnie na 8,5/10.

960x0

  • „Niedobrani” (reż. Jonathan Levine; 2019)

I na koniec dobra komedia z Sethem Rogenem i piękną Charlize Theron. Ona gra sekretarz stanu USA, a więc piastuje jedno z najważniejszych stanowisk w kraju. On jest niezależnym dziennikarzem, który wpada w ciągłe tarapaty i ledwo wiąże koniec z końcem. Znają się z dzieciństwa, ale z czasem ich drogi się rozeszły. Jak łatwo się domyślić znów się spotkają w zaskakujących okolicznościach. Nie jest to typowa komedia romantyczna, chociaż oczywiście takich elementów nie brakuje, łącznie z pewnymi standardowymi dla tego gatunku schematami. Ale poza tym film wyróżnia się naprawdę świetnym humorem, a para bohaterów, mimo że na pierwszy rzut oka zupełnie do siebie nie pasuje, to jest między nimi widoczna chemia i sympatia. Jeden duży minus (dla mnie) – dość niewybredny język, zaskakujący jak na lekką komedię… Poza tym ogląda się bezboleśnie i bez uczucia zażenowania, które niestety często towarzyszy komediom – ocena 7/10.

f1b93b11cbf56b4812968c5f336a

Pewnie jeszcze nie wyczerpałam tematu filmowego, ale w kolejce czekają jeszcze seriale oraz filmy obejrzane w lipcu, więc na tych tytułach zakończę podsumowanie półrocza. I obiecuję być bardziej na bieżąco 😉

Asia B&B

2 uwagi do wpisu “Na dużym i małym ekranie / podsumowanie część II

  1. Obrotowy Miś

    Miś nigdy nie był fanem fruwających z laserkami-blasterkami gości w rajtuzach, ale Avengersi dali radę. Szczególnie niezapomniane wrażenie w móżdżku Misia pozostawił Thor i jego nowy look 😀

    Co do bohemskiej rapsodii. Miś nie przepadał za Queen. Miś obejrzał w/w film muzyczny. Od tego momentu Miś lubi i bardzo szanuje dokonania Queen :]

    A temat zdecydowanie jest niewyczerpany, bo przecież w I półroczu było obejrzanych kilka fantastycznych seriali – miś pozostaje w trybie oczekującym 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s