Na dużym i małym ekranie / październik

W październikowym podsumowaniu filmowym nie mam tym razem zbyt wielu filmów – obejrzeliśmy trzy filmy i jeden serial, ale za to wszystkie tytuły w jakiś sposób wzbudzają emocje i odbiły się głośnym echem, czy to w Polsce, czy innych krajach 🙂

  • Czwarta władza (reż. Steven Spielberg; 2017)

To dla mnie wzór amerykańskiego filmu, który mógł stworzyć tylko Steven Spielberg, chyba największy piewca amerykańskich wartości w świecie filmowym. A jeżeli dodamy do tego tematykę, czyli obronę największej świętości USA –  pierwszej poprawki, walkę o wolność słowa i prasy oraz historię opartą na faktach, to mamy pewność, że taki obraz będzie za Oceanem bardzo ważny. W rolach głównych ulubieńcy Ameryki, dwoje najbardziej popularnych i podziwianych aktorów – Meryl Streep (która tym razem gra dosyć oszczędnie) oraz Tom Hanks, za muzykę odpowiedzialny jest John Williams, a za zdjęcia Janusz Kamiński, czyli kolejny stały współpracownik Spielberga. Nie dziwię się jednak, że film nie zachwycił polskich widzów (na Filmwebie średnia 6,6), bo to jednak tematyka nam bardzo odległa, pełna prawnych i konstytucyjnych zawiłości, ogólnie coś dla widzów, którzy lubią takie kameralne, nieco przegadane kino. Dla mnie jednak film jest rewelacyjny i nie chodzi tu tylko o kulisy amerykańskiej władzy oraz mediów, czyli dwóch światów, które wciąż się przenikają, nawzajem kontrolują, ale zarazem nie mogą bez siebie funkcjonować. Wszyscy zaangażowani w ten film to mój hollywoodzki top ulubieńców, do tego ciekawy scenariusz, amerykańska historia i obowiązkowy morał i lekcja dla potomnych – ja to kupuję, seans sprawił mi sporą przyjemność. Kino z pewnością nie dla wszystkich, ale ja polecam i daję 8/10

Polecany-film-sensacyjny-polityczne-dzienikarskie-śledztwo-tajne-dokumenty-o-wojnie-w-Wietnamie-Czwarta-władza-Opinie-Opis

  • Pierwszy człowiek (reż.  Damien Chazelle; 2018)

Film, na który bardzo czekałam od pierwszych zapowiedzi. Astronomia i wszystko, co związane z kosmosem było swego czasu moim konikiem (jak wiele innych rzeczy zachwycających młody, chłonny umysł…) i chociaż ta fascynacja już przeszła, to jednak z przyjemnością czasami powracam do takich tematów. Lądowanie pierwszego człowieka na Księżycu od zawsze rozpalało wyobraźnię ludzi, wokół tego wydarzenia narosło mnóstwo legend, wątpliwości, a nawet oskarżeń o mistyfikację, zwłaszcza w okresie zimnowojennego wyścigu. Film Chazella z dokumentalną precyzją odtwarza tamte wydarzenia i towarzyszące im obawy, straty, często też cierpienia i poświęcenia. Nie unika jednak bardziej przyziemnych (dosłownie 😉 ) kwestii, takich jak chociażby rolę i uczucia najbliższych osób słynnych astronautów. Duże znaczenie miał w tym przypadku casting. Zarówno odtwórcy głównych ról, Ryan Gosling oraz Clarie Foy, jak i liczni bohaterowie drugiego planu, sprawdzają się znakomicie. Gosling wciela się w postać Neila Armstronga, człowieka pracowitego, niezwykle ambitnego, dla którego podróże kosmiczne są ważniejsze od rodziny, ale są dla niego też ucieczką od noszonego w sercu bólu po stracie córeczki. Może się wydawać, że przez cały film ma kamienną twarz, ale czasami w jednym spojrzeniu, prostym geście, widać, jak świetnym jest aktorem, potrafiącym zawrzeć w swojej postaci mnóstwo uczuć. Za to Foy gra pełną gamą emocji, kiedy trzeba ukrywa smutek przed innymi, cierpi w samotności, ale w innych momentach potrafi przeciwstawić się grubym rybom z NASA i wykrzyczeć im prosto w twarz, co o nich myśli. Najlepiej jednak wypadają sceny, gdy Gosling i Foy są razem na ekranie – emocje aż iskrzą, chociaż czasami pada bardzo niewiele słów. Świetny film, bardzo dobrze zagrany, pięknie nakręcony (aczkolwiek tak zupełnie inaczej niż np. widowiskowa „Grawitacja” Cuaróna), w sumie minimalistyczny, mimo że tematyka mogłaby świadczyć o tym, że dostaniemy wielkie widowisko w hollywoodzkim stylu. I fakt, że jednak nie zdecydowano się na taką opcję, jest w tym przypadku na duży plus. Nie mogło także zabraknąć słynnych słów „One small step for man…” – ja w tym momencie poczuła ciarki na plecach 🙂 Ocena 8/10

first-man-1

  • Kler (reż. Wojciech Smarzowski; 2018)

Największy hit frekwencyjny w polskich kinach po 2000 roku. Mimo trudnej tematyki i licznych kontrowersji wokół filmu, Polacy tłumnie rzucili się na seanse już od dnia premiery. Z pewnością przyciągnęły też nazwiska – Smarzowski nie raz już udowodnił, że nie boi się ciężkich tematów i stał się swoistym głosem sumienia Polaków; Arkadiusz Jakubik oraz Robert Więckiewicz to już stali aktorzy w obsadzie filmów Smarzowskiego – tutaj po raz kolejny pokazali, że nie bez przyczyny znajdują się obecnie w topie polskiego aktorstwa (Więckiewicz to chyba gra w kilku filmach rocznie! Nie wiem, kiedy ma na to wszystko czas…); Braciak to największe zaskoczenie w tym filmie – z pozoru wygląda na najspokojniejszego, najbardziej ułożonego, ale jak każdy skrywa pewną tajemnicę. Gra minimalistycznie i bardzo przekonująco. Nie można także nie wspomnieć o świetnym Januszu Gajosie, przyćmiewającym wszystkich innych swoją rolą arcybiskupa. Niektóre sceny nieco się urywają, trochę tak, jakby Smarzowski miał dużo materiału i musiał robić cięcia ze względu na ograniczenia czasowe. Sporo trzeba się domyślać między scenami, już po seansie tłumaczyliśmy sobie nawzajem zrozumienie niektórych wątków, bo nie wszystko zostaje powiedziane wprost. A sama tematyka? No cóż, jesteśmy w ostatnim czasie bombardowani kolejnymi skandalami i doniesieniami na temat Kościoła, więc mogłoby się wydawać, że w filmie nie ma nic nowego, ani odkrywczego. Ale pokazanie tego przez pryzmat konkretnych osób, trzech głównych bohaterów i ich losów, zmienia nieco perspektywę. Na pewno warto zobaczyć i samemu wyciągnąć odpowiednie wnioski. Film pod względem wykonania i aktorstwa dostaje ode mnie mocne 7/10.

  • Altered Carbon (twórca:  Laeta Kalogridis; 2018)

No i na koniec serial, po którym sobie bardzo dużo obiecywaliśmy i niestety skończyło się rozczarowaniem 😦 Krótko o głównym wątku – w przyszłości ludzie mają wszczepianą swoją osobowość (czy też umysł, ogólnie życie) do niewielkich dysków w karku. Zabić można kogoś tylko niszcząc mu ten dysk, bo inaczej życie może zostać przeniesione do innego ciała. Bogaci ludzie mają całe banki ciał (tzw. powłok), a tym samym żyją nieskończenie długo. Główny bohater, Takeshi Kovacs, zostaje po 300 latach obudzony w nowym ciele i poproszony przez jednego z takich bogaczy o pomoc w znalezieniu mordercy swojej powłoki. Ehh… zawiłe, wiem, ale wierzcie mi, że to tylko początek. Pojawia się tam mnóstwo wątków, filozoficznych rozkmin nad długowiecznością, naukowych kwestii (połowy nie zrozumieliśmy…), są też walki rebeliantów (niczym w Star Wars), sztuczna inteligencja, oczywiście problemy uczuciowe i prywatne bohatera i wiele, wiele innych rzeczy – trochę było tego wszystkiego za dużo, jak na dziesięć odcinków. Gdzieś tak mniej więcej od połowy zastanawialiśmy się, czy oglądać dalej, ale zmusiliśmy się, żeby dać miarodajną ocenę i mimo wszystko zobaczyć, jak się wszystko wyjaśni. Ale od odcinka siódmego (który zresztą ma sporo negatywnych opinii, chociażby na Filmwebie) oglądanie było naprawdę męczarnią – na ekranie absurd gonił absurd. Do tego doszło niestety niezbyt powalające aktorstwo – o ile Joela Kinnemana bardzo lubię (jest też na czym oko zawiesić ;)), to jednak tutaj ma ciągle jedną, tak samo zbolałą minę. Był potencjał, ciekawy pomysł, ale zabrakło dobrego wykonania. Klimat kina noir w połączeniu z Blade Runnerem, Avatarem (wątek jakiegoś drzewa życia… serio), Gwiezdnymi Wojnami, Matrixem, okraszone tekstami jak z Paulo Coelho… Niestety, rozczarowanie. Na kolejne sezony na pewno się nie zdecydujemy 😦 4/10

altered-carbon

W tym miesiącu tematyka u nas była raczej poważna i mroczna 🙂 A co Wy ciekawego oglądaliście? Polećcie coś!

Asia B&B

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s