DZIAŁO SIĘ! / październik

Wróciła piękna, złota jesień 🙂 Po kilku dniach deszczowych i chłodniejszych za oknem znów zrobiło się ładnie. I takie dni bardzo lubię, chociaż czuć zbliżającą się zimę. Październik już prawie dobiegł końca, ale był to miesiąc pełen wielu ciekawych wydarzeń, a część z nich jest ściśle związana z literaturą. Dlatego nie przeciągając, zapraszam Was do podsumowania ostatnich tygodni, zwłaszcza, że mam Wam bardzo dużo do opowiedzenia i dużo zdjęć do pokazania 🙂

  • Wydarzenia Literackie

Jak chyba każdy czytelnik, mam kilka swoich ulubionych wydawnictw i wśród nich jest także Karakter, który wydaje literaturę – zarówno faktu, jak i prozę – na najwyższym poziomie. Właśnie dlatego z przyjemnością przyjęłam wiadomość, że wydawnictwo to otwiera swoją stacjonarną księgarnię w Krakowie przy ulicy Tarłowskiej 12. W pierwszy weekend października było oficjalne otwarcie, więc postanowiłam wyciągnąć Dzióbkowskiego na spacer 🙂 Księgarnia jest niewielka, bardzo kameralna i urządzona w minimalistycznym stylu. Jest niewielki kącik czytelniczy i dla najmłodszych. Książek jest dużo mniej niż w innych księgarniach, ale za to jest to literatura dobrze wyselekcjonowana i po prostu bardzo dobra. Na książki Karakteru jest stały rabat, a tego dnia do każdego zakupu wydawana jeszcze była karta stałego klienta upoważniająca do zniżki 10% (teraz trzeba zrobić zakupy za minimum 100 zł, żeby taką kartę dostać). Gości było naprawdę sporo, na tak małej przestrzeni zrobiło się tłoczno, ale atmosfera była bardzo miła. Trochę mi jednak zabrakło kawy, to takie naturalne uzupełnienie większości księgarni. Ale tutaj rozwiązano to w inny sposób – księgarnia reklamuje się hasłem (jednym z wielu, które pojawiły się na mieście) zachęcającym, żeby po prostu kupić kawę w kawiarni i z nią przyjść. Bardzo przyjemne miejsce, którego powstanie cieszy tym bardziej, że niestety wiele małych księgarni przegrywa z dużymi sieciówkami. Zadowoleni będą czytelnicy, którzy nie patrzą tylko na cenę, ale doceniają także klimat i przede wszystkim naprawdę fachową obsługę. Na pewno będę się tam pojawiać, zwłaszcza że mam w planach kolejne „karakterowe” zakupy 🙂

20181006144645_IMG_9670

20181006143737_IMG_9666

20181006_143556

20181006_144259

No właśnie – co ciekawego kupiłam na otwarciu? Ściśle wiąże się to z kolejnym newsem, a mianowicie tegoroczną nagrodą Nike. Za książką „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy chodziłam już od jakiegoś czasu i ze względu na zbliżającą się wizytę w nowej księgarni, postanowiłam ją kupić w Karakterze (to zresztą tytuł wydany przez nich). A tymczasem w piątek przed otwarciem Wicha dostał Nike czytelników, a dwa dni później zdobył także główną nagrodę. Wtedy już jednak nagrodzona książka stała u mnie na półce i oczywiście przesunęła się na czoło listy lektur do przeczytania. To piękna, bardzo mądra i głęboka książka. Autor porządkuje rzeczy po swojej zmarłej matce i przywołuje to w nim liczne wspomnienia, które przelewa na papier. Ale jak on to robi… Każde zdanie, każde słowo, każdy znak interpunkcyjny jest na swoim miejscu. To zbiór krótkich form, esejów pięknie napisanych, zachwycających na każdym kroku. Książka minimalistyczna, teoretycznie do szybkiego przeczytania, ale trzeba się nią delektować, smakować najmniejsze zdanie, czytać z ołówkiem w ręku, zaznaczać sobie ciekawsze spostrzeżenia. Wyłania się z nich obraz matki autora, kobiety twardej, z zasadami, inteligentnej, nie rozpieszczającej syna, ale również pełnej swego rodzaju miłości. Życie z nią było bardzo trudne, ale bez niej jest jeszcze gorzej. Wzruszająca i głęboka książka, która absolutnie zasłużenie zdobyła Nike. Przeczytajcie ją koniecznie! Kupiłam też zbiór reportaży Wojciecha Tochmana „Wściekły pies” (Wydawnictwo Literackie), teraz mam już prawie wszystkie jego książki 🙂 i z niecierpliwością czekam na kolejną, już zapowiadaną. A po wizycie w Karakterze weszliśmy na kawę do Cafe Indalo, znajdującego się tuż naprzeciwko księgarni – specyficzny, nieco przytłaczający wystrój nie każdemu przypadnie do gustu, ale my skorzystaliśmy z październikowego słońca i usiedliśmy na zewnątrz.

IMG_20181006_182333_497

20181006_151113

IMG_20181010_185032_897

A z Marcinem Wichą miałam przyjemność spotkać się w ostatni weekend podczas Targów Książki w Krakowie. Zamieniłam z nim dosłownie kilka słów, podziękowałam za cudowną książkę i oczywiście poprosiłam o autograf 🙂 Co jeszcze ciekawego na Targach? Kto śledził ostatnie wydarzenia, wie, że atmosfera wokół tej popularnej imprezy była niezbyt przyjemna. Zarówno autorzy, jak i zwiedzający narzekali na organizację w hali Expo na Galicyjskiej, na dzikie tłumy ludzi, wąskie przejścia, korki, ogromne kolejki, brak bezpieczeństwa.… Niektórzy autorzy wręcz namawiali do bojkotu Targów i odmówili uczestnictwa w nich. Muszę przyznać, że po zeszłorocznych Targach też miałam mieszane uczucia. Przeciskanie się przez wąskie alejki było bardzo dalekie od przyjemności, nie wspominając o chwilach, gdy do jakiegoś popularnego autora ustawiała się monstrualna kolejka blokując tym samym całe przejście. Naprawdę długo zastanawiałam się, czy jechać w tym roku. Ale organizatorzy na szczęście wzięli sobie te uwagi do serca i w tym roku usprawnili część hali. Powierzchnia wystawowa została nieco powiększona, najważniejsze alejki poszerzone, a najwięksi wystawcy ze znanymi autorami ustawieni w sporej odległości od siebie. Te zmiany było widać od razu. Fakt, że byłam w sobotę od samego rana (weszłam od razu o 10) i wtedy ruch był nieco mniejszy, ale już od 11 dało się zauważyć zwiększające się zagęszczenie (na zewnątrz w długaśnej kolejce, która zawijała się aż na Galicyjską, czekało mnóstwo chętnych do wejścia). Na szczęście było o wiele lepiej niż w zeszłym roku i ogólnie z Targów wyszłam bardzo zadowolona i szczęśliwa, że jednak się na nie skusiłam. Ale mimo tych narzekań i drobnych niedogodności trzeba się cieszyć, że tyle osób decyduje się na uczestniczenie w Targach, zwłaszcza że wśród zwiedzającyh widziałam naprawdę dużo dzieci i młodzieży. Kupiłam 5 książek (dwie anglojęzyczne w świetnej cenie, „Terror” Dana Simmonsa za 35 zł!!, oraz dwa reportaże), o których z pewnością będę jeszcze pisać zarówno tutaj, jak i na Instagramie. Widziałam sporo autorów, chociaż w tym roku nastawiałam się głównie na spotkanie z Marcinem Wichą. Nie byłam długo, szybko udało mi się załatwić to, co miałam w planach, ale na przyszły rok zarezerwuję na pewno więcej czasu 🙂

20181027115933_IMG_9763_1

20181027120028_IMG_9766

20181027113827_IMG_9759_1

20181027102651_IMG_9745

20181027120834_IMG_9774

20181027120938_IMG_9776

IMG_20181027_155231_189
Moje targowe zdobycze 🙂
  • Książki

Po tych wszystkich literackich wydarzeniach nie chcę Was jeszcze męczyć opisem przeczytanych w październiku książek 😉 Dlatego z przyjemnością odsyłam Was do moich recenzji:

„Powoli” Brooke McAlary – poradnik dotyczący spokojnego, uważnego i uporządkowanego życia. Bardzo odprężająca lektura 🙂

„O kotach” – zbiór krótkich opowiadań o naszych futrzastych przyjaciołach. Wzruszające, pięknie napisane, bardzo mądre – polecam! Betty też 😉

20181018194419_IMG_9720

 

„Dziewczyna w niebieskim płaszczu” Monica Hesse – powieść historyczna rozgrywająca się w Amsterdamie pod niemiecką okupacją. Główna bohaterka, Hanneke, podejmuje się trudnego zadania – odnalezienia zaginionej Żydówki. Trzyma w napięciu do samego końca!

A jeżeli macie ochotę na coś innego niż recenzje, to w październiku rozpoczęłam cykl podróżniczy o pięknej Czarnogórze – pierwszą część znajdziecie pod tym linkiem.

  • Miejsca

Już jakiś czas temu pisałam o pięknym sklepie z kosmetykami naturalnymi (głównie, chociaż nie tylko) JEJU, który reklamuje się jako „miejsce spotkań wszystkich dziewczyn, które uwielbiają koreańską pielęgnację, naturalne kosmetyki i siostrzaną atmosferę”. A ponieważ ostatnio zaczęłam baczniej zwracać uwagę na to, co nakładam na swoją twarz i ciało, to miejsce to bardzo mnie przyciągnęło swoim asortymentem. Dziewczyny mają duży wybór świetnych kosmetyków w dobrych cenach (ceny mniej więcej jak w sklepach internetowych, a nie płaci się za przesyłkę). Poniżej znajdziecie informacje o jednym z kilku kosmetyków, które dołączyły do mojej codziennej pielęgnacji. Oczywiście trzeba także wspomnieć o wyjątkowym wystroju JEJU, który wyróżnia to miejsce spośród innych drogerii. Bladoróżowe ściany kontrastują z zielenią roślin, zielonymi akcentami i złotymi okuciami. Nie ma tu niczego w nadmiarze, kosmetyki nie zawalają półek i nie giną w masie towaru. Jest przejrzyście, minimalistycznie, z klasą – po prostu pięknie. To miejsce przyciąga, zachwyca i sprawia, że chce się tam wrócić. Jak będziecie na krakowskim Kazimierzu, to koniecznie tam zajrzyjcie (ul. Miodowa 9), a potem idźcie na pyszną kawę na Plac Wolnica 🙂

home01-1-1920x1280
źródło: jejustore.pl

Po raz kolejny też odwiedziliśmy klimatyczną Kawiarnię Literacką (ul. Krakowska 41), gdzie jest wszystko to, co uwielbiam do tego, aby się zrelaksować w sobotnie południe – książki, pyszna kawa i ciacho, cudowny wystrój i towarzystwo Dzióbkowskiego 😉 No, to ostatnie to mam zawsze, ale faktem jest, że kawa gdzieś na mieście (w nowych lub już znanych miejscach) jest naszym małym weekendowym rytuałem, który bardzo lubimy 🙂 A wracając do Literackiej – naprawdę warto tam zajrzeć, żeby poczuć przyjemną atmosferę. Są też gry planszowe, rzemieślnicze piwa, kącik dla najmłodszych czytelników i całkiem spory wybór literatury. Jest też pięterko i mnóstwo zakamarków, gdzie można się zaszyć z książką i kawą (lub innym napojem). Do stołu wzięłam sobie  kilka książek, żeby je na spokojnie przejrzeć. Jeszcze tam wrócimy 🙂

20181013_105839

20181013_115348

20181013_115312

20181013_115158

20181013_105955

  • Kosmetyki naturalne

Wspomniałam wyżej o moich zakupach w JEJU Beauty Store. Gdy zakładałam blog, jednym z tematów miały być ciekawe kosmetyki warte polecenia. Potem jednak o tym wątku nieco zapomniałam i skupiłam się na kulturze i podróżach. Ale ponieważ teraz próbuję kilku naprawdę świetnych kosmetyków naturalnych, postanowiłam, że w comiesięcznych podsumowaniach będę o niektórych z nich pisać w kilku słowach. Wpis jest już dosyć długi, więc dzisiaj tylko o jednym, a o kolejnych będzie w następnym miesiącu 🙂

A chciałam Was dzisiaj zachęcić do cudownego musu do ciała z Mydlarni Cztery Szpaki. Najpierw zachwycił mnie zapach – połączenie cynamonu i wanilii jest po prostu zniewalające (chociaż Dzióbkowski za nim jakoś szalenie nie przepada…). Puszysty mus ma konsystencję gęstej pianki, którą w niewielkiej ilości rozgrzewa się w dłoniach do postaci olejku i wciera w ciało. Nie działa to jak balsam i nie wchłania się od razu, więc jeżeli ktoś nie lubi, gdy na ciele zostaje mu śliska warstwa kremu, może nie być zadowolony. Trzeba na pewno też odczekać chwilę zanim się coś założy na pokremowane miejsca, dlatego ja zawsze nakładam go dłuższą chwilę przed spaniem i wskoczeniem pod kołdrę, żeby miał czas się bardziej wchłonąć (chociaż zawsze zostaje cienka warstwa). Puszysty mus działa na mnie po prostu rewelacyjnie. Rano moja skóra jest gładka, delikatna i pięknie pachnie. Kupiłam już drugie opakowanie i jestem pewna, że to nie koniec mojej przygody z tym kosmetykiem 🙂 Polecam.

20181005_183930

  • Muzyka

No to już zupełnie na koniec moje muzyczne odkrycie z października – Parov Stellar „All night” 🙂

Co ciekawego działo się w październiku u Was?

Asia B&B

7 uwag do wpisu “DZIAŁO SIĘ! / październik

  1. Obrotowy Miś

    „Najpierw zachwycił mnie zapach – połączenie cynamonu i wanilii jest po prostu zniewalające (chociaż Dzióbkowski za nim jakoś szalenie nie przepada…” – nie przepada to zdecydowanie zbyt delikatne określenie 😛

    Polubienie

    1. Tak, mnie też zaskoczyło to, że szatnię umiejscowili na końcu hali… Dziwne rozwiązanie :/ Ale ogólnie organizacyjnie na duży plus 🙂
      Kupiłaś jakieś ciekawe książki albo spotkałaś się z autorem? Jak Twoje wrażenia pod tym względem? 🙂

      Polubienie

      1. czytelniczka85

        Przeróżne książki dostaję regularnie od wydawnictw, więc nie uszczuplam portfela na Targach.
        Bardziej niż na autorów polowałam w sobotę na autografy od telewizyjnych sław: Macieja Stuhra, Karoliny Szostak, Kuby Wojewódzkiego, Moniki Mrozowskiej, Edyty Jungowskiej, Roberta Biedronia. W niedzielę nie dotarłam w ogóle na Targi, bo zmogło mnie przeziębienie.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s