„Granice marzeń” – o życiu w państwach nieuznawanych

„Tymczasem zgodnie z oficjalnymi danymi Naddniestrze zamieszkują trzy narodowości: Mołdawianie, Ukraińcy i Rosjanie, a każda z nich stanowi mniej więcej jedną trzecią populacji. Tutaj nawet trudno być mniejszością narodową, bo każdy jest w mniejszości. I z tego etnicznego miszmaszu próbuje się uszyć nowy naród. Tak te mołdawskie, ukraińskie i rosyjskie skrawki materiału pozaplatać, żeby stworzyły nową tkaninę. Robi się to w tempie ekspresowym. Proces dziergania narodu ma zająć nie setki czy dziesiątki, ale raptem kilkanaście lat. Jakby ludzi siedzących nad Dniestrem wrzucono do akceleratora cząstek elementarnych. A tam się ich rozpędza, zderza, żeby w efekcie tego socjotechnicznego eksperymentu otrzymać zupełnie nową, egzotyczną cząstkę: Naddniestrzan.”

Jeżeli chodzi o reportaże, które uwielbiam czytać, nigdy mnie jakoś specjalnie nie ciągnęło w kierunku wschodnim. Oczywiście czytałam kilka tytułów (chociażby Jacka Hugo-Badera) i uważam, że kultura krajów we wschodniej części Europy i w Azji jest niezwykle ciekawa. Ale odkąd pamiętam moje zainteresowania zawsze były bardziej ukierunkowane na zachód i jeszcze dalej za Ocean. Gdy jednak zainteresuje mnie jakiś konkretny temat, kierunek wtedy nie ma znaczenia. Tak było w przypadku książki „Granice marzeń” Tomasza Grzywaczewskiego (Wydawnictwo Czarne, 2018). Reportaż ten dotyka tematu państw nieuznawanych na arenie międzynarodowej i skupia się na kilku takich republikach na wschodzie.

Wraz z autorem odwiedzamy m.in. Naddniestrze, Abchazję, Górny Karabach oraz Osetię Południową. Chyba wszyscy kojarzą te nazwy z mediów. I niestety najczęściej pojawiają się one w kontekście tragicznych wydarzeń – konfliktów zbrojnych, wysiedleń, zamachów terrorystycznych. To jedne z największych punktów zapalnych na styku Europy i Azji, stanowiących jednocześnie część dawnego Związku Radzieckiego. Na terenach tych zderzają się kultury, społeczeństwa, państwa. Grzywaczewski przybliża nam też historię tych miejsc i przede wszystkim w świetny sposób kreśli ich relacje z potężnymi sąsiadami. I to właśnie kontakty z Rosją, a wcześniej Związkiem Radzieckim, w dużej mierze ukształtowały współczesne postrzeganie nieuznawanych republik i ich wewnętrzne rozłamy – społeczne i polityczne. Nie jest to jednak podręcznik do historii, więc mimo tego, że dostajemy zarys przeszłych wydarzeń na danych terenach, to nie przytłaczają one całości. Wręcz przeciwnie – stanowią doskonałą podstawę do tego, aby lepiej zrozumieć to, co się dzieje na opisywanych terenach.

Jednak tym, co najbardziej wciąga i zachwyca są opowieści ludzi. To właśnie w nich w dużej mierze składa się reportaż i stanowi o jego wartości. Autor rozmawia, wysłuchuje, próbuje zrozumieć. Każda historia jest inna, poruszająca, chociaż wszystkie łączy to, że dotyczą życia w miejscu, które chce być niezależnym państwem, ale nie może. Jak to tło polityczne i historyczne wpływa na mieszkańców? Sporo tych opowieści porusza kwestie patriotyzmu, poświęcenia dla swojego kraju, obrony kultury i wartości bliskich danej narodowości. Pokazują, jak ludzie są przywiązani do swojego miejsca zamieszkania i przede wszystkim narodowości. To własnie przeszłość i naleciałości kulturowe w znacznej mierze ich ukształtowały i determinują ich życiowe wybory. A te ostatnie nie zawsze są proste i oczywiste. To decyzja dotycząca tego, czy wyemigrować czy pozostać na miejscu w momencie, gdy sytuacja polityczna się zaostrza? Czy powrócić do domu rodzinnego po ułożeniu sobie życia na emigracji ryzykując, co się zastanie na miejscu? Czy podporządkować się innym graczom, czy walczyć w obronie niezależności? To są kwestie, które w którymś momencie historii dotykają prawie każdego narodu (my, Polacy, coś o tym wiemy), ale tutaj zwraca uwagę fakt, że dzieje się to współcześnie, na przełomie XX i XXI wieku.

Najważniejsze jest jednak pytanie, jak się żyje w kraju, które istnieje, ma swoja kulturę, tradycje, historię (często krwawą), a mimo wszystko nie jest uznawane na arenie międzynarodowej. Pomijając kwestie polityczne, które w oczywisty sposób wpływają na to, jakie decyzje są podejmowane (czy uznać dane państwo, czy nie i dlaczego), najbardziej istotny pozostaje czynnik ludzki. Bardzo spodobała mi się ta perspektywa. Można było napisać książkę historyczną z opisami kolejnych konfliktów, starć i rozejmów, pełną dat i nazwisk, które od razu wylatują z głowy. Ale Grzywaczewski postanowił opowiedzieć o tych miejscach oddając głos zwykłym ludziom. Młodsi i starsi; tacy, którzy widzieli dużo na własne oczy i tacy, którzy znają przeszłość z opowiadań rodziców; ci, którzy zdecydowali się uciec i żałują oraz ci, którzy zostali zmierzyć się z brutalną rzeczywistością; osoby, które w czasie walk straciły członków najbliższej rodziny. Historie są bardzo przejmujące, dają do myślenia, szczerze poruszają. Pokazują jak różne podejście można mieć do danego tematu, jak różne postawy przyjmują ludzie.

Bardzo lubię reportaże, w których tak mocno zarysowany jest czynnik społeczny i po prostu ludzki. To w końcu historie ludzi składają się na całość opowieści, to oni tworzą naród, jego kulturę i wartości. I mimo tego, że książka porusza raczej trudny temat, z wojną, emigracją i prześladowaniami w tle, to czyta się ją bardzo dobrze, nie przytłacza ciężarem tych historii. „Granice marzeń” to przede wszystkim reportaż o próbie normalnego życia w nienormalnych okolicznościach. Nie brakuje tu też jednak humoru, jak chociażby w rozdziale o mistrzostwach w piłce nożnej organizowanych przez Konfederację Niezależnych Organizacji Piłkarskich (czyli organizację zrzeszającą reprezentacje mniejszości narodowych czy właśnie państw nieuznawanych, które nie mogą występować na „normalnych” mistrzostwach).

Autor zabiera nas w wiele dla nas nieznanych miejsc albo znanych tylko z nazwy, pisze też o ich pięknie, naturze, dawnym blasku. Zapoznaje nas z ich kulturą, historią i przede wszystkim mieszkańcami. Pojawiają się też liczne wątki polskie. Tłumaczy zawiłości polityczne w sposób przystępny i jasny. I opowiada mnóstwo fascynujących historii zwykłych ludzi, którzy marzą o normalności, własnym państwie i przede wszystkim o życiu w spokoju i pokoju. Reportaż mimo granic w tytule bardzo poszerza horyzonty i pozwala przekroczyć własne granice wiedzy i poznania. Polecam wszystkim tym, którzy lubią spojrzeć na świat wokół siebie z zupełnie innej perspektywy.

Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu Czarne

czarne_logo

large_granice_marzen_okl

 

Tytuł: „Granice marzeń”

Autor: Tomasz Grzywaczewski

Wydawnictwo: Czarne

Rok wydania: 2018

Ilość stron: 275

Moja ocena: 8/10

 

 

 

Asia B&B

2 uwagi do wpisu “„Granice marzeń” – o życiu w państwach nieuznawanych

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s