„Prostota. Siła codziennych rytuałów”

„Na tym polega piękno rytmów i rytuałów. Raz ustanowione, stają się częścią codzienności. Nie trzeba ich rozplanowywać, tak jak nie wpisuje się do harmonogramu zadań mycia zębów czy pójścia do łóżka. Wszystko to po prostu się dzieje”

W codziennym biegu i nawale obowiązków, często zapominamy o tym, żeby zwolnić, zrobić coś dla siebie i najbliższych, pomyśleć, znaleźć radość w drobnych czynnościach. Chyba właśnie dlatego tak dużą popularność zyskały skandynawskie zjawiska, takie jak hygge czy lagom, których głównych celem jest właśnie zatrzymanie się i docenienie małych przyjemności. Muszę przyznać, że sama też dałam się porwać temu trendowi, chociaż po przeczytaniu książki „Hygge. Klucz do szczęścia” doszłam do wniosku, że pomijając obowiązki związane z pracą, życie moje i Dzióbkowskiego jest całkiem hyggelig 🙂 Ale zawsze jest coś, co można jeszcze zmienić, poprawić. I chociaż mam dosyć krytyczny stosunek do poradników (których jest naprawdę ogromna ilość na rynku…), to jednak moją uwagę przykuł tytuł „Prostota” Brooke McAlary (Wydawnictwo Literackie, 2018).

Najpierw zwróciłam uwagę na piękną okładkę, minimalistyczną, utrzymaną w szarości. Bardzo mi przypadła do gustu. Pomyślałam, że w książce o tak prostym tytule i delikatnej okładce, znajdę coś ciekawego dla siebie. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego, dostałam możliwość zapoznać się z tym poradnikiem i… pochłonęłam go w jeden wieczór. Nie jest to zresztą jakąś wielką sztuką, ponieważ książka jest raczej niewielkich rozmiarów (ok. 100 stron). Dużą jej część stanowią zdjęcia i tabelki. Fotografie są bardzo ładne i w pełni oddają klimat i tematykę poradnika. Cała książka jest wydana elegancko, na porządnym papierze i z pewnością będzie doskonałym prezentem dla kogoś, kto lubi taką tematykę.

Autorka prowadzi blog o podobnej tematyce, Slow Your Home, a teraz postanowiła zebrać rady w postaci książki. Już we wstępie wyjaśnia, jaki jest jej cel: „Nie trzymacie w rękach poradnika o tym, jak zorganizować dom. Tematem mojej książki nie jest opracowanie doskonałego systemu przechowywania rzeczy ani wyrabianie w sobie nawyku regularnego pozbywania się rupieci. (…) Pokaże za to, że wykonując codzienne czynności uważnie i świadomie, możecie wieść prostsze, szczęśliwsze życie, którego pragniecie. A da się to osiągnąć, wykorzystując moc rytuałów i rytmów”. Brzmi to bardzo prosto, ale oczywiście wszystko wymaga pracy, skupienia i konsekwencji. Dlatego McAlary proponuje wypracowanie pięciu rytuałów oraz dwóch rytmów dnia, które pozwolą bardziej efektywnie wykorzystywać czas oraz cieszyć się codziennością.

Jakie więc znajdujemy rady? Skupianie się na jednym zadaniu w danym momencie (bardzo spodobało mi się zdanie: „Jednozadaniowy tryb działania to antidotum na myślenie, które zakłada, że aby być skutecznym, produktywnym i coś wartym, musimy robić wiele rzeczy naraz”); odłączenie od wirtualnego świata chociaż na kilkanaście minut dziennie; oczyszczanie umysłu poprzez przelewanie myśli na papier; wybranie trzech rzeczy/zadań dziennie, które wykonamy w 100%; okazywanie wdzięczności. Takie są rytuały. Autorka proponuje jeszcze wypracowanie dwóch rytmów – porannego oraz wieczornego, w czasie których mamy dobrze zaplanowane poszczególne działania (chociaż jest też miejsce na zmiany i improwizację), co pomoże ze spokojem realizować kolejne rzeczy na liście i wprowadzi harmonię i równowagę. Każdy z krótkich rozdziałów składa się z omówienia rytuału lub rytmu oraz prostego ćwiczenia. Oczywiście zaleca się wykonywanie wszystkich ćwiczeń, ale McAlary twierdzi, że już nawet wprowadzenie jednego ćwiczenia na stałe do naszego grafiku, przyniesie pozytywne skutki. Poza tym część ćwiczeń można wykonywać w tym samym czasie, nie ma więc obaw, że spędzimy na tym mnóstwo czasu z jakże przecież krótkiego dnia.

Poradnik czyta się bardzo dobrze (i szybko!), chociaż jest naszpikowany zdaniami, z których każde mogłoby stanowić złotą myśl. Czy są to odkrywcze rady i metody? Z pewnością nie. Moda na minimalizm i czerpanie radości z małych rzeczy, już od dłuższego czasu gości w naszych domach, chociaż nie zawsze jest możliwość wszystkie te założenia realizować w pełni. To jest chyba ta rzecz, która mi tak przeszkadza w poradnikach – zdarza się, że nie biorą pod uwagę różnych możliwości osób i ich sytuacji życiowej. Nie każdy przecież może sobie pozwolić na zmianę pracy na mniej stresującą czy wyrzucenie z domu połowy rzeczy. I chyba też dlatego tak dobrze czytało mi się „Prostotę”. Autorka nie narzuca swoich rad, pokazuje jedynie ich dobrą stronę i proponuje proste ćwiczenia. Trafią one do każdego. Dobrze wiemy na przykład, że w natłoku wszechobecnych mediów i ciągłej potrzeby bycia online trudno jest się od tego wszystkiego odciąć. Ale czy faktycznie tak trudno byłoby znaleźć chociaż 30 minut dziennie, żeby odłożyć telefon z dala od siebie i np. poczytać książkę? Nie wydaje mi się, że jest to ponad czyjekolwiek siły (Mnie się udaje, ale telefon i tak mam zawsze w zasięgu wzroku… Może spróbuję to zmienić?).

IMG_20180124_211728_813

„Prostota” nie jest książką przełomową, odkrywczą, taką, która na zawsze zmieni Wasze życie. Ale jest napisana z pomysłem, bardzo krótko i wprost, nie rozwodzi się na setkach stron o wyższości minimalizmu nad życiem w otoczeniu mnóstwa rzeczy. Rozdziały są krótkie, konkretne, zgodnie z tytułem proste. Ja znalazłam dla siebie przynajmniej dwie rzeczy, które chciałabym zmienić i spróbuję stopniowo wprowadzać rady McAlary w życiu. Nie oznacza to jednak, że nagle stałam się zwolenniczką poradników. Do tego mi jeszcze dużo brakuje 🙂 „Prostota” jest jednak książką, którą czyta się bezboleśnie, bez natarczywej ideologii i wzbudzania poczucia winy, jeżeli czegoś nie robisz. To będzie też doskonały prezent dla kogoś, kto chce zacząć swoją przygodę z minimalizmem.

Za egzemplarz uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

WL

 

McAlary_Prostota_m

 

Tytuł: „Prostota”

Autor: Brooke McAlary

Wydawnictwo: Literackie

Rok wydania: 2018

Ilość stron: 102

Moja ocena: 7/10

 

 

Asia B&B

3 uwagi do wpisu “„Prostota. Siła codziennych rytuałów”

  1. Zastanawiałam się widząc tą książkę na stronie księgarni czy warto kupować kolejną pozycję w tej samej tematyce. Od tych minimalizmów, hygge i lagom to już mi wiruje w głowie. Ale recenzja brzmi zachęcająco. Jak nie zastosuję w praktyce to najwyżej będzie ładnie wyglądać na półce.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Pingback: Nie daję się jesiennej chandrze! Czyli o moich planach na zimne wieczory – Books & Beauty

  3. Pingback: „Powoli” – jak się nie spieszyć w szybkim świecie – Books & Beauty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s