„Marilyn na Manhattanie” – o szukaniu siebie i pragnieniu wolności

„Gdy Zolotow zapytał, czy Nowy Jork ją zmienił, odparła szybko i stanowczo: ‚O tak. Odnalazłam wolność i niezależność i nie pozwolę, żeby mi się wymknęły'”

Marilyn Monroe. Jedna z najpopularniejszych i najbardziej znanych aktorek w historii Sanów Zjednoczonych. Ikona stylu, wzór piękna z charakterystyczną blond fryzurą i powłóczystym spojrzeniem. Uwielbiana przez tłumy, uznawana za bardzo zdolną aktorkę, choć ze względu na swój pociągający wygląd kojarzona raczej z rolami głupiutkich kobiet. Ta łatka przylgnęła do niej także w życiu prywatnym. Historia jej krótkiego życia kończy się tragicznie, gdy pewnego dnia 1962 roku popija zbyt dużą ilość tabletek nasennych szampanem. Mimo że zawsze sprawiała wrażenie uśmiechniętej i pozytywnie nastawionej, wewnątrz walczyła ze swoimi własnymi demonami i traumą z przeszłości. Były jednak okresy w jej życiu, gdy naprawdę była szczęśliwa i wydawało się, że ma wszystko pod kontrolą. O takim momencie opowiada rewelacyjna książka „Marilyn na Manhattanie” Elizabeth Winder (Wydawnictwo Literackie, 2017).

Bardzo lubię literaturę faktu oraz reportaże, ale nigdy nie przepadałam jakoś szczególnie za biografiami. Zdarzało mi się je czytać, ale o wiele lepiej do mnie trafia opowiedzenie życia bohatera przez pryzmat jakiegoś jednego, konkretnego wydarzenia. Dlatego tak bardzo zainteresowała mnie właśnie ta historia, która skupia się na około 14 miesiącach spędzonych przez aktorkę w Nowym Jorku. W 1954 roku, w którym zaczyna się akcja książki, Marilyn jest u szczytu sławy. Gra w wielu popularnych filmach, na premierę czeka zapowiadający się na wielki hit „Słomiany wdowiec”, aktorka przyciąga uwagę reporterów i widzów, a to przynosi wytwórni Fox gigantyczne pieniądze. Ale to wszystko nie sprawia, że jest szczęśliwa. Wręcz przeciwnie – odczuwa ogromną pustkę w życiu. Przez reżyserów traktowana jest przedmiotowo, ma być po prostu ozdobą ekranu, słodką, nieporadną blondyneczką. To nie jest jej wymarzona pozycja. Chce czegoś więcej. Chce pojawiać się w ważnych filmach, marzy jej się rola Gruszeńki w ekranizacji „Braci Karamazow”. Stawia więc wszystko na jedną kartę, postanawia zaryzykować, zerwać kontrakt z wytwórnią Fox i wyjechać z Los Angeles na drugi koniec kraju – do Nowego Jorku.

ok2

Czego Marilyn szuka w tym zimnym, zabieganym mieście? Chce znaleźć siebie, odkryć swoje prawdziwe umiejętności aktorskie i zachwycić widzów. Książka prowadzi nas przez cały ten okres w jej życiu od momentu, gdy pełna wątpliwości, czy dobrze robi, wsiada do samolotu lecącego do Nowego Jorku, aż do momentu gdy w glorii powraca do Hollywood na własnych warunkach. Od samego początku nie jest jej łatwo, mimo że otoczona jest opieką przyjaciół. To jednak wciąż zagubiona, niepewna siebie młoda kobieta, która rzuciła wyzwanie największym filmowcom w Hollywood.

Na Wschodnim Wybrzeżu zaczyna od zera. Zmienia swój wizerunek, nie chce być kojarzona tylko z seksownym imagem, chociaż jej uroda wciąż robi na wszystkich ogromne wrażenie. Jej największym pragnieniem jest nauka w legendarnej szkole Actors Studio, do której w tamtym momencie uczęszczali między innymi Marlon Brando i Lauren Bacall. Wybitny nauczyciel aktorstwa, Lee Strasberg, przekazał jej tajniki gry Metodą Stanisławskiego. Powoli odkrywa swoje prawdziwe zdolności, pokazuje że naprawdę jest doskonałą aktorką, a nie tylko ozdobą filmów. Zakłada też własną wytwórnię filmową Marilyn Monroe Productions (MMP) i chce kręcić ambitne obrazy. Rzuca się na naprawdę głęboką wodę. Ale mimo różnych przeciwności, które wciąż pojawiają się na jej drodze, jest szczęśliwa. Wreszcie czuje się wolna, ma wrażenie, że po raz pierwszy w życiu ma wszystko pod kontrolą i to ją motywuje do dalszego działania.

W międzyczasie poznaje wielu artystów (m.in.  Trumana Capote oraz Carson McCullers), fotografów, innych aktorów. Zawiera przyjaźnie, dostaje wsparcie, którego jej brakowało w Hollywood. W opowieści przewija się mnóstwo znanych nazwisk – Elia Kazan, Laurence Oliver, Billy Wilder, Dean Martin, Edward R. Murrow. Bardzo przydatny okazuje się być spis osób „w kolejności pojawiania się na scenie”, który możemy znaleźć na początku książki. Drogi tych wszystkich osób i samej Marilyn przecinały się w różnych momentach jej pobytu w Nowym Jorku. Wszyscy są dla niej mniej lub bardziej ważni i w jakimś stopniu wpływają na jej decyzje i życie. Historia opowiedziana w książce zahacza także o dwa najsłynniejsze związki aktorki – z Joem DiMaggio, który był jej mężem przez kilka miesięcy w 1954 roku, oraz z dramaturgiem Arthurem Millerem, z którym zaczęła romansować własnie w Nowym Jorku (potem był jej trzecim mężem).

Autorka książki bardzo ciekawie nakreśliła charakter Marilyn. Ze względu na role powierzane jej na wcześniejszym etapie kariery, kojarzona była głównie jako śliczna blondynka, której najważniejszym zadaniem jest podobanie się mężczyznom. Jak już wspominałam  w czasie „ucieczki” do Nowego Jorku chce zerwać z tym wizerunkiem. Poznajemy ją od zupełnie innej strony. To bardzo inteligentna, ciekawa świata kobieta. Dużo czyta, potrafi w złośliwy, acz bardzo wyrafinowany sposób odgryźć się dziennikarzom, jest baczną obserwatorką świata wokół niej. Muszę przyznać, że sama byłam nieco pod wpływem stereotypów dotyczących tej aktorki, nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jaką była osobą prywatnie. Ta biografia w bardzo ciekawy sposób przedstawiła mi zupełnie inną Marilyn niż tą, którą znam z jej filmów. Możemy o niej przeczytać między innymi takie słowa: „Manhattan wciąż oferował jej nowe rozkosze. Z zachwytem oddawała się zarówno intelektualnym, jak i zmysłowym – na Tołstoja rzucała się z tą samą naiwną łapczywością co na hot dogi. ‚Jest nienasycona – pisała Elsa Maxwell o rozbrajającej ciekawości Marilyn. – Pragnie towarzystwa stymulujących osób, fascynujących książek, chce zobaczyć planetę, na której żyje, poznać muzykę, sztukę, jedzenie, wino. Jest jak dziecko z wielką paczką cukierków w ręce – nie potrafi zdecydować, od którego zacząć.'”  Ta spragniona wiedzy i nowych doznań aktorka wciąż jednak miała problemy ze swoją przeszłością i radziła sobie z tym pijąc alkohol oraz biorąc dużo tabletek uspokajających, co niestety źle się dla niej skończyło. Mimo wszystko wiele osób z jej najbliższego otoczenia twierdziło, że te kilkanaście miesięcy spędzonych w Nowym Jorku, to był najszczęśliwszy okres w jej życiu. Być może gdyby nie zdecydowała się na powrót do Hollywood, albo trochę z tym poczekała i stanęła jeszcze pewniej na nogach, żyłaby do dzisiaj.

ok3

Książka prowadzi nas przez świat Marilyn i nowojorskiej bohemy artystycznej w niezwykle wciągający sposób. Wraz z MM spacerujemy po dzielnicach miasta, poznajemy kultowe miejsca, restauracje, kluby, w których spotykali się znani i podziwiani. Myślę, że ta książka spodobała mi się tak bardzo właśnie też z tego powodu – łączy w sobie dwie rzeczy, które znajdują się w kręgu moich najbliższych zainteresowań – świat filmu oraz Stany Zjednoczone. Jednym z wątków, który mnie szczególnie ciekawił (i muszę przyznać, że teraz mam ochotę ten temat zgłębić) jest sposób funkcjonowania wielkich wytwórni hollywoodzkich. Aktorzy podpisywali wówczas kontrakty, które ich wiązały z daną firmą bardzo mocno, tym bardziej to co zrobiła Marilyn było odważne i niespotykane. To, jak traktowano aktorów tłumaczy też frustrację, która u niej się pojawiła: „Marilyn, najpopularniejsza aktorka na świecie, była osobliwie ubezwłasnowolniona. Ukochana seksbomba ameryki stanowiła własność Twentieth Century Fox, a w owym czasie, czyli na początku lat pięćdziesiątych, wytwórnia decydowała o wszystkim: jaką rolę dostaniesz, z którym reżyserem będziesz pracować, jak często możesz iść do toalety, a czasami nawet za kogo wyjdziesz za mąż lub z kim się ożenisz. Szefowie studia nie darzyli swoich aktorów, a zwłaszcza aktorek, zbytnim szacunkiem i próbowali wywołać między nimi nakręcające rozgłos kłótnie. Reżyserzy często czuli się zbędni i swoją frustrację wyładowywali na wykonawcach. Na porządku dziennym było zastraszanie, Marilyn zaś stanowiła wyjątkowo łatwy cel.”

Elizabeth Winder stworzyła doskonałą biografię aktorki. Zebrała mnóstwo wypowiedzi osób, które były blisko Marilyn, zwłaszcza w czasie jej „wyzwalającego” roku spędzonego w Nowym Jorku. Prowadzi narrację w sposób bardzo ciekawy, chcemy dowiedzieć się, czy głównej bohaterce powiedzie się, czy w końcu spełni swoje marzenie i udowodni widzom, wytwórniom w Hollywood,  i całemu światu, że jest kimś więcej niż pustą ślicznotką. Ponieważ nie znałam historii jej życia aż tak szczegółowo, śledziłam opowieść z wielkim zainteresowaniem. Bardzo łatwo możemy wczuć się w klimat tamtej epoki, towarzyszyć Marilyn na jej spacerach i spotkaniach z przyjaciółmi. Po prostu jej kibicujemy i duża tutaj zasługa autorki książki. Nie ukrywa trudnych tematów, problemów aktorki, nie idealizuje jej, ale tworzy prawdziwy, ciepły portret osoby, z którą sami chcielibyśmy się zaprzyjaźnić. Cieszę się bardzo, że miałam przyjemność „poznać” taką Marilyn, jestem pewna, że teraz będę zupełnie inaczej patrzyła na jej filmowe role.

Według mnie najlepsze w tej książce jest to, że nie jest ona skierowana jedynie do fanów Marilyn Monroe. Z przyjemnością sięgną po nią również ci, którzy lubią ciekawe, nietuzinkowe biografie albo będą chcieli zagłębić się w świat artystów w Nowym Jorku. Duża baza źródłowa, ciekawa narracja, skupienie się na krótkim, aczkolwiek niezwykle ważnym okresie życia bohatera, fascynująca aktorka na pierwszym planie – to są te elementy, które składają się na bardzo dobrą biografię. Warto przeczytać i poznać Marilyn od zupełnie innej strony.

 

Za udostępnienie przedpremierowego egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Premiera książki 23 listopada 2017.

Winder_Marilyn-na-Manhattanie_m

 

Tytuł: „Marilyn na Manhattanie. Najradośniejszy rok życia”

Autor: Elizabeth Winder

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2017

Ilość stron: 332

Moja ocena: 8/10

 

Asia B&B

4 uwagi do wpisu “„Marilyn na Manhattanie” – o szukaniu siebie i pragnieniu wolności

  1. To jedna z tych książek, które niesamowicie inspirują. Inspiruje przede wszystkim sama Marilyn, ale po tytuł warto sięgnąć także z innych względów – wspomnianej narracji i przepięknego wydania. Polecamy! Świetna recenzja! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s