Na dużym i małym ekranie / październik

Aż trudno uwierzyć, że mamy już listopad… Październik zleciał niesamowicie szybko. I mimo że działo się sporo na różnych płaszczyznach, to pewnym zaskoczeniem jest dla mnie to, że obejrzeliśmy raptem 3 filmy. Może to wynikać też z tego, że sporo wieczorów spędziliśmy z serialem, a mamy zasadę, że jak oglądamy jakiś serial, to wtedy nie oglądamy filmów (chyba że jest jakaś super premiera kinowa). To co mogę powiedzieć o naszych ostatnich seansach filmowo-serialowych? Zapraszam na krótkie podsumowanie.

  • Blade Runner 2049 (reż. Denis Villeneuve, 2017)

Bardzo czekałam na ten film. Nie jestem wielką fanką obrazu z 1982 roku, chociaż doceniam jego klimat i nowatorskie podejście do gatunku science-fiction. Trailery nowego Blade Runnera były jednak niezwykle zachęcające, a pierwsze recenzje entuzjastyczne, dlatego wypatrywałam daty premiery. Muszę przyznać, że warto było czekać. Nowy Łowca Androidów to film bardzo dobry, z ciekawą fabułą, świetną muzyką i przede wszystkim genialną stroną wizualną. Tak jak w poprzedniej części, w kwestii fabularnej stawiane są pytania o granice człowieczeństwa i współistnienie ze sztuczną inteligencją w postaci replikantów. Sama historia, mimo tego że prowadzona dosyć wartko i wciągająco, z kilkoma ważnymi zwrotami akcji, pozostaje jednak w cieniu obrazów, które możemy podziwiać na ekranie. Kolejne miejsca odwiedzane przez bohaterów zachwycają oryginalnością i pomysłowością. Rezydencja Niandera Wallaca to minimalistyczne, trójwymiarowe dzieło sztuki; ruiny Las Vegas, w których ukrywa się Deckard wspaniale oddają klimat dawnej stolicy hazardu i rozrywki; samo Los Angeles jest mroczne, postpunkowe, depresyjne doskonale nawiązujące do poprzedniej części. Ogólnie całość tworzy świetny, nieco mroczny klimat, który podkreśla jeszcze dodatkowo muzyka. Obawiałam się nieco, jak Hans Zimmer poradzi sobie z tym tematem, ale wyszedł ze swojego zadania obronną ręką. Inną sprawa jest to, że słychać w jego kompozycjach styl Jóhanna Jóhannssona, który miał pierwotnie zajmować się ścieżką dźwiękową. Całość mojego bardzo pozytywnego odbioru dopełnia rewelacyjne aktorstwo. Ryan Gosling sprawdza się jako nowy Łowca, jest skuteczny, dociekliwy i bezwzględnie realizuje powierzone mu zadania. Powoli odkrywa pewną tajemnicę, która zmieni jego życie. W trailerach sporo miejsca poświęcono osobie Ricka Deckarda granego przez wciąż trzymającego formę Harrisona Forda. Jest go w filmie mniej niż sugerowały zwiastuny, ale za to każda scena z nim jest doskonała. Na uwagę zasługują też aktorzy drugoplanowi – Ana de Arms oraz Robin Wright. Film miał świetne recenzje i zaskakują nieco niedawne podsumowania boxofficów, według których nowy Blade Runner okazał się być finansową porażką (oczywiście w porównaniu z zakładanymi wpływami). Mnie się ten obraz bardzo podobał i polecam go nie tylko fanom science-fiction. Moja ocena 8/10

  • Mężczyzna imieniem Ove (reż.  Hannes Holm, 2015)

Lubię historie, w których fabuła zawiązana jest wokół zderzenia bohaterów w różnym wieku, z różnymi światopoglądami albo po prostu z różnych warstw społecznych. Tak było chociażby w tak świetnych filmach jak „Gran Torino”, czy „Mów mi Vincent”. Dlatego z zainteresowaniem spoglądałam w stronę tego szwedzkiego komediodramatu zapowiadającego się w podobnym klimacie. Po seansie mogę jednak powiedzieć, że jestem nieco rozczarowana – fabułą i wykonaniem. Główny bohater, tytułowy Ove, to starszy zrzędliwy pan, który po śmierci ukochanej żony spędza czas głównie na uprzykrzaniu życia swoim sąsiadom, chociaż w jego mniemaniu pilnuje on na osiedlu porządku i bezpieczeństwa. Oczywiście musi się w pewnym momencie pojawić ktoś, kto odmieni jego życie i pomoże mu patrzeć pozytywniej na otoczenie. Tym kimś okaże się Paravaneh, młodą kobietą perskiego pochodzenia, która wraz z rodziną wprowadza się do domku obok. W międzyczasie z retrospekcji poznajemy historię związku Ove i jego żony. Całość z opisu może wydawać się bardzo ciekawa, zresztą opinie i nagrody (oraz dwie nominacje do Oscara) świadczą o tym, że film jest dobry. Mnie jednak nie do końca coś w nim zagrało. Ove po jakimś czasie po prostu denerwuje, a nie wzbudza smutek i litość. Nie chcę też zdradzić zbyt dużo, ale ilość zbiegów okoliczności też jest doprowadzona do granic prawdopodobieństwa. Ogólnie cała historia wydaje mi się naciągana i nie wzbudziła we mnie większych emocji. I chociaż film dotyka też ważnych kwestii, jak dojmująca samotność po utracie kogoś bliskiego, to jednak sposób opowiedzenia niestety do mnie nie trafił. Daję 6/10

  • Strażnicy Galaktyki vol. 2 (reż.  James Gunn, 2017)

W końcu obejrzeliśmy jeden z największych hitów filmowych 2017 roku. W recenzjach roiło się od pochwał pod adresem humoru, bohaterów i nostalgicznego klimatu, w większości zwracano uwagę na to, że Vol.2 jest lepsze od Vol. 1 – po prostu najlepsza galaktyczna komedia ostatnich lat. No to się skusiliśmy, mimo że pierwsza część jakoś nas nie zachwyciła (nawet nie jestem pewna, czy obejrzeliśmy do końca…). I jak nasze wrażenia? Humoru faktycznie jest sporo, w końcu na tym opiera się większość dialogów, chociaż można odnieść wrażenie, że scenarzyści koniecznie chcieli, aby każdy tekst był zabawnym tzw. one-linerem. Nie zawsze się to jednak udało. Star-Lord i Rocket mają kilka dobrych kwestii, ale w tej konkurencji zdecydowanie wygrywa Drax ze swoim zaraźliwym śmiechem i bezpardonowym mówieniem tego, co myśli. I oczywiście ulubieniec widzów, czyli mały Groot, który mógłby obdarować słodyczą większość bohaterów 🙂 Jest to zgrana paczka, widać że wszyscy świetnie się ze sobą czują i bawią swoimi rolami. Akcja i fabuła są jedynie tłem do słownych utarczek i wzajemnych docinków postaci. Na ekranie można też zobaczyć Kurta Russella oraz w epizodzie Sylvestra Stallone’a. Film jest przepełniony scenami akcji (zwłaszcza w końcówce, jak to zazwyczaj bywa w takich filmach), eksploduje mnóstwem kolorów, trochę z pogranicza zamierzonego kiczu i estetyką nawiązującą do minionych dekad, do których zresztą Star-Lord często powraca (chociażby muzyką, której jest bardzo dużo). Podsumowując – Strażnicy Galaktyki to dobry film na jesienny wieczór, przy piwku ze znajomymi 🙂 Nie sili się na bycie arcydziełem (i nim nie jest), ale może stanowić przyjemną, kolorową rozrywkę w deszczowy dzień. Film jest niezwykle popularny, chyba można powiedzieć, że już kultowy, mający rzesze fanów na całym świecie, ale chyba nie do końca rozumiem cały szum wokół niego. Ot, po prostu kolejna, udana ekranizacja komiksu Marvela. Za wywołanie uśmiechu na twarzy 7/10

  • Trzynaście powodów (twórca  Brian Yorkey, 2017)

Hannah, ładna i w miarę popularna dziewczyna z liceum, popełnia samobójstwo. Przed tym drastycznym krokiem nagrywa trzynaście nagrań, na których wyjawia, co lub kto doprowadził ją do tej decyzji. Kolejne osoby pojawiające się na kasetach muszą przekazywać kasety następnym osobom, bo inaczej zostaną one upublicznione. Tak mniej więcej wygląda fabuła książki Jaya Ashera, na podstawie której powstał ten serial. Śledzimy więc jednego z bohaterów taśm, Claya, który podkochiwał się w Hannah i nie może poradzić sobie z jej samobójstwem. Książkę czyta się niezwykle szybko, Clay słucha nagrań w ciągu jednej nocy i układa sobie wszystko w głowie, odkrywając kolejne elementy skomplikowanej układanki. Gdyby twórcy serialu chcieli przenieść treść powieści w takiej formie na ekran powstałby może miniserial albo dłuższy film. Dlatego postanowiono znacznie rozszerzyć historię. I tak Clay słucha nagrań znacznie dłużej, tłumacząc to tym, że nie jest w stanie znieść na raz więcej (dziwne to tłumaczenie, bo u każdego ciekawość wzięłaby górę), konfrontuje usłyszane historie z ich bohaterami, zaczyna własną grę i plan zemsty. Dodatkowo pojawia się bardzo rozbudowany wątek pozwu, który rodzice Hannah wytoczyli przeciwko szkole. Czy serial na tym wydłużeniu opowieści zyskał? Ciężko mi to jednoznacznie określić. Na pewno osoby, które nie czytały książki, odbiorą serial bardzo pozytywnie. Świetnie pokazuje on życie nastolatków we współczesnych szkołach, w których ważna jest popularność a główną bronią okazują się media społecznościowe. Z drugiej strony pewne rozwiązania fabularne czy zachowania Hannah są bardzo nielogiczne i niespójne (chociażby na Filmwebie toczą się na ten temat zaciekłe dyskusje). Względem oryginału zmieniono też nieco zakończenie, dając wyraźny sygnał, że możemy spodziewać się kontynuacji. Serial jest dobrze zagrany, młodzi aktorzy świetnie wywiązali się ze swoich ról, chociaż niektórzy bohaterowie byli nieco irytujący – z Hannah na czele. Nie mogę także nie wspomnieć o świetnej ścieżce dźwiękowej. Cała historia, bohaterowie, ich problemy, szkolne życie i towarzysząca wszystkiemu muzyka skojarzyły nam się z grą „Life is strange”, którą zresztą bardzo polecam. Serial ogląda się świetnie, zwłaszcza osoby, które nie czytały książki i nie znają wszystkich trzynastu powodów będą z niecierpliwością czekały na kolejne kasety. Za świetny klimat 7,5/10

To tyle ode mnie w tym podsumowaniu. Ponieważ pisałam tylko o czterech tytułach pozwoliłam sobie na więcej zdań o każdym z nich 🙂 Oglądamy właśnie trzeci sezon „Narcos” i powoli zaczyna się rozkręcać, więc na pewno w następnym podsumowaniu znajdzie się o nim kilka słów.

Oglądaliście powyższe tytuły? Co o nich myślicie?

Asia B&B

 

9 uwag do wpisu “Na dużym i małym ekranie / październik

      1. Stefan Siarzewski

        Wydaje mi się, że duży wpływ na słaby wynik miała poprzednia część. Dużo osób, szczególnie młodych, tylko o niej słyszała. Część próbowała oglądać, ale nie dała rady przebrnąć przez spokojny, refleksyjny film. Myślę, że gdy usłyszeli o nowej, trwającej 3 godziny części po prostu nie poszli do kina. A to, że to sequel to swoją drogą. Sam bym obejrzał coś nowego i z rozmachem.
        Co ciekawe, pierwszy Łowca też nie był hitem w kinach.

        Polubienie

    1. Każdy z nich jest dobry w swoim gatunku 🙂
      A przedwczoraj oglądałam najnowszego „Thora. Ragnarok” – to jest dopiero zabawa i świetna rozrywka! Jeżeli jeszcze nie widziałaś, to szczerze polecam 😀

      Polubienie

      1. Obrotowy Miś

        Ja napiszę krótko – Thor Ragnarok to najlepsza jak do tej pory ekranizacja komiksów o superbohaterach, a widziałem ich niemało. Nie warto – TRZEBA obejrzeć! 😀

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s