Na dużym i małym ekranie / lipiec

Okres wakacyjno-urlopowy niestety bardzo rozleniwia i sprawia, że na blogu ląduje mniej wpisów… Postanowiłam to jednak odrobinę nadrobić dzisiaj i mimo, że do końca lipca zostało jeszcze kilka dni, napisać o filmach oglądanych w ostatnim miesiącu. Siedzę sobie właśnie na werandzie w uroczej wsi pod Zwierzyńcem, słońce nieśmiało wygląda zza chmur, mam przed oczami piękny widok i jest mi po prostu bardzo dobrze i błogo. Przede mną jeszcze półtora tygodnia urlopowego wypoczynku (bardziej lub mniej intensywnego) i mam zamiar go wykorzystać bardzo dobrze. Na pewno napiszę na ten temat więcej w kolejnych tygodniach, ponieważ wkrótce spełni się jedno z moich największych marzeń podróżniczych. Dzisiaj jednak chciałabym skupić się na filmach i serialach.

Lipiec nie był pod tym względem zbyt obfity, również ze względu na wyjazdy i przedurlopowe załatwianie mnóstwa spraw. Obejrzeliśmy trzy filmy oraz jeden serial. Poniżej krótkie podsumowanie.

  • „Król Artur: Legenda miecza” (reż. Guy Ritchie, 2017)

Do legend arturiańskich mam sporą słabość i zazwyczaj, gdy pojawia się coś nowego w tym temacie (zarówno w filmach jak i w literaturze) staram się z tym zapoznać. Moja przygoda z królem Arturem sięga dzieciństwa, gdy z wypiekami na twarzy czytałam sagę „Był sobie raz na zawsze król” T.H. White’a (chętnie bym do niej wróciła!) i oglądałam miniserial „Merlin”. Z przyjemnością przyjęłam wiadomość, że za Artura zabrał się Guy Ritchie, który jakiś czas temu odświeżył historię Sherlocka Holmesa. W opowieści o słynnym detektywie (dwie świetne części) wprowadził dużo humoru, rewelacyjną muzykę, akcję i charakterystyczny montaż. Oglądając zwiastuny do „Króla Artura” można było spodziewać się podobnych elementów. I nie zawiodłam się. Trzeba jednak zaznaczyć, że film z klasyczną legendą nie ma zbyt dużo wspólnego, raczej opowiada ją na nowo z zachowaniem najważniejszych wątków. O samej historii nie będę dużo pisać – mamy oczywiście Artura, który nie jest świadomy swoich królewskich korzeni, ale w pewnym momencie będzie musiał zmierzyć się z siłami swojego okrutnego wuja Vortigerna i tym samym zawalczyć o królewski tron. Dużą siłą filmu są bohaterowie i aktorzy, którzy w nich się wcielili. Charlie Hunnam, Jude Law, Aidan Gillen oraz wiele postaci drugoplanowych grają z lekkością i widać, że doskonale się czują w swoich rolach. Scenariusz jest pełen akcji i lekkiego humoru. Ale po raz kolejny największą zaletą filmu jest strona techniczna. Szybki montaż, świetna synchronizacja, ujęcia, efekty specjalne – całość robi pozytywne wrażenie. No i jest jeszcze muzyka, która stanowi doskonałe uzupełnienie akcji na ekranie. A soundtrack tak nam się spodobał, że towarzyszył nam także w drodze na urlop 🙂 „Król Artur” to świetna rozrywka filmowa, moja ocena to 7,5/10.

KingArthurLegendoftheSword

  • „Baby Driver” (reż. Edgar Wright, 2017)

Czego w tym filmie nie ma! Świetna obsada, dużo (bardzo dużo…) muzyki, pościgi i szybkie samochody, rewelacyjny montaż (o tym więcej za chwilę), lekki humor i mnóstwo akcji – po prostu mieszanka wybuchowa, której efektem jest jeden z najbardziej zaskakujących filmów sezonu. Tytułowy Baby to młody chłopak, który odkupuje swoje dawne winy pomagając bossowi mafii (w tej roli Kevin Spacey) w napadach na banki. Młodzieniec jest bardzo zdolnym kierowcą, więc jego rola ogranicza się do zabierania z miejsca napadu reszty ekipy. Jak można się domyśleć jest to kluczowe zadanie, więc umiejętności chłopaka są bardzo wysoko cenione. Ma on jeszcze jeden charakterystyczny atrybut – nieodłączne słuchawki, z których non stop dobiegają kolejne utwory. Motyw muzyczny jest jednym z najważniejszych w filmie – w zasadzie niewiele jest momentów, w których nie słyszymy żadnej piosenki albo muzyki. Baby po wypadku w dzieciństwie ma problemy ze słuchem, wciąż słyszy szum i żeby go zagłuszyć i móc funkcjonować oraz pracować, nieustannie słucha muzyki. I to właśnie muzyka nadaje tempo opowieści, współgra z tym co się dzieje na ekranie. Momentami prowadzi to do zabawnych sytuacji, gdy na przykład Baby nie rusza samochodem dopóki nie znajdzie odpowiedniego utworu na iPodzie. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fenomenalny montaż obrazu i dźwięku. Trudno to nawet opisać słowami, po prostu trzeba zobaczyć jak kroki, gesty oraz miny bohaterów doskonale współgrają ze ścieżką dźwiękową – oglądanie tego to sama przyjemność. Całość uzupełniają świetni aktorzy – Spacey, Jon Hamm, Jamie Foxx oraz Ansel Elgort w roli Baby. Scenariusz nie jest bardzo odkrywczy, ma trochę nieścisłości, ale całość broni się głównie stroną techniczną oraz aktorstwem. Dobra wakacyjna rozrywka na 7,5/10.

baby-driver-slice-600x200

  • „To przychodzi po zmroku” (reż. Trey Edward Shults, 2017)

Jak wiecie raz na jakiś czas dam się namówić na horror lub thriller. Nie przepadam za tymi gatunkami, ale jeżeli trailer jest naprawdę ciekawy, to czasami się skuszę. Tym razem padło na film reklamowany jako „najbardziej przerażający horror roku”. I wiecie co? Cieszę się, że na niego poszłam, bo z horrorem ma on niewiele wspólnego. To przede wszystkim trzymający w napięciu dramat psychologiczny, thriller z zarysowanym postapokaliptycznym wątkiem, ale na pewno nie horror. Doszliśmy do wniosku, że dystrybutorzy filmu w Polsce chcieli swoim hasłem reklamowym zachęcić więcej osób na pójście do kina, ale tak naprawdę strzelili sobie w stopę, ponieważ ludzie poczuli się w jakimś stopniu oszukani (wystarczy poczytać opinie na Filmwebie). Wracając jednak do filmu – poznajemy w nim historię rodziny żyjącej w domu na odludziu, w środku lasu. Dowiadujemy się, że na świecie krąży jakiś tajemniczy wirus, który zabija ludzi i zwierzęta. Dlatego w domu panują surowe zasady m.in. związane z wychodzeniem na zewnątrz. Co jednak zrobi głowa rodziny, gdy w pobliżu pojawi się obcy mężczyzna twierdzący, że on i jego rodzina potrzebują pomocy? Czy okazać ludzki odruch i przygarnąć ich pod swój dach? Czy jednak przestrzegać ustalonych reguł i nie ufać obcym? Trailery zdradzają, jaką decyzję podejmie Paul, nie jest więc żadnym spojlerem, że w domu pojawią się trzy nowe osoby. Początkowa radość wynikająca z tego, że można porozmawiać z kimś innym i zachowywać się w miarę normalnie, z czasem przeistacza się we wzajemne podejrzenia i walkę dwóch samców alfa w obronie swoich bliskich. Napięcie jest niesamowite, ciarki często przebiegały po moich plecach. W trakcie seansu pojawiło się mnóstwo pytań, które potęgowały gęstą atmosferę. Dlaczego wychodzenie z domu jest zabronione tylko nocą? Co widział w lesie pies? Co przychodzi po zmroku? To naprawdę bardzo dobry dramat rodzinny i thriller w jednym. Nie na wszystkie pytania widzowie uzyskają odpowiedzi, ale fakt że jeszcze następnego dnia zastanawialiśmy się nad różnymi scenariuszami, pokazuje, że to jeden z tych filmów, który daje do myślenia. I stawia przede wszystkim pytania, jak ty, drogi widzu, zachowałbyś się w podobnej sytuacji? Moja ocena 7/10

  • „House of Cards”, 5 sezon

Pod koniec maja na Netflixie pojawiła się najnowsza odsłona historii Franka i Claire Underwoodów (Kevin Spacey oraz Robin Wright wciąż na najwyższym poziomie!). Czekałam na nią z dużą niecierpliwością, ponieważ uważam, że to jeden z najlepszych seriali, jakie kiedykolwiek oglądałam i myślę, że nie trzeba specjalnie namawiać do zapoznania się z tym arcydziełem małego ekranu (tak właśnie myślę – to arcydzieło!). Nie chcę zbyt dużo zdradzać odnośnie samej treści, ponieważ każda informacja może okazać się spojlerem psującym dalszy seans. Mamy tu jednak już dobrze znane wątki, a także kilka nowych, które zostały poprowadzone w doskonały sposób. Twórcy kontynuują tematykę związaną z międzynarodowym terroryzmem i ingerencją USA w innym państwie na Bliskim Wschodzie. To niezwykle aktualne tematy i aż niepokojące może się wydawać, jak blisko im do rzeczywistych wydarzeń, które oglądamy w codziennych wiadomościach. W polityce wewnętrznej rozgrywa się walka o fotel prezydencki – czy wygra Underwood, którego poczynania z przeszłości zostają coraz bardziej prześwietlane i poddawane w wątpliwość, czy nieskazitelny na pierwszy rzut oka Will Conway (gra go Joel Kinnaman, który już wcześniej zrobił na mnie świetne wrażenie w „The Killing”)? Walka toczy się do samego końca. No i jest jeszcze ona – zimna, posągowa, zawsze nieskazitelnie ubrana Claire. W dążeniu do władzy stoi murem za swoim mężem i sama jest zdolna do najbardziej skrajnych zachowań. Ale co z jej ambicjami? Serial jest świetnie rozegrany, nie odczuwamy znużenia żadnym wątkiem, ponieważ wszystkie prowadzone są jednocześnie. Jak zwykle świetnie wypadają bohaterowie drugoplanowi tacy jak Doug Stamper czy prezydent Rosji Viktor Petrov. Kogo lubić? Komu ufać? Na kogo uważać? To wciąż najważniejsze pytania, które stają przed bohaterami tego politycznego serialu. I w piątym sezonie odpowiedzi są jeszcze mniej oczywiste niż wcześniej. Ocena sezonu 8/10, całego serialu niezmiennie 9/10.

house_of_cards_s03e04_still_2

Ze względu na okres urlopowy (wyczekany, wymarzony i zasłużony 🙂 ) w lipcu rzadziej zasiadaliśmy przed ekranem, ale mieliśmy za to mnóstwo innych atrakcji, o których na pewno będę wkrótce pisać na blogu. Wszystkie powyższe obrazy polecam, chociaż mam wrażenie, że każdy z nich skierowany jest do innego odbiorcy. Mam jednak nadzieję, że znajdziecie tutaj też coś dla siebie 🙂

PS. W ramach wyjaśnienia (a także trochę dla czystości własnego sumienia…;)) muszę wspomnieć o tym, że wpis rozpoczęłam pisać pod koniec lipca pod Zwierzyńcem, a kończę w sierpniu w Krakowie 🙂 W międzyczasie wydarzyło się bardzo dużo, ale to już opowieść na kolejne posty. Wracam już do codzienności i obiecuję, że tym razem częstotliwość wpisów będzie o wiele większa…

Asia B&B

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Na dużym i małym ekranie / lipiec

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s