„Ogród małych kroków” – o radzeniu sobie ze stratą, przyjaźni i roślinach

Lubię raz na jakiś czas sięgnąć po trochę lżejszą literaturę, powiedziałabym taką typowo babską 🙂 W końcu czasami trzeba oderwać się od reportaży i powieści obyczajowych, jakkolwiek świetne by one nie były. A ponieważ pogoda sprzyja pozytywnym treściom z przyjemnością przeczytałam „Ogród małych kroków” Abbi Waxman (Wyd. Otwarte, 2017), która została mi udostępniona przez wydawnictwo jeszcze przed premierą (ta nastąpi już za kilka dni, 14 czerwca).

Za tą piękną, kolorową okładką kryje się świetna treść, która mimo tego, że dotyka też trudnego tematu została podana bardzo przystępnie i przede wszystkim z dużą ilością humoru, a to niestety rzadkość w literaturze kobiecej. Główną bohaterką jest Lilian, trzydziestoparoletnia wdowa samotnie wychowująca dwie córeczki. Męża straciła cztery lata wcześniej i mimo, że czas leczy rany, jej wciąż trudno jest się po tym traumatycznym wydarzeniu  pozbierać. Pomimo tych trudności radzi sobie całkiem nieźle, ale robi tak trochę dlatego, że musi – trzeba odwieźć dzieci do szkoły, nakarmić psa, sprzątnąć rozrzucone zabawki i iść do pracy. Ogromne oparcie ma w swojej siostrze, Rachel, która co prawda prowadzi imprezowy styl życia, ale w najtrudniejszym momencie stanęła na wysokości zadania i opiekowała się dziewczynkami. Te wspólne doświadczenia bardzo je do siebie zbliżają i pomagają przetrwać inne trudne chwile. Lilian jest zdolną ilustratorką i dostaje zlecenie wykonania rysunków do encyklopedii warzyw i roślin. W ramach przygotowania do zadania zostaje zapisana na kurs ogrodnictwa, który prowadzi przystojny Edward.

Wiem, że już z tych kilku zdań można łatwo wywnioskować, co się wydarzy (romans wisi w powietrzu od pierwszej lekcji), ale to nie oznacza, że wszystko zostanie nam dane na tacy tak, jak byśmy tego oczekiwali. Lilian zmaga się z wieloma wątpliwościami, wciąż powtarza, że jeszcze nie jest gotowa na nowy związek, a córeczki, mimo że ledwo albo wcale nie pamiętają taty, zaczynają zadawać coraz więcej pytań. Muszę przyznać, że jej postać jest bardzo dobrze napisana, wierzę w jej postawę, wątpliwości, wewnętrzna walkę, ale również złość na zmarłego męża, że odszedł tak wcześnie. I szczerze jej kibicuję w poukładaniu sobie życia. To bardzo fajna, młoda i zdolna dziewczyna, którą spotkało wielkie nieszczęście. Do decyzji, aby ruszyć naprzód dojrzewa tak naprawdę przez całą książkę.

Ogromną siłą powieści są bohaterowie drugoplanowi, i mimo tego, że jest ich tutaj całkiem sporo, autorka każdemu poświęca odpowiednią ilość miejsca i daje nam możliwość bliżej ich poznać. Córeczki Lilian, pięcioletnia Clare oraz siedmioletnia Annabelle, to dwie bardzo rezolutne dziewczynki, które zawsze wiedzą, co powiedzieć, a to oczywiście często skutkuje komicznymi sytuacjami. Rachel wciąż namawia siostrę, aby ruszyła z miejsca, jednocześnie sama walczy ze swoimi problemami sercowymi. Jest także Maggie, siostra zmarłego Dana, która przeżywa kryzys w swoim związku, a także Edward – przystojny i bardzo ciepły facet zawsze wiedzący, co powiedzieć. Na kursie ogrodnictwa, Lilian poznaje także kilka innych osób, wszyscy szybko się zaprzyjaźniają i stają się wsparciem dla siebie nawzajem w różnych trudnych chwilach. Każda z tych osób jest zupełnie inna, ale świetnie im się razem współpracuje i nadają na tych samych falach. Mimo, że książka obejmuje tylko czas trwania kursu (a więc około sześciu tygodni), jestem w stanie sobie wyobrazić, że wszyscy kontynuują swoją przyjaźń po zakończeniu zajęć. Skojarzyło mi się to trochę z serialem komediowym „Community”, gdzie bardzo podobny schemat (ludzie w różnym wieku, z różnymi zainteresowaniami) rozgrywał się w prywatnej uczelni dla dorosłych. Muszę przyznać, że bardzo mi ten wątek odpowiadał, nadawał dynamiki całej opowieści i generował wiele zabawnych scen.

Duży nacisk w powieści położony jest na stosunki rodzinne. Lilian, ze względu na swoje trudne doświadczenia, musiała bardzo opierać się na najbliższych i wszyscy oni (no, może oprócz matki) wywiązali się z zadania wzorowo. To naprawdę bardzo dobrze rozpisane wątki, które sprowadzają się do jednego, krzepiącego wniosku – rodzina jest najważniejsza. Bardzo przyjemnie się to czyta, uśmiech sam pojawia się na twarzy. Przy czym autorka mimo całego pozytywnego wydźwięku powieści nie unika też kłótni bohaterów, czy opisania trudnej relacji Lilian i Rachel z ich skupioną na sobie matką, byłą modelką. Wszystko jest tu wyważone i na miejscu. Oczywiście nie brakuje także wątków romansowych (u różnych bohaterów), co jednak jest trochę podkoloryzowane, bo nagle w trakcie sześciotygodniowego kursu wszyscy znajdują swoją miłość. Można na to jednak przymknąć oko, bo to w końcu ma być pozytywna opowieść, podnosząca na duchu. I właśnie ten pozytywny wydźwięk oraz humor sprawiają, że książkę czyta się bardzo dobrze.

Nie mogę jednak nie wspomnieć o jeszcze jednej tematyce szeroko poruszonej w powieści – roślinach. Lilian na kursie nie tylko poznaje tajemnice i techniki uprawy warzyw i innych roślin, ale także rozbudza w sobie miłość do swojego ogrodu i chce w końcu o niego zadbać, stworzyć w nim swoją enklawę i przyjazne miejsce dla dzieci i najbliższych. Każdy kolejny rozdział poprzedzony jest krótką (i zabawną) ogrodniczą notką na temat uprawy innego warzywa. Bardzo mi się to spodobało, bo chociaż nie planuję uprawiać ogródka warzywnego, to jednak kocham rośliny, lubię się nimi zajmować i miło czytało się powieść, w której poświęcono tej tematyce sporo miejsca. Zieleń bardzo uspokaja, praca przy roślinach jest niezwykle odstresowująca (chociaż zajmuję się nimi tylko w domowych i balkonowych warunkach, to tak czy inaczej bardzo polecam) i ten nastrój przebija także z kart książki.

ok2

„Ogród małych kroków” to bardzo pozytywna powieść, w sam raz na urlop. Sama z ogromną przyjemnością przeczytałabym ją leżąc gdzieś na plaży w słońcu, a nie w zatłoczonym, porannym krakowskim tramwaju, ale i tak ciesze się, że po nią sięgnęłam. Świetni bohaterowie, pozytywne przesłanie, dużo humoru (naprawdę czasami parskałam śmiechem podczas lektury w miejscach publicznych…) i rośliny – ta powieść ma to wszystko i dzięki temu czyta się ją szybko i bardzo przyjemnie. Polecam na leniwe wakacyjne popołudnia 🙂

Asia B&B

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s