Majowe Inspiracje

Siedzimy sobie właśnie z Dzióbkowskim na balkonie, jest cudowny niedzielny poranek. Słońce grzeje, ptaki śpiewają w niedalekim lasku, z głośników sączy się Chilli ZET, a nasze kotki wygrzewają się w plamach słońca. Jest wspaniale. W tak uroczej scenerii chciałabym podzielić się z Wami umilaczami i inspiracjami z ostatniego miesiąca.

  • Muzyczne przyjemności

Z pewnością wielu z Was zna ten zespół bardzo dobrze, ja jednak przyznaję, że spotkałam się z nimi całkiem niedawno. 2Cellos tworzy dwóch zdolnych wiolonczelistów z Chorwacji. Panowie prezentują nie tylko swoje autorskie utwory, ale także własne aranżacje znanych dzieł muzycznych, w tym motyw przewodni z „Gry o tron”, „The show must go on” Queen, czy „Now we are free” z Gladiatora. Na YouTube można znaleźć wiele ich utworów i ciężko wybrać ten najlepszy. Posłuchajcie i dajcie się porwać do innego świata.

Kolejny utwór, który chciałam Wam polecić usłyszałam po raz pierwszy, gdy oglądałam trailer do filmu „American Honey”. Filmu nie widziałam, ale piosenka została ze mną na dłużej. Folkowy, amerykański klimat, jakaś tajemnica wisząca w powietrzu, odrobina niepokoju, pragnienie wolności – ciężko mi opisać utwór Raury’ego, po prostu posłuchajcie.

  • Strony internetowe warte odwiedzenia

Ice Story –  twórcy tego bloga zabierają nas na liczne wyprawy na północ Europy. Odkrywają przed nami uroki i tajemnice Islandii, Norwegi, ogólnie całej Skandynawii. Można u nich znaleźć także wiele praktycznych rad związanych z organizacją wypraw. Ale mnie urzekają przede wszystkim cudowne zdjęcia z ich podróży. Niedawno założyciele Ice Story wydali książkę  „Szepty kamieni”, na którą poluję i z chęcią przeczytam 🙂

O mojej miłości do „Gwiezdnych Wojen” chyba nie muszę nikogo przekonywać. Magazyn Time przygotował zestawienie 40 najlepszych i najbardziej kultowych scen z całej sagi (łącznie z najnowszymi odsłonami). Wybór z pewnością był trudny i niektórzy mogą się nie zgadzać z zaproponowanymi scenami, ale ja się dobrze bawiłam na lekturze i z przyjemnością odświeżyłam sobie te momenty 🙂

Słyszeliście opowieść o tym, jak to Amerykanie wpadli w panikę po transmisji radiowej, w której „relacjonowany” był atak Marsjan? Okazało się, że była to radiowa adaptacja „Wojny światów” H.G. Wellsa, przygotowana przez wybitnego reżysera Orsona Wellesa. Czy jednak faktycznie wybuchła panika na tak ogromną skalę? Czy to tylko legenda? Bardzo mnie zainteresował artykuł, który wyjaśnia, jak wydarzenia wyglądały w rzeczywistości. Polecam.

  • Krakowskie knajpki i kawiarnie

Bistro Hygge – Założyciele tego niewielkiego lokalu na Ruczaju doskonale wpasowali się w popularny trend związany ze skandynawską modą. Można u nich zjeść śniadanie, napić się piwa rzemieślniczego lub dobrej kawy, a także skorzystać z menu obiadowego. Uroczy, minimalistyczny wystrój w klimacie scandi i bardzo miła obsługa sprawiają, że na pewno jeszcze się tam pojawimy, póki co za nami dwie wizyty. (zdjęcia pochodzą z Facebooka lokalu)

17457678_359677397765813_3020660965458009090_n17458268_359078331159053_6871728568656576407_n17951541_371274333272786_4404586414221797431_n

Zielonym Do Góry – kolejne urocze miejsce, polecone przez znajomą, gdzie spróbowaliśmy pysznego śniadania. Mnie szczególnie urzekł cudowny wystrój, który zgodnie z nazwą lokalu w dużej mierze składał się z zieleni i żywych roślin. Do tego drewno, otwarta kuchnia, przemiła obsługa i bardzo dobre jedzenie. Po prostu kolejne świetne miejsce na Podgórzu! (zdjęcia pochodzą z Facebooka lokalu)

16729379_380719805635800_516724102921666765_n16730267_380719822302465_933553973619796592_n17884262_408098062897974_4417785860955688830_n

  • O Jeju

Za tą zabawną nazwą kryje się sklep z… kosmetykami 🙂 Założycielki lokalu, który znajduje się na krakowskim Kazimierzu, zafascynowane są azjatycką tradycją dbania o urodę. Można u nich dostać kremy, mydełka, maseczki czy balsamy i chociaż skupiają się na kosmetykach z Azji, znajdziecie tam także nasze rodzime produkty. Ja się zaopatrzyłam w krem naturalny firmy Vianek oraz maseczkę bawełnianą. Krem bardzo mi odpowiada, ma lekki zapach i przede wszystkim niezwykle szybko się wchłania, co ma dla mnie duże znaczenie rano, gdy liczy się każda minuta. O Jeju przyciąga nie tylko różnorodnym asortymentem, ale także fantastycznym wystrojem sklepu, po wejściu nie sposób się nie zachwycić. Delikatny róż na ścianach kontrastują ze złotymi ozdobami i zielenią. Piękne miejsce.

ok4

20170413_182642

20170413_182756

ok2

ok

ok3

  • Obejrzane filmy

„Klient” (reż. Asghar Farhadi) – kolejny film wybitnego irańskiego reżysera, który za ten tytuł dostał swojego drugiego Oscara (nie odebrał go jednak osobiście, protestując w ten sposób przeciwko polityce Donalda Trumpa). Jak to bywa u tego twórcy, akcja rozkręca się dosyć niespiesznie, dostajemy czas żeby zapoznać się z bohaterami i dokładnie przyjrzeć wszystkim okolicznościom. Wiemy jednak, że za chwilę nastąpi to jedno, przełomowe wydarzenie, które wpłynie na resztę akcji i będzie determinowało dalsze zachowania bohaterów (podobnie było w „Rozstaniu” i „Przeszłości”). To bardzo dobre, psychologiczne kino, stawiające pytania o to, jak daleko możemy się posunąć w obronie najbliższych.

„Pasażerowie” (reż.  Morten Tyldum) – science fiction z Jennifer Lawrence i Chrisem Prattem w rolach głównych. Jim jest jednym z pasażerów statku kosmicznego, zmierzającego do odległej planety w celu założenia tam nowej kolonii dla ludzi. Mężczyzna wybudza się z hibernacji, ale ku jego zaskoczeniu następuje to dziewięćdziesiąt lat przed terminem… Pierwsza połowa filmu (najlepsza) skupia się na jego odkrywaniu zakątków statku, spędzaniu czasu sam ze sobą (i z barmanem-robotem) i stopniowym załamywaniu się. Dochodzi do wniosku, że przydałby mu się ktoś do towarzystwa… Muszę przyznać, że ten film pozytywnie mnie zaskoczył. Miał raczej średnie recenzje, ale uważam, że były one przesadzone. Po obejrzeniu trailera spodziewałam się kolejnego fantastycznego widowiska, z mnóstwem wybuchów, akcji i być może jakimiś tajemniczymi, międzygalaktycznymi stworzeniami. A tymczasem dostałam romans w kosmosie, z lekkim humorem, z oryginalnym scenariuszem i mimo, że akcja też się pojawia, to jest jej odpowiednia ilość i nie przytłacza z ekranu. Myślę, że te negatywne opinie wynikają przede wszystkim z tego, że widzowie spodziewali się po tym filmie czegoś zupełnie innego, niż dostali. Ja też, ale mnie się taki obrót sytuacji podobał.

„Uciekaj!” (reż.  Jordan Peele). Nie przepadam za horrorami. Ale o tym filmie czytałam same pozytywne recenzje, poza tym określenie go mianem horroru jest mocno na wyrost, to bardziej thriller. Film jest bardzo aktualny w kontekście obecnych kontrowersji wokół sytuacji czarnej ludności w USA. Punktem wyjścia jest wizyta czarnoskórego Chrisa i białej Rose w jej rodzinnym domu. Państwo Armitage na pierwszy rzut oka są niezwykle mili i akceptują kolor skóry chłopaka swojej córki. Z czasem jednak w domu zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Dawno nie oglądałam filmu, który by aż tak trzymał w napięciu do samego końca, całość jest okraszona lekkim (a jednocześnie… czarnym) humorem, świetnymi dialogami i aktorstwem. Doskonałe kino dla widzów o mocniejszych nerwach.

„Obcy: Przymierze” (reż. Ridley Scott) – kolejna odsłona Obcego, a raczej sequel „Prometeusza” i jednocześnie kolejny krok do poznania pochodzenia słynnego ksenomorfa. Film niestety spotkał się z bardzo chłodnym przejęciem i jestem w stanie zrozumieć, dlaczego tak się stało. Po pierwsze mamy bardzo mało wyrazistych bohaterów (serio, jak giną po kolei to nawet nie wiemy, jak mają na imię), którzy na dodatek podejmują mnóstwo głupich decyzji. Brakuje też jednej postaci, z którą moglibyśmy się utożsamić i jej kibicować. Po drugie trochę mało Obcego w tym „Obcym”, dostajemy za to kilka innych zabójczych gatunków potworów. I w końcu po trzecie, niektórych rozczarowuje samo wyjaśnienie skąd tajemniczy stwór wziął się we wszechświecie. Zgadzam się z tym, że można było pogłębić temat tajemniczych Architektów zamieszkujących niegdyś planetę, na której dzieje się akcja. Mnie się jednak ogólnie film podobał. Być może po części dlatego, że mam słabość do Scotta i jego twórczości, a także do samego Obcego. Efekty specjalne są oczywiście bez zarzutu, całe widowisko ogląda się wyśmienicie. Na brawa zasługuje Michael Fassbender w podwójnej roli – jeżeli chodzi o aktorstwo, to absolutnie najjaśniejszy punkt na ekranie, który przyćmiewa wszystkich innych. Obejrzyjcie i sami oceńcie, czy odpowiedzi, których udziela Ridley Scott są dla Was wystarczająco satysfakcjonujące.

„Podejrzani” (reż.  Bryan Singer). Obejrzałam w końcu jeden z popularniejszych filmów z lat dziewięćdziesiątych, który dostał dwa Oscary (scenariusz oryginalny i rola drugoplanowa męska dla Kevina Spaceya). Kim jest tajemniczy Keyser Soze? Czy autentyczną postacią, gangsterem trzęsącym całym przestępczym światem, czy nieistniejącą legendą? Całą historię poznajemy z perspektywy bohatera granego przez Spaceya, który jest przesłuchiwany przez policję. Świetne dialogi, ciekawi bohaterowie i przede wszystkim jeden z najsłynniejszych zwrotów akcji w historii kina. Klasyka, którą warto znać.

To był bardzo przyjemny miesiąc 🙂

Asia B&B

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Majowe Inspiracje

  1. Obrotowy Miś

    @Pasażerowie: „Po obejrzeniu trailera spodziewałam się kolejnego fantastycznego widowiska, z mnóstwem wybuchów, akcji” – eeekhm, chyba zatem musiałaś widzieć jakiś inny trailer, bo ten do filmu „Pasażerowie” nic takiego nie zapowiadał, nawet nie sugerował, za to na pewno zwiastował to co zobaczyliśmy w finalnym filmie 😛

    Natomiast ja z ostatnio obejrzanych filmów polecam „Robale” – lekka i przyjemna komedia, idealna na niedzielny obiad z rodziną ;p

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s