Zbrodnia i brak kary – „American Crime Story: Sprawa O.J. Simpsona”

Jest takie powiedzenie, które mówi, że życie pisze najlepsze scenariusze. Oglądając niektóre filmy czy seriale oparte na faktach nie sposób się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Serial, który mieliśmy okazję oglądać ostatnio jest doskonałym odzwierciedleniem tego poglądu. Historia amerykańskiego futbolisty Orenthala Jamesa Simpsona, który został oskarżony o podwójne morderstwo, aż prosiła się o przeniesienie na ekran. Dobrze się stało, że twórcy zdecydowali się na mały ekran, a nie dwugodzinny film, bo dzięki temu widzowie dostają więcej rozrywki na najwyższym poziomie. Mowa oczywiście o serialu „American Crime Story: Sprawa O.J. Simpsona”, wyprodukowanym przez 20th Century Fox Television dla stacji FX.

Niektórzy twórcy serialu (m.in. Brad Falchuk oraz Ryan Murphy) współpracowali ze sobą już wcześniej przy świetnym serialu musicalowym „Glee” oraz przy „American Horror Story” (tego nie widziałam, to akurat nie moje klimaty). Widać, że ta współpraca doskonale im się układa, ponieważ ich seriale cieszą się ogromną popularnością, a ich znakiem rozpoznawczym jest wysoki poziom realizacji. Tym razem sięgnęli po prawdziwą historię, którą z wypiekami na twarzy śledziło miliony osób, nie tylko w Stanach Zjednoczonych. W tej opowieści jest wszystko to, co gwarantuje zainteresowanie ze strony opinii publicznej – celebryta będący odzwierciedleniem mitu „od zera do bohatera”, morderstwo, romans, rasizm, spektakularny proces sądowy i mnóstwo niejednoznacznych postaci, które wzbudzają w nas całą gamę uczuć – od miłości do nienawiści.

the_people_v_o_j_simpson_american_crime_story-11

Serial zaczyna się od morderstwa. Ofiarami okazują się być Nicole Brown Simpson oraz jej przyjaciel Ron Goldman. Miejscem zbrodni jest dom należący do O.J. Simpsona, popularnego byłego futbolisty, który po za kończeniu kariery sportowej próbował swoich sił w aktorstwie. Policjanci, którzy przybyli na miejsce zabezpieczają mnóstwo śladów, w tym słynną skórzaną rękawiczkę, która w przyszłości okaże się być dla Simpsona przepustką do wolności. Główny podejrzany zostaje szybko zlokalizowany i na oczach milionów widzów rozpoczyna się fascynujący spektakl. W kilku pierwszych odcinkach poznajemy bliżej otoczenie sportowca, jego rodzinę i przyjaciół (w tym prawnika Roberta Kardashiana – tatę TYCH Kardashianek), z których wszyscy przekonani są o niewinności O.J. Na horyzoncie pojawia się także Robert Shapiro, słynny adwokat gwiazd oraz Johnnie Cochran – prawnik, który dołącza do obrońców nieco później, ale szybko przejmuje w ekipie główne stery, kierując całą argumentację obrony w stronę walki z rasizmem. Na drugim biegunie poznajemy pracowników prokuratury – nieustępliwą i ambitną panią prokurator Marcię Clark oraz Christophera Dardena.

Serial przez większość czasu skupia się na procesie sądowym. Twórcom należą się przy tym ogromne brawa za sposób opowiedzenia historii. Wszyscy wiemy, jak się ona kończy (a jeżeli ktoś nie wie, to wystarczy, że kliknie odpowiednie hasło na Wikipedii), ale napięcie, które jest stworzone, ogromna precyzja, z którą potraktowano każdy najdrobniejszy element, odwzorowanie faktów, sprawia, że oglądamy kolejne odcinki z niedowierzaniem i niepewnością, czy wszystko skończy się tak, jak w 1995 roku. Szala zwycięstwa wciąż się przechylała z jednej strony na drugą. W kilku pierwszych odsłonach prokuratura jest pewna siebie, przekonana, że zebrała odpowiednią ilość dowodów potwierdzających winę Simpsona (w tym ślady krwi, badania DNA, zeznania świadków czy przeszłość oskarżonego, który dopuszczał się rękoczynów wobec żony). Z czasem jednak coraz częściej poruszane są wątki społeczne, które działają na korzyść sportowca. Proces trafia na moment w historii USA, gdy przez cały kraj przetaczają się zamieszki związane z brutalnym traktowaniem czarnej ludności przez policjantów (temat niezwykle aktualny również dzisiaj!). Obrona skrzętnie wykorzystuje te nastroje społeczne i zaczyna otwarcie grać kartą rasizmu. Obie strony przechodzą etapy pewności siebie, zwątpienia, powrotu do walki, odzyskiwania nadziei i załamania – w różnej kolejności i w różnej konfiguracji, w zależności od rozwoju wypadków. Oglądanie tego, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami w pokojach adwokatów jest niezwykłym doświadczeniem. Razem z nimi uczestniczymy w wyborze ławy przysięgłych, szukamy błędów i luk w argumentacji drugiej strony, bezlitośnie wykorzystujemy niedopatrzenia i nieścisłości. Serial prowadzi nas przez wszystkie zawiłości sprawy sądowej i pozwala nam być częścią „procesu stulecia”.

american-crime-story-serial-zdjecie-4

Całą historię tworzą niezwykli bohaterowie. Jedni chcą skazania Simpsona, drudzy jego uniewinnienia, ale tak naprawdę odnosimy wrażenie, że każdemu z nich zależy przede wszystkim na sobie samym. Szczególnie jest to widoczne w obozie obrońców. Shapiro i Cochran niejednokrotnie ścierają się ze sobą, niczym dwaj samce alfa starający się zdobyć przywództwo w stadzie. Kłócą się o to, który ma wystąpić na konferencji prasowej, często nie konsultują kolejnych poczynań, aby chwała spłynęła tylko na jednego, starają się przypodobać Simpsonowi. Te postacie są jednocześnie odpychające, jak i fascynujące. Przeniesienie na ekran tak wyrazistych bohaterów byłoby bardzo trudne, gdyby twórcy nie mieli do dyspozycji wyśmienitych aktorów. Myślę, że nie będzie przesady w stwierdzeniu, że to jeden z najlepiej obsadzonych seriali w ostatnich latach. Wszyscy grają jak z nut. O.J. Simpsona gra Cuba Gooding jr. i jest w tej roli bardzo przekonujący. Co ciekawe twórcy nie próbują odpowiedzieć, czy oskarżony faktycznie to zrobił, przedstawiają fakty i pozwalają widzom samemu podjąć decyzję. O.J. cały czas twierdzi, że jest niewinny i Gooding jr. świetnie gra początkowe załamanie bohatera, które później przeradza się w złość i frustrację, podszytą arogancją i pewnością siebie. Widzimy jednak w jego spojrzeniu momenty zawahania, które dają nam do myślenia. Shapiro gra rewelacyjny John Travolta, a w Cochran’a wciela się Courtney B. Vance – obaj aktorzy świetnie wypadają na ekranie, szczególnie we wspólnych scenach, gdy napięcie między nimi sięga zenitu. David Schwimmer (czyli Ross z „Przyjaciół”) gra Roberta Kardashiana – bardzo się cieszę, że ten świetny aktor, który niestety został trochę zaszufladkowany ze względu na swoją najsłynniejszą rolę, dostał tutaj możliwość pokazania czegoś więcej. Tak naprawdę Kardashian jest jedynym, który mówi o wątpliwościach związanych z niewinnością Simpsona i zadaje pytania, których inni unikają. Dla mnie jednak największym odkryciem tego serialu jest Sarah Paulson, która brawurowo wcieliła się w postać Marci Clark. Aktorka za swoją rolę otrzymała w tym roku między innymi Złotego Globa oraz Emmy i są to nagrody w pełni zasłużone. Jej postać to silna, pewna siebie kobieta, która na chwile słabości pozwala sobie jedynie wtedy, gdy nikt nie patrzy. Na sali sądowej walczy o prawdę i sprawiedliwość, sprawia wrażenie osoby, której nic nie jest w stanie poruszyć. Nie jest jednak przygotowana na medialny szum, który pojawia się wokół sprawy – dziennikarze komentują jej fryzury, stroje i wyciągają nieprzyjemne sprawy rodzinne. Marcia to bohaterka, jakiej dawno nie było na małym ekranie. I mimo że wiedziałam, jaki wyrok zostanie ogłoszony, bardzo jej kibicowałam. Na uwagę zasługuje także doskonałe dobranie aktorów pod względem fizycznym – na koniec ostatniego odcinka pojawiają się krótkie informacje o wszystkich uczestnikach wydarzeń wraz ze zdjęciami i trzeba przyznać, że twórcy wykonali świetną robotę castingową i charakteryzacyjną.

631207_1.2

Serial oprócz głównego wątku porusza także ważne kwestie społeczne, wspomnę o dwóch. Pierwsza to pozycja czarnej ludności w USA. To oczywiście gdybanie, ale znawcy tematu twierdzą, że gdyby w ławie przysięgłych zasiadało więcej białych obywateli, wyrok byłby zupełnie inny. Obrona wielokrotnie powracała do tematu rasizmu i tego jak traktowani są czarnoskórzy obywatele w USA. „American Crime Story” porusza kwestie granic poprawności politycznej i podziałów w społeczeństwie wynikających z koloru skóry. Ciekawie to wypada w kontekście ostatnich wydarzeń za Oceanem, można odnieść wrażenie, że przez ponad 20 lat niewiele się tam zmieniło. Drugą ważna kwestią jest rola mediów we współczesnym świecie. Sprawa O.J. Simpsona od samego początku była niezwykle medialna – począwszy od pierwszego aresztowania, słynnego pościgu (nadawany był na żywo na wielu kanałach amerykańskich) aż do samego procesu. Kamery towarzyszyły wszystkim bohaterom niemalże dzień i noc. Dziennikarze węsząc sensację, a tym samym zwiększając oglądalność swoich programów czy poczytność gazet, wyciągali głęboko ukryte tajemnice i niewygodne fakty. Z jednej strony możemy uznać, że to działało na korzyść opinii publicznej, która wiedziała, z kim ma do czynienia, ale z drugiej strony to sprawiało, że strony zamiast skupić się na samej pracy musiały jednocześnie wyjaśniać tabloidowe rewelacje. Nikt nie został oszczędzony. W dzisiejszych czasach dziennikarze dysponują jeszcze bardziej zaawansowanymi możliwościami (z byciem „online” 24/7 na czele) i w trakcie oglądania serialu zastanawiałam się nad tym, jak proces O.J. wyglądałby pod tym względem dzisiaj. Nie ulega wątpliwości, że media to niezwykle potężne narzędzie, które poprzez nakręcanie atmosfery i przedstawianie faktów w konkretny sposób może kształtować przebieg wydarzeń. Sprawa O.J. została nazwana „procesem stulecia” i z pewnością ogromny wpływ na to miał fakt, że na ekranach telewizorów śledziło ją miliony Amerykanów i mieszkańców innych państw.

Trochę się rozpisałam, ale ten serial naprawdę zrobił na mnie ogromne wrażenie, to jeden z najlepszych tytułów, jakie miałam możliwość obejrzeć w ostatnim czasie. Dzięki temu, że historia O.J. została przedstawiona w dziesięciu odcinkach mamy możliwość lepiej poznać wszystkich bohaterów, wczuć się w ich położenie, dokładnie poznać fakty i wyciągnąć wnioski. W czasie oglądania niejednokrotnie zadawaliśmy sobie pytanie, jak to w ogóle możliwe, że sprawa skończyła się tak, a nie inaczej. Simpson został uniewinniony, ale rzekomego prawdziwego sprawcy podwójnego morderstwa nigdy nie złapano. Rewelacyjnie opowiedziana historia, która wciąga, fascynuje i pozostawia cię z szeroko otwartymi ustami niedowierzania. Pozycja obowiązkowa!

Asia B&B

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s