Książkowe podsumowanie marca

Jestem naładowana pozytywną energią – słońca coraz więcej, dni są dłuższe, dzisiaj posprzątałam balkon i zasadziłam nowe roślinki, umyłam okna i jestem gotowa na lato 🙂 Ale mimo obowiązków domowo-porządkowych (które swoją drogą bardzo lubię) zawsze znajduję czas na przyjemność płynącą z lektury. Zapraszam na krótkie podsumowanie tego, co działo się w moim małym książkowym świecie w ostatnich tygodniach.

  • Czytam

Aktualnie czytam dwie książki. Pierwsza to „Food Pharmacy” autorstwa Liny Nertby Aurell oraz Mii Clase. Muszę się przyznać, że moją uwagę przyciągnęła w pierwszej kolejności okładka, która jest zachwycająca. Ogólnie książka wydana jest fenomenalnie, to naprawdę jedno z najpiękniejszych wydawnictw, jakie ostatnio miałam w rękach. Ale jak wiadomo nie szata zdobi człowieka… i książkę 😉 „Food Pharmacy” to poradnik, a do poradników podchodzę z dużą ostrożnością i wątpliwościami. Pozytywne recenzje (no i ta okładka…) zachęciły mnie jednak do tego, żeby po nią sięgnąć. I nie żałuję. Panie piszą o zdrowym odżywianiu, podają dużo ciekawych przepisów (wypróbowałam już koktajl – pyszny!), a wszystko okraszone jest humorem, pięknymi zdjęciami i przejrzystymi tabelkami. Treść sobie dawkuję, czytam krótszymi fragmentami, podkreślam interesujące mnie fragmenty i naprawdę jestem zadowolona, że ten tytuł znalazł się na mojej półce. Na pewno napiszę o niej więcej w recenzji.

Drugi tytuł to „Dziewięć twarzy Nowego Orleanu” Dana Bauma. Książka jest kolejną pozycją z mojej ulubionej Serii Amerykańskiej w Wydawnictwie Czarnym. Tak naprawdę zaczęłam ją czytać dopiero wczoraj, ale już mogę powiedzieć, że bardzo mi się podoba. Powoli poznaję wszystkich bohaterów reportażu, z perspektywy których zostaje pokazana historia miasta oraz najważniejsze wydarzenia, które je ukształtowały, czyli dwa huragany – Betsy z 1965 roku oraz huragan Katrina z 2004 roku. Myślę, że szybko ją przeczytam 🙂

  • Przeczytane

„Pragnienie” Richard Flanagan – powoli zbieram się do tego, żeby zrobić osobny wpis o twórczości tego australijskiego pisarza. Mam za sobą już trzy jego powieści i wszystkie są doskonałe, chociaż póki co najbardziej przypadły mi do gustu „Ścieżki północy”. Na regale czeka jeszcze „Księga ryb Williama Goulda” i być może jak już ją przeczytam to napiszę więcej o wszystkich czterech. „Pragnienie” jest powieścią wielowymiarową, występują w niej autentyczne postacie i opisywane są prawdziwe wydarzenia ubrane w fabułę. Mamy więc angielskiego odkrywcę Johna Franklina, który wraz z żoną przybywają do kolonii Ziemi van Diema i tam lady Jane postanawia zaadoptować małą Aborygenkę. Czy jednak „dzikuska” będzie chciała przyjąć zachodnią edukację? Kilka lat później Franklin wraz ze swoją załogą wyrusza w kolejną podróż, tym razem na Arktykę i słuch o nich ginie. Do Londynu docierają jednak niepokojące wieści, że zdesperowani podróżnicy dopuszczali się aktów kanibalizmu. Lady Jane zwraca się do Charlesa Dickensa o przygotowanie sztuki inspirowanej wyprawą jej męża, w której słynny pisarz miałby oczyścić podróżnika z zarzutów. Może się wydawać, że powyższe wątki nie łączą się ze sobą, ale w miarę jak się zagłębiamy w treść odkrywamy drobne nitki, które się wzajemnie przecinają. Nie jest to łatwa lektura, ale na pewno warta wysiłku włożonego w czytanie (jak we wszystkich powieściach Flanagana).

„Pod ostrzałem” Paul Conroy – relacja z ogarniętej wojną Syrii opowiedziana z perspektywy fotografa wojennego Conroya. Towarzyszy mu Marie Colvin, legendarna dziennikarka, dla której wyjazd do Homs okazał się być ostatnim. Więcej pisałam w recenzji (klik).

„To właśnie robię” Lynsey Addario – i jeszcze jeden reportaż o odważnej kobiecie, fotoreporterce pracującej w miejscach ogarniętych konfliktami. Addario pisze też dużo o swoich relacjach z bliskimi, którzy drżą o jej bezpieczeństwo przy każdym kolejnym wyjeździe (dziennikarka dwukrotnie stanęła w sytuacji zagrożenia życia). Recenzję znajdziecie tutaj.

„Martwa dolina” Frank Westerman – fascynujący reportaż i badanie antropologiczne w jednym. Autor zgłębia temat tajemniczej śmierci blisko dwóch tysięcy osób oraz wszystkich zwierząt w jednej z kameruńskich dolin w 1986 roku. Do dzisiaj jest to ogromną zagadką, mimo że teorii na ten temat nie brakowało. Bardzo podobał mi się układ książki. W pierwszej części Westerman oddaje głos naukowcom. Badania prowadziło wielu wybitnych wulkanologów i geologów, którzy prześcigali się w wysuwaniu kolejnych teorii, jednocześnie starając się obalić pomysł kogoś innego. Szybko orientujemy się, że wszystkim im bardziej niż na znalezieniu prawdy, zależy na wypromowaniu siebie i zaistnieniu w świadomości społeczeństwa światowego (temat był obecny w mediach na całym świecie). W drugiej części poznajemy kilku misjonarzy działających na tym terenie. Dowiadujemy się, jak oni starali się pomóc tym, którzy przeżyli i utracili swoich bliskich. Ciekawie wypada też wątek wiary – katoliccy misjonarze, którzy krzewią swoją religię wśród Kameruńczyków, w momencie katastrofy muszą zmierzyć się z pogańskimi wierzeniami, ponieważ tubylcy tłumaczą tajemnicze wydarzenia ingerencją niezadowolonych bogów. Na koniec autor oddaje głos samym Kameruńczykom i pozwala im opowiedzieć, jak rozumieją wydarzenia z doliny. To doskonały, wciągający reportaż, który wymaga dużego skupienia w trakcie lektury.

„Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior” James Rebanks – tytułowa Kraina Jezior (Lake District) to obszar w północno-zachodniej Anglii, który słynie z pięknych widoków, zielonych wzgórz, licznych jezior i unoszącej się w powietrzu tajemniczej mgły. To tym miejscem zachwycał się poeta William Wordstworth i nie ma się czemu dziwić – wygooglajcie sobie zdjęcia z Krainy. Mnie całkowicie zachwyciły. W moje ręce wpadła książka, która zabiera nas na angielskie wzgórza i przybliża pracę współczesnych pasterzy, trudniących się hodowlą rzadkich ras owiec. Autor w piękny sposób opowiada nam o urokach swojej pracy, trudnościach, z którymi zmaga się każdego dnia, a także o małych radościach i sukcesach. Zabiera nas na wystawy i targi, przybliża proces strzyżenia owiec, opowiada o narodzinach owieczek, ale też o chorobach i śmierci. A wszystko to dzieje się na tle pasterskiej społeczności, która trudni się swoim zawodem od wielu pokoleń. Wszyscy się tam znają, pomagają sobie i cieszą z wzajemnych sukcesów. Fascynująca historia, po której pragnie się lecieć do Anglii i zobaczyć na żywo stada owiec na wzgórzach Lake District 🙂

  • Nowości na regale

Znowu w pierwszej kolejności czytam książki, które zawitały do mojej biblioteczki w ostatnim czasie. Naprawdę muszę nad tym popracować… Tak więc oprócz wspomnianych już wyżej tytułów „Food Pharmacy”, „Dziewięć twarzy Nowego Orleanu”, „To właśnie robię” oraz „Życia pasterza”, do biblioteczki dołączył jeszcze jeden tytuł „Żywi i polegli” Jeffa Shaary. Książka ta to trzeci tom słynnej trylogii o Wojnie Secesyjnej. Przyznaję, że jeszcze nie miałam okazji czytać tej trylogii i mam nadzieję, że teraz to się zmieni, pierwszy tom czeka na półce już od dłuższego czasu…

  • Plany

Moje plany na najbliższy czas są książkowe, ale nie stricte związane z literaturą 🙂 Trochę to zagmatwane, ale ogólnie chodzi o to, że muszę zgłębić temat… przewodników podróżniczych! W tym roku planujemy bardzo przyjemne wakacje w ładnym miejscu i marzy mi się dobry przewodnik, z którym będziemy mogli zwiedzać i który okaże się wielką pomocą już na miejscu. Wiem, że może brzmi to dziwnie, bo cóż to za sztuka kupić przewodnik. Ale wierzcie mi, że na półkach w księgarniach jest mnóstwo wydawnictw podróżniczych i wszystkie na pierwszy rzut oka wyglądają ciekawie i dobrze… A żeby wybrać jeden będę musiała nieco pogrzebać i poczytać recenzje. A może Wy możecie polecić jakieś wydawnictwo, które sprawdziliście w praktyce i możecie śmiało polecić?

Asia B&B

Advertisements

6 uwag do wpisu “Książkowe podsumowanie marca

  1. Kuba

    Jeśli chodzi o przewodniki, mi najbardziej podchodzą Pascala. Rozmawiałem ze znajomą, która bardzo dużo podróżuje i dla niej również Pascal jest najlepszy. Spróbowałem raz przewodnika National Geographic, kierując się renomą tej marki, ale bardzo się zawiodłem. Przewodniki wydawnictw Expressmap (seria „explore! guide”), Berlitz, Marco Polo czy Michelin z góry nie podeszły mi stylem, ale to już pewnie kwestia tego, czego się oczekuje od przewodnika (niektóre leją wodę nie podając interesujących informacji, inne opisują milion atrakcji „must see”, przez co nie wiadomo co jest rzeczywiście godne uwagi).
    I jeszcze jedno – polecam wybrać jak najnowszy, gdyż te z przed kilku lat najczęściej są już nieaktualne w kwestii informacji praktycznych (warto również przejrzeć zdjęcia w przewodniku – jeśli wyglądają na zrobione w latach ’90, lepiej odłożyć go na półkę – mimo teoretycznie świeżej daty, może być jedynie kosmetycznie odświeżone wydanie z tekstami z przed wielu lat).

    Liked by 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s