„Światło, którego nie widać” – prawdziwa uczta czytelnicza

Dobrze skonstruowane, wciągające powieści obyczajowo-historyczne z wątkiem sensacyjnym i wojennym to jest to, co tygryski lubią najbardziej 🙂 No dobra, trochę przesadziłam, bo tytułów, które w ciekawy sposób połączyłyby wszystkie powyższe elementy, nie ma tak naprawdę zbyt dużo. Ostatnio pisałam o doskonałym „Słowiku” (klik), w którym akcja rozgrywa się we Francji w czasie Drugiej Wojny Światowej i to była naprawdę świetna historia. Ale ostatnio w moje ręce wpadło coś jeszcze lepszego! Po raz kolejny przenosimy się w czasie do lat 40. XX wieku i znów jesteśmy we Francji. Ale akcja nie ogranicza się tylko do tego miejsca i czasu – bohaterów poznajemy jeszcze przed wybuchem wojny i potem towarzyszymy im przez kolejne lata i w różnych miejscach w Europie. Chciałabym Wam dzisiaj przybliżyć rewelacyjną powieść „Światło, którego nie widać” autorstwa Anthony’ego Doerra (Wyd. Czarna Owca, 2016).

Głównych bohaterów poznajemy w latach poprzedzających wojnę. Jedną z dwojga centralnych postaci jest niewidoma Marie-Laura, która mieszka wraz z ojcem w Paryżu. Dziewczyna straciła wzrok w wieku sześciu lat i jej tata pomaga jej poznawać otaczający ją świat za pośrednictwem słuchu, dotyku i węchu. Z czasem Marie nie boi się nawet wyjść sama na dwór ponieważ doskonale zna okolicę, każdy murek, drzewo i krawężnik (kto oglądał bardzo dobry film „Imagine”, ten doskonale wie, jak taka nauka wygląda). Tata natomiast pracuje w Muzeum Historii Naturalnej, jest klucznikiem i specem od wszelkich napraw. Na co dzień urozmaica życie córki różnymi zagadkami i przygotowuje dla niej zabawki i mechanizmy, które ona musi w jakiś sprytny sposób rozwiązać żeby dostać się do prezentu schowanego wewnątrz (to skojarzyło mi się trochę z wątkiem Sophie Neveu i jej ojca z powieści „Kod da Vinci” Dana Browna). W czasie działań wojennych Marie-Laura wraz z ojcem przenoszą się do spokojnej (z pozoru) nadmorskiej miejscowości, Saint-Malo i zamieszkują u stryja Etienna, który od lat nie opuszcza swojego domu. Dziewczyna musi na nowo uczyć się rozpoznawać okolicę i radzić sobie w coraz trudniejszych wojennych okolicznościach. Nie wie jednak, że ojciec uciekając z Paryża otrzymał z muzeum tajną misję do wykonania, która może narazić na niebezpieczeństwo całą rodzinę – ma ukryć i ochronić legendarny brylant „Morze Ognia”, który rzekomo przynosi posiadaczowi długie życie, ale jednocześnie sprowadza nieszczęście na jego najbliższych.

Z drugiej strony poznajemy przedwojenne losy Wernera Pfenninga, mieszkającego wraz z młodszą siostrą w sierocińcu w Zagłębiu Ruhry. Wszystko wskazuje na to, że czeka go taki sam los jak innych chłopców i ich ojców – pójdzie pracować do kopalni. Werner znajduje jednak stary zniszczony odbiornik radiowy i postanawia przywrócić go do życia. Rodzi się w nim fascynacja dla techniki i wszystkiego, co wiąże się z radiami. Jego determinacja i ambicja sprawia, że udaje mu się wyrwać z przygnębiającej okolicy i trafia do szkoły technicznej, gdzie spotka się zarówno z innymi osobami podzielającymi jego pasję, jak i z okrucieństwem i propagandą serwowaną przez nauczycieli. Po okresie szkolenia Werner dostaje się do wojska i wraz z niewielkim oddziałem technicznym jeździ po frontach wojennych i za pomocą radia namierza wrogów. Jego postać jest dosyć niejednoznaczna. Nie podoba mu się to, jak traktuje się w szkole słabszych, ale nie potrafi się temu przeciwstawić w obawie o własną pozycję. Swój pobyt w szkole oraz potem na froncie, traktuje jak ucieczkę z sierocińca i kopalni, ale tak naprawdę nie zastanawia się głębiej nad tym co robi, po prostu wykonuje swoje zadania, nawet jeżeli wiążą się one ze śmiercią ludzi. Z jednej strony mu kibicujemy i cieszymy się, że realizuje swoja pasję związana z radiem, ale z drugiej nie do końca pasuje nam bezwzględność, z jaką wykonuje rozkazy. Czas na refleksję w końcu się pojawi, ale czy nie będzie już za późno?

Książka jest dosyć pokaźnych rozmiarów (chociaż dzięki krótkim rozdziałom czyta się ją niezwykle szybko) i nie chcę w opisie zdradzić zbyt dużo. Pojawia się sporo, niezwykle interesujących postaci drugoplanowych, które w znaczny sposób wpływają na wydarzenia i których losy mogłyby stanowić osobną powieść (np. stryj Etienne, który w końcu pokonuje własne demony z przeszłości i decyduje się zrobić coś dobrego dla innych, czy Frederick, przyjaciel Wernera ze szkoły – jedna z najtragiczniejszych postaci powieści). Wernera i Marie-Laurę od samego początku łączy niewidzialna nić, pewnego rodzaju porozumienie i jak łatwo się domyślić, ścieżki bohaterów w końcu przetną się, ale okoliczności w jakich do tego dojdzie są naprawdę ciekawe i nietuzinkowe. Nie znajdziecie tutaj jednak klasycznego romansu, chociaż padają słowa o miłości. Wątki mieszają się i przeplatają – jest sporo historii, walka ruchu oporu we Francji chociażby za pomocą audycji radiowych, życie pod okupacją, propagandowe kształcenie młodych Niemców, walki na froncie, oraz wątek wręcz baśniowy o tajemniczym brylancie, którego poszukuje pewien niemiecki oficer. Wydaje się, że to sporo jak na jedną powieść, ale wszystko tu do siebie pasuje, składa się w jedną całość, która czaruje i wciąga. Autor ma wielki dar snucia opowieści. Losy bohaterów szczerze nas interesują, ostatnie strony czytałam z ogromnymi wypiekami na twarzy i w wielkim oczekiwaniu na finał (a jak to bywa z rewelacyjnymi książkami, tak naprawdę nie chciałam, żeby ten finał w ogóle nastąpił…). Doerr używa pięknego języka, bogato opisuje to, co się dzieje, a to ma szczególne znaczenie w przypadku niewidomej bohaterki. Wraz z nią poznajemy miasto, razem z nią stawiamy kolejne niepewne kroki, dotykamy ścian, liczymy kratki ściekowe, wąchamy nieznany zapach w powietrzu. Jesteśmy jej oczami i nosem, i dzięki dokładnym opisom możemy wczuć się w jej położenie. Fantastyczne doświadczenie.

Jeszcze dwa słowa o samym układzie książki. Rozdziały są krótkie, czasami nawet na jedną stronę i na początku możemy mieć wrażenie chaosu. Akcja w rozdziałach skacze z miejsca na miejsce i przedstawia nam kilku bohaterów jednocześnie. Książka składa się z kilku części i każda z nich opatrzona jest datą wydarzeń. Tutaj także nie mamy chronologicznej kolejności – okres okupacji przeplata się z retrospekcjami sprzed wojny. Wiem, że to może brzmieć nieco zniechęcająco, ale zapewniam, że szybko przyzwyczajamy się do tego układu i dajemy całkowicie porwać treści. Zabieg z retrospekcjami i nielinearnym prezentowaniem wydarzeń uważam za doskonały. Autor dzięki temu stosuje mnóstwo tzw. cliffhangerów. Towarzyszymy bohaterom w przejmującej sytuacji i nagle następuje koniec rozdziału bądź całej części i cofamy się w czasie żeby zobaczyć, jakie wydarzenia doprowadziły do tej sceny. Niesamowicie buduje to napięcie, a czytelnik z niecierpliwością chce jak najszybciej dowiedzieć się, co będzie dalej. Dzięki temu rozdziały nasycone są treścią i niezwykłymi emocjami, nadają dynamiki. Krótkie rozdziały, w których zmieniają się bohaterowie, dają nam możliwość obserwowania na bieżąco, co się dzieje z poszczególnymi osobami. Skojarzyło mi się to ze scenami w filmie, gdzie jednym cięciem możemy przeskoczyć do zupełnie innego miejsca i zobaczyć, co w tym czasie działo się u kolejnych bohaterów.

„Światło, którego nie widać” to pięknie skomponowana, fantastyczna opowieść. Książka została uhonorowana licznymi nagrodami (w tym Pulitzerem) i nie jestem tym faktem zupełnie zaskoczona. Dawno nie czytałam tak doskonałej powieści, która mnie wciągnęła od pierwszej strony. To prawdziwa uczta dla uczuć i zmysłów, powieść zachwyca pod względem językowym, fabularnym i stylistycznym. Wszystko jest w niej na miejscu, stworzony został niezwykły klimat, który towarzyszy nam do samego końca. Nie zachęcam tylko do przeczytania, ale przede wszystkim do delektowania się tą historią, czerpania przyjemności z przebywania wraz z bohaterami, zagłębiania się w ich losy. Książka zachwyciła mnie na każdej płaszczyźnie i jestem przekonana, że jeszcze do niej wrócę.

Asia B&B

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s