Oscary 2017 – wielkie odliczanie

26 lutego zostanie wręczona najsłynniejsza nagroda filmowa – Oscar. Patrząc na cały sezon tegorocznych nagród, wydaje się, że zwycięzcy w głównych kategoriach są już znani. Jednak Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej już wielokrotnie zaskakiwała swoimi werdyktami. Czy tak będzie tym razem? Mam cichą nadzieję, że tak, ponieważ faworyt, czyli „La La Land”, nie jest według mnie najlepszym filmem 2016 roku. Ale o tym za chwilę 🙂 89. ceremonię poprowadzi po raz pierwszy Jimmy Kimmel i liczę na humor na wysokim poziomie. Niestety, mimo moich starań i chęci nie udało mi się obejrzeć wszystkich filmów nominowanych w tym roku (chociaż do ceremonii jeszcze niecałe 4 dni, może jeszcze coś nadrobię), ale to nie zmienia faktu, że mam kilku swoich faworytów. Skupię się na najważniejszych kategoriach, pominę natomiast te, na których zupełnie się nie znam 🙂 Zaczynamy!

  • Najlepszy film

Nominowani: „Aż do piekła”, „La La Land”, „Manchester by the Sea”, „Nowy początek”, „Lion. Droga do domu”, „Przełęcz ocalonych”, „Ukryte działania”, „Fences”, „Moonlight”.

Oprócz trzech ostatnich, do tej pory widziałam wszystkie. Wszystko wskazuje na to, że główną nagrodę dostanie uroczy musical o jazzmanie i aktorce. „La La Land” ma najwięcej nominacji w tym roku, aż czternaście,  i dorównało w tej dziedzinie dotychczasowym rekordzistom. O filmie pisałam w swojej recenzji (klik), i chociaż jest to naprawdę dobrze nakręcony i zagrany obraz, to nie ukrywam, że inne tytuły przypadły mi do gustu o wiele bardziej. Jeżeli chodzi o ilość emocji, to mistrzowsko wypada „Manchester by the Sea”. Ta kameralna opowieść o dawnych winach, wyrzutach sumienia i przebaczeniu (przede wszystkim samemu sobie) niesie takie pokłady emocji, że nikogo nie pozostawia obojętnym. Mocne, miażdżące psychicznie kino, ale niestety bez większych szans na statuetkę. Moim drugim typem jest „Nowy początek” – film o wiele bardziej hollywoodzki, z ciekawą tematyką, wyśmienitymi efektami specjalnymi (choć nie efekciarskimi, raczej wysublimowanymi i mocno klimatycznymi) i rewelacyjną Amy Adams w roli głównej. I chociaż ten film zebrał mnóstwo pozytywnych recenzji, to jednak odnoszę wrażenie, że większe szanse ma w kategoriach technicznych. Więcej o tym filmie pisałam w recenzji (klik). Wydaje się, że jedynym tytułem, który może zagrozić „La La Land” jest „Moonlight”, którego niestety nie widziałam, ale z artykułów i recenzji, z którymi się zapoznawałam biją bardzo pozytywne opinie. Poza tym nagrodzenie filmu o czarnoskórym chłopaku, który mierzy się z licznymi przeciwnościami losu i szuka swojego miejsca w życiu, może być reakcją świata artystycznego na aktualną społeczną sytuację w USA. Zarówno „La La Land”, jak i „Moonlight” zgarnęły w styczniu Złote Globy za najlepszy film (najlepsza komedia/musical oraz najlepszy dramat), a więc walka o najważniejszego Oscara rozegra się między nimi.

projekt-bez-tytulu

  • Najlepszy aktor pierwszoplanowy

Nominowani: Viggo Mortensen („Captain Fantastic”), Ryan Gosling („La La Land”), Andrew Garfield („Przełęcz ocalonych”), Denzel Washington („Fences”), Casey Affleck („Manchester by the Sea”)

Wszystko wskazuje na to, że nagrodę dostanie Casey Affleck i absolutnie nie mam nic przeciwko. Z powyższej piątki nie widziałam tylko roli Washingtona, ale muszę przyznać, że wśród nominowanych rola Afflecka wybija się ponad pozostałe. Gra przejmująco, naturalnie i przede wszystkim świetnie oddaje człowieka złamanego przez życie. Jego kreacja zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Mam nadzieję, że Oscar powędruje do niego, a nie do Ryana Goslinga, który jakkolwiek uroczy i sympatyczny, w „La La Land” nie wyróżnił się niczym nadzwyczajnym. Póki co Affleck za swoją rolę dostał Złotego Globa, Baftę, Critic’s Choice Award i jeszcze kilka innych nagród, więc jeżeli nie nastąpi jakieś trzęsienie ziemi, to do tej kolekcji dołoży jeszcze Oscara.

projekt-bez-tytulu

  • Najlepsza aktorka pierwszoplanowa

Nominowane: Meryl Streep („Boska Florence”), Natalie Portman („Jackie”), Ruth Negga („Loving”), Emma Stone („La La Land”), Isabelle Huppert („Elle”)

Po raz kolejny jest kategoria, w której mamy już pewną faworytkę i jest nią Emma Stone. Aktorka pokazała się w musicalu z bardzo dobrej strony, podobała mi się jej naturalna gra i umiejętność oddania wszystkich emocji targających jej bohaterką. Niestety nie widziałam trudnej roli Natalie Portman, która wcieliła się w Jackie Kennedy, a podobno to aktorski majstersztyk (aktorka prawie przez cały czas jest na ekranie, a dodatkowo świetnie odwzorowuje zachowanie, głos i mimikę byłej Pierwszej Damy). Zupełnym brakiem zaskoczenia jest kolejna nominacja dla Meryl Streep, chociaż podniosły się głosy krytyki, że Akademia za bardzo ją hołubi. Ja Meryl bardzo lubię i cenię i uważam, że rola we Florence jest naprawdę świetna, chociaż Oscara z tego nie będzie (chyba, że Akademia będzie chciała zagrać na nosie nowemu prezydentowi USA, który nazwał Streep zbyt przecenianą aktorką…). Jeżeli nagrodę dostanie Emma Stone, będę zadowolona.

projekt-bez-tytulu-1

  • Najlepszy aktor drugoplanowy

Nominowani: Jeff Bridges („Aż do piekła”), Lucas Hedges („Manchester by the Sea”), Michael Shannon („Zwierzęta nocy”), Dev Patel („Lion. Droga do domu”), Mahershala Ali („Moonlight”)

Nie ma tu jednego silnego faworyta. I dobrze, może Akademia nas pozytywnie zaskoczy. Nie miałam okazji zobaczyć w akcji Mahershala Aliego, który za swoją rolę w Moonlight dostał już kilka ważnych nagród, widziałam natomiast wszystkie pozostałe role. Według mnie nagroda powinna trafić do Michaela Shannona, który stworzył w „Zwierzętach nocy” bardzo przejmującą i ciekawą postać. To chyba też dobry moment żeby napisać parę słów o braku większej ilości nominacji dla tego doskonałego filmu. Wszyscy grali w nim koncertowo (Amy Adams, Jake Gyllenhaal i przede wszystkim Aaron Taylor-Johnson, który zresztą dostał Złotego Globa za swoją rolę, a pominięto go na Oscarach), była rewelacyjna muzyka i przede wszystkim nietuzinkowa, mroczna historia (bardzo dziwi brak nominacji za scenariusz adaptowany). Nie wiem, czym kierowali się w tych wszystkich gremiach przyznających nagrody, ale „Zwierzęta nocy” to chyba najbardziej niedoceniony film sezonu. Tak więc ja stawiam na Shannona, zobaczymy, jak będzie.

projekt-bez-tytulu-1

  • Najlepsza aktorka drugoplanowa

Nominowane: Viola Davis („Fences”), Michelle Williams („Manchester by the Sea”), Nicole Kidman („Lion. Droga do domu”), Octavia Spencer („Ukryte działania”), Naomie Harris („Moonlight”)

Tak się złożyło, że widziałam tylko Williams oraz Kidman i z tych dwóch ról to ta pierwsza przypadła mi bardziej do gustu. Wydaje się jednak, że nagrodę w kieszeni ma Viola Davis za „Fences” – dostała już m.in. Złotego Globa oraz Baftę. Jeżeli znajdę czas w najbliższy weekend (a będzie to bardzo trudne), to chciałabym obejrzeć właśnie ten film. Tak czy inaczej na ceremonii nie powinno być w tej kategorii żadnej niespodzianki.

projekt-bez-tytulu-1

  • Najlepszy reżyser

Nominowani: Damien Chazelle („La La Land”), Barry Jenkins („Moonlight”), Mel Gibson („Przełęcz ocalonych”), Kenneth Loneran („Manchester by the Sea”), Denis Villeneuve („Nowy początek”)

Po raz kolejny wydaje się, że sprawa jest już przesądzona i statuetka trafi do reżysera „La La Land” (do tej pory ma już Złotego Globa i Baftę). Ja jednak będę kibicować Denisowi Villeneuve, który zaskakuje swoim spojrzeniem na kino – ograniczonymi, subtelnymi środkami (napięcie, muzyka, ujęcia) tworzy fantastyczne, mocne filmy. Bardzo się cieszę, że to on będzie reżyserem nowego Blade Runnera. Ciekawa jest także nominacja dla Mela Gibsona – wydawało się, że po jego niedawnych wybrykach nie ma już czego szukać w Hollywood, ale jednak powrócił ze świetnie przyjętym filmem, a nominacja to sygnał, że już mu wybaczono.

  • Najlepsza muzyka oryginalna

Nominowani: Mica Levi („Jackie”), Dustin O’Halloran, Volker Bertelmann („Lion. Droga do domu”), Thomas Newman („Pasażerowie”), Justin Hurwitz („La La Land”), Nicholas Britell („Moonlight”)

Zastanawiałam się, czy w ogóle wspominać o tej kategorii, bo w momencie gdy głównym faworytem całej ceremonii jest musical, raczej nie ma co się zastanawiać, kto dostanie nagrodę za najlepszą muzykę… Należy chyba tylko współczuć pozostałym nominowanym, że niefortunnie trafili na takie towarzystwo. Brakuje mi jednak wśród nominowanych dwóch świetnych tytułów – wspomnianych wcześniej niedocenionych „Zwierząt nocy” oraz „Nowego początku” z doskonałą muzyką Jóhanna Jóhannssona.

  • Najlepszy scenariusz oryginalny

Nominowani: Mike Mills („20th Century Women”), Damien Chazelle („La La Land”), Kenneth Lonergan („Manchester by the Sea”), Taylor Sheridan („Aż do piekła”), Yorgos Lanthimos, Efthymis Filippou („Lobster”)

Czy będzie dla Was niespodzianką jeżeli powiem, że nagrodę dostanie pewnie Chazelle za „La La Land”? Mimo wszystko liczę na mały zwrot akcji i nagrodę dla Lonergana za świetne „Manchester by the Sea”. Reżyser i autor scenariusza w jednym, stworzył naprawdę ciekawy i ważny film. Wszystko w nim jest na swoim miejscu i dobrze wyważone. A w kontekście tej kategorii na szczególną uwagę zasługują świetne dialogi na czele z najmocniejszą sceną, jaką ostatnio widziałam w kinie – rozmowy głównego bohatera z byłą żoną. To po prostu trzeba zobaczyć i przeżyć, nie da się opowiedzieć.

  • Najlepszy scenariusz adaptowany

Nominowani: August Wilson („Fences”), Tarell McCraney, Barry Jenkins („Moonlight”),  Allison Schroeder, Theodore Melfi („Ukryte działania”), Luke Davies („Lion. Droga do domu”), Eric Heisserer („Nowy początek”)

Nareszcie jakaś kategoria bez „La La Land” 🙂 Bardzo liczę na nagrodę dla Heisserera za „Nowy początek” – historia nawiązywania kontaktu z obcymi jest po prostu fenomenalna. Czasami o wiele więcej mówiły gesty i spojrzenia niż słowa. Duże szanse z pewnością ma także „Moonlight” za opowieść rozgrywającą się na przestrzeni kilkunastu lat.

Bardzo chciałam obejrzeć także tytuły nominowane w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, ale niestety dotarłam tylko do „Toni Erdmann”, który jest według mnie słaby (chociaż krytycy rozpływają się nad nim i typują jako faworyta do nagrody). Mimo wszystko postaram się to nadrobić, bo wśród nominowanych są takie tytuły, jak „Klient” (kolejny film Asghara Farhadiego) oraz „Mężczyzna imieniem Ove”, podobno bardzo śmieszny i ciekawy film ze Szwecji.

„La La Land” na pewno dostanie najwięcej nagród 26 lutego, w tym także sporo technicznych (dźwięk, scenografia, kostiumy). Mam jednak nadzieję, że Akademia zachowa umiar i nie postawi tego filmu obok takich dzieł, jak „Ben Hur”, „Titanic” czy „Władca Pierścieni. Powrót Króla”, które są rekordzistami w ilości otrzymanych statuetek (jedenaście). Czekam na ceremonię z dużym zainteresowaniem. Niestety minęły już piękne czasy młodości (ha ha), kiedy zarywałam noc oglądając rozdanie na żywo, po czym bez problemu szłam do szkoły/na zajęcia/do pracy. Tym razem zadowolę się porannymi newsami i  retransmisją. Chyba się starzeję 🙂

A jakie są Wasze typy? Komu kibicujecie? Zapraszam do dyskusji!

Asia B&B

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Oscary 2017 – wielkie odliczanie

  1. Pingback: Lutowe Inspiracje – Books & Beauty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s