„Fotograf” – o zdjęciach, odwadze i wojnie w Syrii

Reportaże wojenne to bardzo ważna literatura. Bardzo ciężka, ale ważna. Większość z nas wiedzę o konfliktach zbrojnych czerpie głównie z mediów – prasy, wiadomości, Internetu. Ale nie ma co ukrywać, że najczęściej są to informacje i suche dane dotyczące działań wojennych oraz liczby ofiar. Reportaż daje natomiast doskonałą możliwość spojrzenia na wojnę z nieco szerszej perspektywy, pogłębienia kontekstu wydarzeń i przede wszystkim zwrócenia baczniejszej uwagi na ludzi wplątanych w tragiczne historie wbrew swojej woli. Przeczytałam już bardzo dużo relacji z różnych konfliktów, dziennikarstwo wojenne należy do moich największych literackich zainteresowań. Dlatego z chęcią sięgnęłam po reportaż „Fotograf” autorstwa Garance Le Caisne (Wydawnictwo Sonia Draga , 2016) opowiadający o wojnie w Syrii.

Głównym bohaterem reportażu jest Cezar, tytułowy fotograf. Ten młody mężczyzna, ukrywa swoją prawdziwą tożsamość („Cezar” to jego pseudonim) w obawie przed zemstą ze strony reżimu Baszara al-Asada. W czasie wojny został zatrudniony przez syryjską policję do wykonywania zdjęć zmarłym więźniom. Bardzo szybko odkrywa, że zmarli to nie są zwykli więźniowie, lecz ofiary systemu, które przed śmiercią były brutalnie torturowane. Cezar nie może się z tym pogodzić, ale postanawia wykorzystać swoją pozycję do tego, aby świat dowiedział się, do czego dochodzi w Syrii. Przez 2 lata potajemnie zgrywał zdjęcia i wynosił je z miejsca pracy. W ten sposób zdołał zdobyć ponad 50 tysięcy fotografii – dowodów nieludzkiego traktowania więźniów politycznych w Syrii. Mężczyzna podejmował ogromne ryzyko – gdyby został złapany, jego los byłby od razu przesądzony. Miał jednak bliskich współpracowników, którzy z podobnym narażeniem życia pomagali mu ukrywać zdjęcia, a potem także je uporządkować i skatalogować. Ich zadanie miało dwojaki cel – chcieli by świat dowiedział się o zbrodniach reżimu, ale zależało im także na tym, by prawda dotarła do rodzin ofiar. Ludzie znikają z ulicy i najbliżsi nawet przez kilka lat nie mają żadnej informacji o zaginionych. Dzięki zdjęciom Cezara mogli poznać prawdę, chociaż była to najgorsza prawda, jaką mogli usłyszeć. Przede wszystkim jednak Cezar i jego współpracownicy wykazując się niezwykłą odwagą i ryzykując życie, chcieli coś zmienić. Zmienić na lepsze.

W reportażu pojawia się też sporo osób, które przetrwały pobyt w więzieniu i opowiadają o tym, co je tam spotkało. To są najtrudniejsze fragmenty książki. A ponieważ reportaż w głównej mierze opiera się na opisie okrutnego traktowania ze strony władz syryjskich, tych fragmentów jest całkiem dużo. Opowieści byłych więźniów przeplatają się z opowieścią Cezara o tym, co robił i jak w końcu musiał opuścić kraj ze względu na pojawiające się wobec niego podejrzenia. Muszę przyznać, że ilość opisów tortur była nieco przytłaczająca. Rozumiem, że celem autorki było jak najwierniejsze przedstawienie zdarzeń, ale po którejś kolejnej historii miałam lekki przesyt brutalnych opisów płynących ze stron książki. Nie chcę zostać źle zrozumiana – oczywiście bardzo współczułam ofiarom i wciąż zastanawiałam się nad tym, jak w XXI wieku może dochodzić do takich sytuacji. Ale jednak po jakimś czasie oprócz kolejnego opisu tortur, chciałabym także poznać szerszy kontekst wydarzeń, relacje ze strony rodziny, społeczeństwa – zarówno syryjskiego, jak i zachodniego. Takie oczywiście też się pojawiały, ale jednak ginęły gdzieś wśród relacji z sali tortur. Zabrakło mi też trochę tła historycznego, to znaczy informacji o samym konflikcie w Syrii. Oczywiście wiemy, że było to pokłosie tzw. arabskiej wiosny, ale z reportażu nie dowiadujemy się za dużo, dlaczego Syryjczycy dążą do obalenia Baszara al-Asada i jak sama rewolucja przebiegała. Wiem, że nie tego dotyczy cały reportaż, ale myślę, że takie krótkie wprowadzenie byłoby bardzo przydatne.

Mimo wszystko, to bardzo ważny reportaż, który powinien zostać o wiele bardziej nagłośniony, zwłaszcza że wojna w Syrii wciąż się toczy (oryginał reportażu został wydany w 2015 roku). W tym kontekście największe wrażenie zrobiły na mnie dwa ostatnie rozdziały. Nie ma w nich opisów tortur i zbrodni reżimu. Jest coś gorszego – obojętność państw zachodnich. Cezar musi uciekać z Syrii, ale i tak udaje mu się zebrać ogromną ilość dowodów na to, jak traktowani są przeciwnicy syryjskiego rządu. Zdjęcia trafiają na zachód. I co dalej? W reportażu czytamy: „Co robi świat? Co robią politycy, jakie kroki podejmuje wspólnota międzynarodowa? <Myśleliśmy, że nasza praca zmobilizuje światową opinię publiczną. Zdjęcia zostały pokazane przedstawicielom Unii Europejskiej oraz Rady Praw Człowieka ONZ, zaprezentowaliśmy je przed Kongresem w Waszyngtonie. Ale politycy i tak wolą o tym zapomnieć i dalej negocjować z Baszarem al-Asadem. Dlaczego tak się dzieje?>”I to jest właśnie w tej historii najsmutniejsze. Cezar spotyka się z licznymi przedstawicielami rządów i organizacji zachodnich, o zdjęciach piszą w prasie, ale nic z tego nie wynika – sytuacja w Syrii nie ulega zmianie, a prezydent kraju zaprzecza wszelkim oskarżeniom i twierdzi, że Cezar nie istnieje. Są oczywiście jednostki, które starają się pomóc Cezarowi i sprawić, żeby jego misja przyniosła pozytywny rezultat. Jednak w przypadku wielkiej polityki w którymś momencie musi nastąpić zderzenie jednostki z dyplomacją i interesem państw. I niestety wiadomo, kto z tego zderzenia wyjdzie poszkodowany.

„Fotograf” robi wrażenie. Nie jest to lektura łatwa, zdarzało się, że musiałam zrobić krótką przerwę i odetchnąć, nabrać dystansu. Życie w ciągłym strachu musi być bardzo trudne, a tak żyje się w Syrii. Nie można nikomu ufać i trzeba uważać, co i gdzie się mówi. Niektórzy z bohaterów reportażu trafiali do więzienia za minimalne wykroczenia i doznawali tam nieludzkiego traktowania. Czytając takie relacje budzi się w nas złość, smutek i niedowierzanie. Książka nie jest bez wad, ale na pewno warto ją przeczytać. Porusza bardzo ważny temat, który powinien być bardziej nagłośniony. Mam jednak wrażenie, że premiera tego reportażu przeszła nieco bez echa. A szkoda. Żyjąc w miarę bezpiecznym kraju europejskim, w którym nie toczą się żadne konflikty, łatwo nam zapomnieć o tragediach, które dotykają ludzi nie tak bardzo daleko od nas. Lektura „Fotografa” porusza, uświadamia i daje dużo do myślenia. 

Asia B&B

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “„Fotograf” – o zdjęciach, odwadze i wojnie w Syrii

  1. Pingback: Książkowe podsumowanie lutego – Books & Beauty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s