„Słowik” – wszystkie odcienie miłości w czasie wojny

Kilkanaście lat temu miałam okazję przeczytać powieść „Jeździec Miedziany” Paulliny Simons. Książkę pożyczyła od znajomej moja mama i przyniosła ją do domu z zamiarem przeczytania, ale jak wiadomo mamy zazwyczaj są bardzo zajęte 🙂 Dlatego „Jeździec” trafił w moje ręce. Miałam wtedy ok. 15, 16 lat, dużo czytałam i postanowiłam zmierzyć się z tą 700-stronicową powieścią. Byłam wówczas chora, nie planowałam wychodzić z domu, a siedzenie w łóżku sprzyjało lekturze. Przeczytałam całą książkę w jeden dzień, skończyłam zapłakana o 3 w nocy, a rano położyłam ją przed mamą i powiedziałam, że musi to przeczytać. Nigdy już nie powtórzyłam tego wyczynu. Dlaczego w ogóle wspominam „Jeźdźca”? To był chyba pierwszy romans, jak czytałam, wcześniej gustowałam raczej w powieściach młodzieżowych, przygodowych, detektywistycznych i fantasy. Dzisiaj widzę w tej powieści sporo mankamentów, nieścisłości, brak logiki w działaniach głównych bohaterów, ale nie zmienia to faktu, że to jedna z najważniejszych powieści, jakie przeczytałam. Dzięki niej zaczęłam też sięgać po inne gatunki i tytuły, w tym również kontynuację przygód Tatiany i Aleksandra (pomijam fakt, że gdy kończyłam „Jeźdźca” nie miałam pojęcia, że będą kolejne części, przez co zakończenie wydało mi się jeszcze bardziej dramatyczne). Dzięki mnie książkę tą przeczytało sporo osób, zarówno wśród znajomych, jak i wśród klientek księgarni, w których pracowałam. Ten przydługi wstęp ma na celu głównie wskazać, dlaczego obecnie z większą otwartością sięgam po książki z półki z napisem „literatura kobieca” i „literatura historyczna”. „Słowik”, o którym chciałam Wam dzisiaj napisać, podobnie jak wspomniany „Jeździec”, łączy w sobie oba te gatunki i zrobił na mnie bardzo duże wrażenie.

„Słowik” autorstwa Kristin Hannah (wyd. Świat Książki, 2016) to przepiękna historia osadzona w realiach II Wojny Światowej we Francji. Opowiada o dwóch siostrach, których życie nie oszczędza od najwcześniejszych lat, ale największą próbą dla nich okazuje się wybuch wojny. Muszą zmierzyć się z trudnymi okolicznościami, swoimi charakterami i demonami z przeszłości. Główną osią powieści jest jednak miłość przedstawiana w różnych wymiarach i zakresach. Dlatego postanowiłam swoją recenzję oprzeć własnie na tym uczuciu i na jej aspektach pojawiających się w powieści.

Miłość siostrzana. To oczywiście główny wątek książki. Bohaterkami są Vianne – starsza z sióstr – oraz Isabelle. Trudów życia doświadczały już od dzieciństwa – matka zmarła z powodu choroby, a ojciec wrócił z I Wojny Światowej jako zupełnie inny człowiek, i nie mogąc poradzić sobie z wychowaniem córek oddał je pod opiekę obcym ludziom. Te wspomnienia to tak naprawdę jedyna rzecz, która siostry łączy, bo poza tym różni je niemal wszystko – charaktery, postrzeganie świata, decyzje, które podejmują w trudnym momencie. Między nimi przez całą powieść wiszą wzajemne pretensje i oskarżenia – nie mogą, albo nie potrafią, zrozumieć siebie nawzajem. Isabelle jest młodsza, pełna energii, nie może pogodzić się z tym, że Francja skapitulowała, chce działać dla dobra ojczyzny, szybko udaje jej się dostać w szeregi ruchu oporu i przyjmuje pseudonim „Słowik”. Vianne jest bardziej zachowawcza. Jej mąż dostał powołanie do wojska i wkrótce dociera do niej informacja, że trafił do obozu jenieckiego. Zostaje więc sama z córką i to właśnie codzienne przetrwanie jest dla niej najważniejsze. Gdy zostaje jej przydzielony przymusowy lokator – oficer armii niemieckiej Beck – szybko się z tym godzi i nawet rodzi się między nimi nić zaufania i przyjaźni. Isabelle tego nie rozumie, dla niej to oznacza zdradę kraju. Siostry często się kłócą, wykrzykują sobie w twarz słowa, których potem żałują. Ale mimo wszystko wiemy, czujemy, że wciąż się kochają i pozostają dla siebie najważniejszymi osobami na świecie. Ten wątek jest niezwykle poruszający. Myślę, że wyjątkowo dobrze zrozumieją go osoby, które również mają rodzeństwo.

Miłość rodzicielska. Obie kobiety mają pretensje do swego ojca, że je porzucił w najtrudniejszym momencie. Potem mimo rzadkich kontaktów, relacje nie ociepliły się. Starszy mężczyzna jest złamany przez życie i nie potrafi okazać miłości drugiej osobie. Jest odpychający, szorstki i nieprzyjemny dla Isabelle, która zamieszkuje u niego po przeprowadzce do Paryża. Czy można wybaczyć porzucenie i brak miłości? Jakie tajemnice skrywa ojciec sióstr? Bardzo smutny wątek, którego zakończenie pokazuje jednak, że pewnych uczuć nie da się tak łatwo wyzbyć nawet w obliczu przeciwności, przed którymi stajemy. Vianne opiekuje się swoją córką, Sophie, i nie chce powielać błędów swego ojca – okazuje dziewczynce dużo miłości, ciepła, chcę ją ochronić przed złem czającym się na każdym kroku.

Miłość romantyczna. Cieszę się, że Kristin Hannah nie postawiła całkowicie na romans w czasach wojny. Temat uczuć damsko-męskich nie jest w powieści nadmiernie eksploatowany i bardzo dobrze, bo dzięki temu doceniamy i bardziej przejmujemy się tymi wątkami. Vianne ma kochającego męża, ale oboje zostają brutalnie rozdzieleni przez wojnę. Wspomnienia o wspólnych chwilach dodają jej sił do działania. Pojawienie się Becka w domu – przystojnego oficera, który nie zachowuje się jak inni Niemcy, lecz jest miły i szarmancki – burzy nieco jej spokój i przez cały czas mamy wrażenie, że romans wisi w powietrzu. Isabelle z kolei jest bardzo atrakcyjna i wzbudza zachwyt wśród mężczyzn, ale jej głównym zadaniem jest walka z okupantem. Mimo wszystko w jej życiu pojawia się ten jedyny, chociaż wzajemne kontakty są z powodu wojny niezwykle utrudnione. Miłość do ukochanych mężczyzn i świadomość, że jest ktoś, kto o nich myśli z czułością, pomaga obu kobietom przetrwać trudne chwile.

W powieści przewija się też bardzo ważna miłość do bliźnich, zarówno tych obcych, jak i bliższych. Isabelle angażuje się w działalność ruchu oporu, pomaga między innymi zestrzelonym angielskim lotnikom przedostać się z powrotem do ich kraju. Misje, które wykonuje są niebezpieczne i ryzykowne, ale chęć niesienia pomocy jest dla dziewczyny najważniejsza. Vianne początkowo skupia się na swoim najbliższym otoczeniu – córce i przyjaciółce Rachel. Z czasem jednak okoliczności wymuszą na niej większe zaangażowanie. W „Słowiku” zostaje podniesiona kwestia żydowska – opisy praktyk stosowanych przez Niemców to jedne z najmocniejszych fragmentów książki. Ciekawie wypada zestawienie różnych postaw w społeczeństwie – jedni, tak jak chociażby bohaterki książki, z narażeniem życia starają się uratować chociaż jedną osobę; inni pozostają skupieni na sobie i na przetrwaniu, o co w czasie wojny trudno mieć jakiekolwiek pretensje. Przez całą powieść kilkakrotnie wracało do mnie jedno pytanie – a co ja bym zrobiła w podobnej sytuacji? Wojna to dla obu młodych kobiet szereg trudnych decyzji, które muszą podjąć – czy Vianne poda listę wszystkich Żydów z miasteczka? Czy Isabelle wykona niebezpieczną misję? Czy odezwać się widząc rażącą niesprawiedliwość? Muszę przyznać, że w niejednym momencie wstrzymywałam oddech w oczekiwaniu na rozwój sytuacji.

„Słowik” zachwycił mnie całkowicie. Autorka w doskonały sposób przedstawiła nam losu ludzi żyjących pod okupacją. Myśląc o Francji w czasie II Wojny Światowej mimowolnie myślimy o tchórzach, którzy szybko skapitulowali i współpracowali z okupantami, ale przecież ci ludzie też cierpieli, chodzili głodni, byli prześladowani, terroryzowani i zastraszani. Ruch oporu walczył w miarę swoich ograniczonych możliwości, ale była też druga część społeczeństwa – tych, którzy chętnie podejmowali współpracę z Niemcami nawet w imię własnych zasad i ideałów. Czytając powieść targały mną chyba wszystkie emocje – od wzruszeń, radości z małych sukcesów bohaterów, do złości i bezradności.

Książka zaczyna się w 1995 roku, poznajemy starszą kobietę, która wspomina przeszłość. Nie wiemy, kim jest, ale szybko domyślamy się, że to jedna z sióstr. Do czasów współczesnych powracamy jeszcze kilka razy i dowiadujemy się, że kobieta została zaproszona do Francji w 50 rocznicę zakończenia wojny na uroczystość uczczenia działalności konspiracyjnej prowadzonej przez „Słowika”. Tożsamość staruszki zostaje odkryta dopiero w ostatnim rozdziale i muszę przyznać, że ten zabieg narracyjny bardzo mi się podobał, dzięki temu nie domyślamy się w jaki sposób potoczyły się losy sióstr po wojnie. Końcówka była bardzo wzruszająca, nie byłam w stanie powstrzymać łez. Myślę o losach wszystkich bohaterów od kilku dni i mam świadomość, że powieść (oparta na wspomnieniach działaczki ruchu oporu) to tylko niewielki wycinek społeczeństwa w czasie wojny. Każda osoba żyjąca w tamtych czasach i doświadczająca wojny musi nosić w sobie traumatyczną historię.

„Słowik” to piękna historia o poświęceniu, docenianiu tego, co się ma, zaufaniu, przebaczeniu i trudnych decyzjach w trudnych czasach. Ale przede wszystkim jest to opowieść o różnych wymiarach miłości i gotowości do poświęcenia w imię tego uczucia. 

Asia B&B

Advertisements

2 uwagi do wpisu “„Słowik” – wszystkie odcienie miłości w czasie wojny

  1. Pingback: Książkowe podsumowanie lutego – Books & Beauty

  2. Pingback: „Światło, którego nie widać” – Books & Beauty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s