Książkowe podsumowanie stycznia

Długie zimowe wieczory sprzyjają zanurzaniu się w przyjemną lekturę. W styczniu miałam możliwość zapoznać się z sześcioma tytułami, które przypadły mi do gustu w mniejszym bądź większym stopniu. Zapraszam na krótkie podsumowanie moich książkowych  przygód z ostatniego miesiąca 🙂

  • Czytam

Aktualnie zapoznaję się z doskonałym reportażem Filipa Springera „13 pięter” (Wyd. Czarne, 2015). Springer jest jednym z najciekawszych autorów reportaży, z którymi miałam okazję się zapoznać („Miedzianka. Historia znikania”, „Miasto Archipelag”) i cenię go bardzo za to, że potrafi mówić w sposób interesujący i niebanalny o trudnych tematach. W „13 piętrach” pochyla się nad kwestią mieszkaniową po 1989 roku. Z opisu wydawcy: „W 1989 roku Polska znów znalazła się w punkcie wyjścia. Tanich mieszkań jak nie było, tak nie ma. Kolejne pomysły na rozwiązanie problemu mieszkaniowego okazują się gorsze od poprzednich, a luki prawne w istniejącym systemie bezwzględnie wykorzystują banki, deweloperzy i czyściciele kamienic. Wielu obywateli radzi sobie więc, jak może, wegetując, oszukując, adaptując się. Umowy kredytowe podpisały prawie dwa miliony Polaków.” Czytam z ogromnym zainteresowaniem, zwłaszcza że reportaże Springera dotyczące rzeczywistości wokół nas, są ciekawsze od niejednej powieści.

13pieter_okladka_cmyk_300dpi

  • Przeczytane

„Depesze”, Michael Herr – rewelacyjny reportaż z 1977 roku, wydany po raz pierwszy po polsku. Bardzo przejmujący, prawdziwy, brutalnie szczery, doskonały. Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie, swoimi odczuciami po przeczytaniu dzieliłam się na blogu (tutaj).

„Ścieżki północy”, Richard Flanagan – jedna z najlepszych powieści, z jakimi miałam okazję ostatnio się zapoznać. Doskonały obraz II wojny światowej na Dalekim Wschodzie. Książka jest o tyle ciekawa, że przedstawia losy australijskich jeńców wojennych w japońskich obozach, a jest to temat rzadko eksploatowany przez pisarzy. Warunki w obozie są po prostu nieludzkie, żołnierze zmagają się z głodem, chorobami, okrutnym traktowaniem ze strony strażników, a na dodatek są zmuszani do budowy tzw. Kolei Śmierci w Birmie. Historia opowiedziana jest z perspektywy chirurga Dorrigo Evansa, który dowodzi jeńcami i w miarę swoich ograniczonych możliwości walczy o ich zdrowie, życie i godność. W większości przypadków jest to jednak walka z góry skazana na porażkę. W międzyczasie też, w retrospekcjach, przedstawiony jest wątek romansu Dorrigo z żoną wuja. Wspominanie wspólnych momentów z ukochaną pomaga mu przetrwać najtrudniejsze chwile w obozie. Wbrew pozorom książka nie jest typowym romansidłem z bohaterami walczącymi o swoje uczucie w obliczu przeciwności. Najważniejsze pozostaje to, co się dzieje w obozie, opisy są do bólu szczere, realistyczne, czasami wręcz odrzucające. Mimo wszystko książkę pochłania się z ogromnym zainteresowaniem. Zachwycają bogate opisy, doskonałe oddanie wewnętrznej walki Dorrigo i jego kolegów, ich zmagania z własną cielesnością i emocjami. Ale tym, co mi się także bardzo podobało było poświęcenie sporej ilości miejsca drugiej stronie, czyli japońskim oprawcom, dzięki czemu możemy poznać także ich spojrzenie na toczące się wydarzenia. Na pewno będę chciała napisać o tej doskonałej powieści więcej. A przede mną lektura dwóch kolejnych książek Flanagana, już nie mogę się doczekać.

„Muza”, Jessie Burton – bardzo ciekawa, wciągająca powieść o sztuce, miłości, poświęceniu i błędnych decyzjach, które rzutują na inne wydarzenia. Wartka akcja i tajemnica z przeszłości – polecam. I zachęcam do zapoznania się z moją recenzją (tutaj).

„Droga do domu”, Yaa Gyasi – wielopokoleniowa saga rodzinna. Akcja toczy się od końca XVIII wieku w Ghanie, aż do czasów współczesnych i wiedzie przez amerykańskie plantacje bawełny, kopalnie wyzyskujące niewolników, afrykańskie miasta i wioski, aż do Haarlemu w Nowym Jorku w XXI wieku. Ciekawy obraz czarnej społeczności, aczkolwiek młoda debiutantka nie uniknęła kilku błędów. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

„Amerykańska sielanka”, Philip Roth – cóż to jest za doskonała powieść! Nie czyta się jej jednak lekko, Roth (jeden z najważniejszych współczesnych amerykańskich pisarzy) zagłębia się w psychikę swoich bohaterów, nie szczędzi nam opisów, retrospekcji, uczuć. Pokazuje, jak jedno zdarzenie może wywrócić do góry nogami z pozoru dobrze funkcjonująca rodzinę. „Szwed” Levov (przezwisko głównego bohatera związane jest z jego wyglądem) ma wszystko – jest przystojny, po ojcu odziedziczył doskonale prosperującą firmę, ożenił się z piękna kobietą – Miss New Jersey 1949, mieszka  w wymarzonym domu i ma córkę. I to właśnie córka, mająca problem z jąkaniem, a przez to z samoakceptacją Merry, stanie się przyczyną huraganu, która przetoczy się przez rodzinę Levovów. Akcja rozgrywa się głównie w czasie wojny w Wietnamie i dziewczyna zaczyna angażować się w akcje antywojenne, a wkrótce zostaje oskarżona o atak terrorystyczny, w którym ginie człowiek. To wydarzenie oraz zniknięcie Merry obnaża liczne rysy na idealnej amerykańskiej rodzinie. Okazuje się, że każdy coś ukrywa, zmaga się z własnymi traumami i demonami, nie jest tym, kim się na pierwszy rzut oka wydaje. Roth podrzuca nam kolejne elementy układanki, akcja przeskakuje w czasie i miejscu. Lektura wymaga ogromnego skupienia, żeby się w tym nie pogubić. Bohaterowie są doskonale napisani, niejednowymiarowi, współczujemy im, że muszą zmagać się z ogromną tragedią, ale z drugiej strony odkrywają przed nami też swoja mroczną stronę. Książka jest napisana wspaniałym, bogatym językiem, nie dziwię się, że Roth od kilku lat wymieniany jest jako jeden z głównych kandydatów do literackiego Nobla. „Amerykańska sielanka” sprawiła, że na pewno sięgnę po jego inne książki. A do kin właśnie weszła ekranizacja w reżyserii Ewana McGregora, który zresztą gra też główną rolę. Z przyjemnością obejrzę.

„Istota zła”, Luca D’Andrea – kryminał rozgrywający się w alpejskiej wiosce. Amerykański scenarzysta, leczący traumę po niedawnym tragicznym wypadku, wpada na trop tajemniczego potrójnego morderstwa sprzed kilkunastu lat. Sprawa wciąż pozostaje nierozwiązana, więc bohater postanawia zmierzyć się z przeszłością. Moja recenzja tutaj.

  • Nowości na regale

Na mojej półce w tym miesiącu pojawiły się cztery nowe tytuły, w tym także opisane powyżej „Istota zła” oraz „Droga do domu”. Oprócz tego w kolejce do przeczytania czekają:

„Słowik”, Kristin Hannah – sporo słyszałam o tej książce, głównie dobrych opinii, dlatego postanowiłam dać jej szansę. Akcja rozgrywa się w czasie drugiej wojny światowej we Francji. Bohaterkami są dwie siostry, które w obliczu trudnej sytuacji podejmują zupełnie różne decyzje. Historia została zainspirowana życiorysem bojowniczki ruchu oporu, więc mam nadzieję, że będę miała możliwość zapoznać się z wieloma nieznanymi szczegółami dotyczącymi walki w podziemiu.

„Shantaram”, Gregory David Roberts – wielki bestseller przygodowo-awanturniczy. Przede mną osiemset stron pasjonującej lektury, akcja wiedzie przez różne kraje i kultury. Pamiętam, że pierwszy raz spotkałam się z tym tytułem, gdy pracowałam w księgarni Świata Książki w 2010 roku. już wtedy opis wydał mi się niezwykle fascynujący, ale jakoś do niej ostatecznie nie dotarłam. Ale co się odwlecze… I tak po siedmiu latach „Shantaram” w końcu zawitał na mój regał i wkrótce biorę się za czytanie. Martwię się jedynie tym, czy dam radę czytać taką wielką książkę w tramwaju… 🙂

ok

  • Ekranizacje

„Kot Bob i ja” (reż. Roger Spottiswoode, 2016). Rewelacyjna ekranizacja wspomnień Jamesa Bowena. Przyznaje się jednak, że książki nie czytałam… tzn. jeszcze nie czytałam, bo z ogromną przyjemnością nadrobię tą zaległość. Opowieść, w której kot pomaga narkomanowi i ulicznemu grajkowi wyjść z nałogu i stanąć na nogach brzmi jak bajka. Ale to właśnie jest w tym najwspanialsze – ta historia wydarzyła się naprawdę. Największą gwiazdą filmu pozostaje jednak Bob, który kradnie każdą scenę, w której się pojawia (kociego bohatera grają trzy mruczki, w tym prawdziwy Bob). Ten film to nie jest arcydzieło, ale ogląda się go wyśmienicie, a na końcu niejedna osoba uroni łzę.

„Światło między oceanami” (reż.  Derek Cianfrance, 2016). Książkę, na podstawie której powstał film, przeczytałam już jakiś czas temu i bardzo chciałam zobaczyć, jak historia Toma i Isabel zostanie przeniesiona na ekran. I po seansie mogę powiedzieć z całą pewnością, że jest to bardzo wierna ekranizacja, świetnie oddająca bohaterów, ich wątpliwości i trudne okoliczności, w których się znaleźli. Do tego dochodzi przepiękna sceneria australijskiej wyspy, na której rozgrywa się większość akcji – widok fal rozbijających się o brzeg jest wręcz hipnotyzujący. Jedna decyzja bohaterów zmienia całe ich życie. Isabel pragnie dziecka bardziej niż czegokolwiek innego, ale niestety jej kolejne ciąże kończą się tragicznie. I wtedy do brzegu wyspy przybija łódź z martwym mężczyzną i płaczącym niemowlęciem na pokładzie… Zarówno książka, jak i film świetnie pokazują walkę między emocjami kobiety, a męskim rozsądkiem. Kto zwycięży w tej walce? Książka mimo wszystko jest według mnie lepsza, ponieważ pozwala lepiej poznać uczucia i emocje targające bohaterami, ale film także pozostaje na bardzo dobrym poziomie. Mam jednak wrażenie, że paniom ten obraz przypadnie bardziej do gustu 🙂

  • Plany

Dzisiaj rano stanęłam przed regałem i moja ręka sięgnęła po… „Władcę Pierścieni”. Tą doskonałą trylogię czytałam już dwukrotnie, ale chyba nie odmówię sobie przyjemności powrotu do świata Śródziemia jeszcze raz. Tolkien stworzył najwspanialszą opowieść w historii literatury (tak, tak właśnie uważam) i za każdym razem, gdy po nią sięgam, lub oglądam doskonałą ekranizację Petera Jacksona, czuję, że mam do czynienia z czymś wielkim. Trochę w tym nostalgii i miłych wspomnień, dużo podziwu dla doskonałego kunsztu i stworzenia całego fantastycznego świata, ale przede wszystkim chodzi o ogromną frajdę z czytania 🙂 Dlatego pomiędzy innymi książkami będę powracać do Froda i jego kompanii. I już się cieszę na te spotkania.

Asia B&B

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Książkowe podsumowanie stycznia

  1. Pingback: Styczniowe inspiracje – Books & Beauty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s