„Droga do domu” – siedem pokoleń w rodzinnej sadze o niewolnictwie i poszukiwaniu szczęścia

Sagi rodzinne, z akcją rozciągniętą na wiele lat i pokoleń, to jedne z moich ulubionych powieści. Wystarczy wspomnieć takie klasyki jak „Pogoda dla Bogaczy” Irwina Shaw, genialne „Na wschód od Edenu” Johna Steinbecka, czy „Bruddenbrookowie” Thomasa Manna. Świetni bohaterowie, liczne perypetie rodzinne, historie kolejnych pokoleń na tle ważnych wydarzeń światowych – jest tu wszystko to, co lubię 🙂 Nie dziwi więc fakt, że z ogromnym zainteresowaniem sięgnęłam po książkę „Droga do domu” autorstwa Yaa Gyasi (Wydawnictwo Literackie, 2016).

„Droga do domu” bardzo zachęca swoim opisem. Akcja rozgrywa się na przestrzeni ponad 200 lat, zaczyna się w Ghanie, na afrykańskim wybrzeżu pod koniec XVIII wieku i prowadzi nas do współczesnych Stanów Zjednoczonych. Punkt wyjścia jest naprawdę świetny. Mamy bowiem dwie siostry, które nigdy się nie spotkały i których losy zaczynają toczyć się dwoma zupełnie różnymi torami – jedna trafia do niewoli i ma zostać wysłana do pracy za Oceanem, a druga zostaje żoną białego handlarza niewolników. Na kolejnych stronach powieści poznajemy następne pokolenia obu rodzin – w poszczególnych rozdziałach przenosimy się do USA albo dowiadujemy się, co działo się w tym czasie w Ghanie. Wiedząc, jaka jest konstrukcja książki i jakiej tematyki dotyka, miałam wobec tej powieści bardzo duże oczekiwania. Dodatkowo zachęciła mnie piękna okładka, jedna z najładniejszych jakie ostatnio widziałam. Okładka to oczywiście rzecz, która w żaden sposób nie wpływa na treść ani odbiór książki, ale uważam, że ciekawa, przyciągająca wzrok obwoluta może sporo powiedzieć o tym, czego spodziewać się po powieści.

Muszę przyznać, że moje oczekiwania zostały spełnione jedynie częściowo. Na pewno świetny był sam pomysł. Jak już pisałam, wielopokoleniowe sagi bardzo mi się podobają, dają szerszy obraz historii rodzinnej, dają możliwość wgłębienia się w perypetie bohaterów w ciągu ich całego życia, świetnie oddają tło historyczne. I tego też oczekiwałam po „Drodze do domu”. Już sam fakt tego, czego głównie dotyczy cała opowieść, a więc problemu niewolnictwa i wyzwalania się czarnej ludności w USA (temat bardzo na czasie), sprawił, że przeczytałam tą książkę z zainteresowaniem. Bohaterowie faktycznie są bardzo ciekawi. Prym wiodą tutaj kobiety, które według mnie przedstawione są jako te silniejsze i odważniejsze (oczywiście z małymi wyjątkami). Muszą zmierzyć się z licznymi przeciwnościami losu, mało jest tutaj momentów radosnych, pozytywnych. Życie bohaterów w kolejnych pokoleniach to przede wszystkim zmagania z najróżniejszymi problemami, biedą, prześladowaniami, przemocą, ale też z własnymi słabościami, problemami psychicznymi, sercowymi, tożsamościowymi. Każdy chce tutaj szczęścia dla siebie i najbliższych, ale w większości przypadków nie może tego zapewnić. Szczególnie wciągnęły mnie historie Ness, która musiała znosić okrutne traktowanie na plantacji bawełny w USA, pracującego ciężko w kopalni H Blacka dzielnie walczącego z przeciwnościami oraz Akuy Collins – kobiety, której szaleństwo doprowadza w końcu do ogromnej tragedii. Ogólnie poznajemy siedem pokoleń przedstawionych w czternastu rozdziałach. Wszystkich spaja pamięć o przeszłości, przekazywane z pokolenia na pokolenie historie oraz naszyjnik z zawieszką z czarnego kamienia. Przy śledzeniu losów kolejnych bohaterów bardzo pomocne jest drzewo genealogiczne znajdujące się na początku książki.

Co w takim razie nie do końca przypadło mi do gustu? Niestety taka mnogość postaci, siłą rzeczy wymogła na autorce znaczne okrojenie ich historii. Powieść ma 409 stron, a więc dla każdego bohatera mamy przeznaczone około 30 stron. To niestety niezbyt dużo. Wystarcza jedynie, żeby zapoznać nas z nową osobą, dowiedzieć się, jak znalazła się w danym miejscu i opisać jej perypetie sercowe skutkujące kolejnym pokoleniem 🙂  Owszem, w ciągu tych 30 stron autorka daje nam wyraźne informacje na temat charakteru postaci, odwołuje się też do jej przeszłości, tłumacząc jak wcześniejsze lata wpłynęły na to, kim jest teraz, umieszcza bohaterów w konkretnej przestrzeni i czasie. Ale w niektórych przypadkach, w momencie, gdy już zaczynałam darzyć kogoś większą sympatią, albo historia okazywała się być bardziej wciągająca, następuje koniec rozdziału. Bardzo lubię „zaprzyjaźniać” się z książkowymi postaciami, tutaj jednak takie możliwości były bardzo ograniczone. Zabrakło mi możliwości dłuższego obcowania z bohaterami, zagłębienia się w ich emocje, przeżycia, poznania motywów działania. Nie bez przyczyny sagi rodzinne, chociażby te, o których wspominałam na początku wpisu, w większości składają się z kilku tomów – dzięki temu możemy poznać bohaterów i ich historie o wiele dokładniej i wyrobić sobie o nich zdanie w oparciu o liczne wydarzenia i bogaty kontekst. W przypadku „Drogi do domu” odniosłam wrażenie, jakby autorka chciała umieścić za dużo historii w jednej książce. Wyszedł z tego bardziej zbiór opowiadań, połączonych wspólnym wątkiem, niż jednolita powieść.

To ograniczenie objętościowe niestety wpłynęło na jeszcze jeden element. Podobnie, jak w przypadku bohaterów, nie dowiadujemy się zbyt dużo o okolicznościach i miejscach akcji. Oczywiście wiemy dokładnie, gdzie wszystko się rozgrywa, bo padają liczne nazwy miejsc. Mamy więc plantacje bawełny, Haarlem w Nowym Jorku, miejscowości w Ghanie, Twierdzę Cape Coast, ale niewiele dowiadujemy się o tych miejscach. Zabrakło mi opisów, barwnych ilustracji słownych. Zwłaszcza część poświęcona Afryce mogła obfitować w egzotyczne interesujące detale. Jednak wzrok bohaterów jedynie prześlizguje się po otoczeniu, jest tylko tłem dla ich poczynań i problemów oraz stanowi rodzaj informatora dla czytelników, żeby się nie pogubili, gdzie aktualnie rozgrywa się akcja.

Narzekam trochę, ale w gruncie rzeczy to bardzo dobry debiut młodej autorki (dwadzieścia sześć lat!). Miała świetny pomysł, który z powodzeniem przeniosła na karty książki. Tak wielopokoleniowej sagi jeszcze nigdy nie czytałam, szczególnie spodobał mi się punkt wyjścia – przedstawienie losów bohaterów poczynając od afrykańskiego Złotego Wybrzeża aż do współczesnego Nowego Jorku. Sama chętnie bym się dowiedziała, czym zajmowali się moim przodkowie siedem pokoleń wstecz 🙂 Powieść doskonale pokazuje, jak wydarzenia światowe (w tym przypadku początek niewolnictwa w Afryce) mogą wpłynąć na życie jednostek i ich potomnych. Ale ma też bardzo pozytywny wydźwięk – wszyscy bohaterowie, mimo naprawdę licznych trudności, w mniejszym lub większym stopniu walczyli o swoje prawa, wolność, o lepszą przyszłość i przede wszystkim o odrobinę szczęścia w życiu. 

Książka ciekawie przedstawia też, jak długą drogę przeszły Stany Zjednoczone (skupiam się bardziej na tej części powieści, ze względu na swoje zainteresowania) – od wyzysku czarnej ludności i niewolnictwa (które często balansowało na granicy ludzkiego traktowania i okrucieństwa, a czasami tę granicę wręcz przekraczało), przez wojnę secesyjną, segregację rasową, aż do dnia dzisiejszego i równouprawnienia. Wciąż zastanawia mnie, jak to możliwe, że ludzie mogą być dla siebie tak bezwzględni i bezlitośni. Jeżeli chodzi o wątki poboczne, to właśnie strona społeczna została w powieści zarysowana najdokładniej, dała do myślenia.

„Droga do domu” to dobra powieść, warto ją przeczytać, chociażby ze względu na to, że rzadko mamy możliwość zapoznać się z sagą rodzinną rozciągniętą na tak wiele pokoleń. Mimo kilku minusów, książkę czyta się szybko, akcja jest wartka i wciągająca. Podczas czytania nie mogłam wyrzucić z głowy pytania, czy losy tych dwóch rodzin w końcu się znowu zejdą. Czy tak się stało, nie zdradzę, lepiej przeczytajcie sami 🙂

Asia B&B

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “„Droga do domu” – siedem pokoleń w rodzinnej sadze o niewolnictwie i poszukiwaniu szczęścia

  1. Pingback: Książkowe podsumowanie stycznia – Books & Beauty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s