„Miasto Archipelag” – obraz Polski i Polaków

Jak już z pewnością wiecie, uwielbiam reportaże. Czytam ich sporo i chociaż szczególnie cenię sobie te dotyczące USA czy konfliktów zbrojnych, to z przyjemnością i zainteresowaniem sięgam również po te poruszające zupełnie odmienne tematy. Ostatnio miałam okazję przeczytać dwa doskonałe reportaże polskich autorów – „Miasto Archipelag” Filipa Springera (Wyd. Karakter, 2016) oraz „Schodów się nie pali” Wojciecha Tochmana (Dowody na Istnienie, 2016). Oba opowiadają o Polsce i przede wszystkim o Polakach – o tym, jacy jesteśmy, z jakimi zmagamy się problemami na co dzień, co nas boli, co wzrusza, co chcielibyśmy zmienić, co sprawia nam radość. Dzisiaj chciałam więcej miejsca poświęcić pierwszemu tytułowi.

Filip Springer jest świetnym obserwatorem polskiej rzeczywistości. Z prawdziwym zaciekawieniem zagląda tam, gdzie inni nie docierają i przybliża nam liczne niesamowite historie (zachęcam do zapoznania się chociażby z genialną „Miedzianką. Historią znikania”). Tym razem odwiedził 31 miast, które w 1999 roku po reformie administracyjnej utraciły status miast wojewódzkich. Spotkał się z wieloma ciekawymi osobami, rozmawiał, obserwował, notował, fotografował, zadawał czasami niewygodne pytania – i z tego powstało „Miasto Archipelag”, czyli obraz współczesnych mniejszych polskich miast.

Autor przybliżył nam krótko historię wszystkich odwiedzonych miast. Ale nie robi tego w nudny sposób, nie rzuca datami, nie zasypuje nas faktami historycznymi. Wręcz przeciwnie – najczęściej przybliża nam życiorys jakiejś wybitnej postaci, która miała duży wpływ na obecny kształt miasta – byli wśród nich politycy, historycy, architekci, artyści. Sporo miejsca poświęcone jest historii najnowszej, od drugiej wojny światowej poprzez czasy PRL, do lat 90. Ale oczywiście nie ogranicza się do tych opowieści, ponieważ jego głównym celem jest pokazanie, jak w byłych miastach wojewódzkich żyje się obecnie.

Można zaobserwować dwa główne wątki, które się przewijają przez poszczególne miasta – w części z nich jest kiepska sytuacja. Springer pisze o biedzie, o smutnych szarych budynkach, na które nikt nie ma pomysłu zagospodarowania. Jego rozmówcy narzekają na obecne warunki, na reformę, na brak możliwości, są rozczarowani. Młodzi ludzie wyjeżdżają, bo nie widzą dla siebie szansy na lepszą przyszłość. Ten wątek pojawia się między innymi w Wałbrzychu, Łomży, Ostrołęce, Włocławku. Ale pojawia się też druga strona medalu – miasta, w których zaszły pozytywne zmiany. Szczególnie ciekawe w tych miastach były opowieści młodych pomysłowych mieszkańców, którzy chcą coś zmienić – nie tylko w swoim życiu, ale też w mieście, w którym żyją. Nie boję się użyć słowa wizjonerzy, bo tak należny o nich mówić – lokalni wizjonerzy. Najczęściej są to osoby, które spróbowały życia w wielkim mieście i rozczarowały się nim, zapragnęły powrócić w rodzinne strony. Otwierają biznesy, odnoszą sukces, nie poddają się, chociaż nie zawsze jest łatwo. Te inspirujące opowieści pojawiają się we fragmentach poświęconych takim miastom jak Płock, Słupsk, Suwałki, Przemyśl czy Koszalin. Jest nadzieja, ale oczywiście są też problemy, zderzenie z szarą rzeczywistością. Ale wizjonerzy nie poddają się, walczą i bardzo często zwyciężają.

Jak zauważył Springer – „Archipelagiem targają dwa uczucia. Poczucie krzywdy i tęsknota”.

W większości miast Archipelagu królowała niegdyś jedna gałąź gospodarki. Po zmianach politycznych i ekonomicznych doszło do zapaści, co wpłynęło w znaczący sposób na sytuację w tych miastach. Autor pisze o tym: „Fabryki upadły w większości miast Archipelagu, tysiące ludzi do dziś pielęgnują w sobie wspomnienie syren wyjących na koniec zmiany. Spacer po cmentarzu polskiego przemysłu można rozpocząć przy wałbrzyskich kopalniach, przejść przez huty szkła w Piotrkowie, zakłady kolejowe w Pile, bieliźniarskie w Siedlcach i włókiennicze w Jeleniej Górze. Do tego jeszcze odzieżowe w Sieradzu, naprawa autobusów w Słupsku, kombinat siarkowy w Tarnobrzegu”. Tym bardziej napawa optymizmem, że mimo takich daleko idących zmian, mieszkańcy większości miast nie załamują rąk, tylko chcą coś zrobić i ten nastrój panuje szczególnie wśród młodych ludzi. Można powiedzieć – jest źle, ale jest też światełko nadziei, które świeci na końcu tunelu.

Bardzo podobał mi się układ reportażu. Nie dostajemy książki, w której jest trzydzieści jeden rozdziałów – po jednym dla każdego miasta. Rozdziały są bardziej tematyczne, historie przeplatają się, miasta pojawiają się czasami kilkakrotnie w różnych wątkach. Jest to świetne rozwiązanie, które pokazuje, że nie można patrzeć na byłe stolice województw tylko z jednej strony, ponieważ zachodzą w nich zróżnicowane procesy i zmiany. Springer relacjonuje spotkania ze swoimi rozmówcami z zaangażowaniem, czasami z lekkim poczuciem humoru, stara się zrozumieć, ma wyostrzony zmysł słuchu i obserwacji, co widać na każdej stronie książki. Opowiedziane historie – zarówno te z przeszłości, jak i współczesne – nigdy nie są banalne, ale bardzo ciekawe i angażujące emocjonalnie.

Jeżeli ktoś obserwuje Filipa Springera na Facebooku, ten wie, że często na jego profilu pojawiają się krótkie historie dotyczące przede wszystkim napotkanych ludzi, ale również zaskakujących sytuacji (czasami wręcz kurizozalnych). Autor bardzo dużo podróżuje, zwłaszcza polskimi kolejami, i w trakcie tych podróży korzysta ze swojego zmysłu obserwacji, a potem dzieli się historiami z czytelnikami. Te krótkie scenki z życia wzięte, są także doskonałym obrazem Polaków, ich zachowań i przywar. W „Mieście Archipelag” kolejne rozdziały przedzielone są właśnie takimi krótkimi opowieściami „Z drogi”- napisanymi z przymrużeniem oka, poczuciem humoru, ale tez czasem z niedowierzaniem, że opisana historia dzieje się w Polsce dwudziestego pierwszego wieku. W książce znajduje się także sporo zdjęć Springera – pokazują one nasz kraj, razem z jego szarościami i mniej reprezentacyjnymi miejscami. Zdjęcia są bardzo dobre, ale siłą rzeczy nie wszystkie są ładne (autor słynie z obserwacji brzydoty polskich miast, czego wyraz dał chociażby w książce „Wanna z kolumnadą”). Stanowią one jednak świetne uzupełnienie i unaocznienie wszystkich historii.

„Miasto Archipelag” to genialny obraz Polski i Polaków. Na pewno przykre jest to, że wiele miast straciło na reformie administracyjnej, mimo, że władze centralne obiecywały nadal je wspierać. Zniknęły urzędy, a przez to wiele osób straciło pracę, miasta utraciły część dofinansowania, młodzi ludzie zaczęli masowo wyjeżdżać w poszukiwaniu lepszego jutra. Ale na szczęście wiele osób widzi przyszłość w jasnych barwach – zakładają interesy, nie siedzą z założonymi rękami, działają, chcą zmian na lepsze dla siebie i miasta. Szukają zalet życia w małych miastach – cenią to, że mają bliżej do pracy (cytat młodego biznesmena z Suwałk: „Klientom z Warszawy ciężko to pojąć, bo o szesnastej to Mordor na Domaniewskiej wraca z lunchu. A my idziemy do domu. I wiesz, co jest najlepsze – uśmiecha się bezczelnie – jesteśmy tam po dziesięciu minutach od wyjścia z biura. A jak jest korek, to po piętnastu”), wszyscy się znają, można żyć bez ciągłego pośpiechu, jest miejsce na rynku na małe biznesy. Widzą nadzieję. 

Springer po raz kolejny udowodnił, że potrafi snuć fascynujące opowieści o naszej polskiej rzeczywistości – nie tylko o architekturze, która pozostawia wiele do życzenia (często jest to wynikiem błędnych decyzji władz, czasami braku pomysłu, zniszczeń wojennych, albo po prostu braku gustu…), ale też o ludziach i ich codziennym życiu. Każdy człowiek jest dla niego chodzącą historią, którą trzeba odkryć i opowiedzieć. I robi to w sposób ciekawy, zajmujący, przejmujący, czasami zabawny, czasami wzruszający, ale na pewno nie pozostawiający czytelnika w stosunku do nich obojętnie. Nie spodziewałam się, że książka o polskich miastach tak bardzo mnie wciągnie. Polecam wszystkim, którzy chcą lepiej zrozumieć rzeczywistość wokół siebie.

Asia B&B

Reklamy

4 uwagi do wpisu “„Miasto Archipelag” – obraz Polski i Polaków

  1. Pingback: „Schodów się nie pali” – Books & Beauty

  2. Pingback: Książkowe podsumowanie stycznia – Books & Beauty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s