Krakowskie święto książki

Krakowskie księgarnie na stałe wpisały się w krajobraz miasta. Literatura zajmuje ważne miejsce w kulturowym i artystycznym dziedzictwie Grodu Kraka. Nie dziwi także fakt, że Kraków nosi tytuł Miasta Literatury UNESCO. W ten nurt doskonale wpisują się także Międzynarodowe Targi Książki, które w tym roku odbywały się po raz 20.

Muszę się najpierw do czegoś przyznać. Gdy zakładałam bloga i wybiegałam w przyszłość z pomysłami na kolejne wpisy, Targi od razu pojawiły się na mojej liście tematów. Bardzo się cieszyłam na to wydarzenie i już układałam w głowie zdania, szykowałam się na spotkania z autorami, zastanawiałam, jak to fajnie i ciekawie opisać… No po prostu już tam byłam myślami. I nagle postanowiłam sprawdzić termin Targów… 27-30 października. Wyglądało to całkiem nieźle, ale niestety termin ten zazębiał się z długim weekendem, który już od jakiegoś czasu mieliśmy zaplanowany w Łodzi. Uważam, że organizatorzy trochę tego nie przemyśleli, bo podejrzewam, że takich osób jak ja było znacznie więcej (tzn. nie jadących do Łodzi, ale w ogóle planujących wyjazd na długi weekend). Niestety z wyjazdu nie mogłam (i też nie chciałam) rezygnować, w związku z czym Targi mogłam odwiedzić tylko w czwartek albo w piątek.

7.jpg

Wybrałam piątek. I mimo, że moja wizyta była raczej krótka jestem bardzo zadowolona. Oczywiście możliwość kupienia książek w niższych cenach to jedna atrakcja, ale kolejną i chyba największą jest możliwość spotkania ze swoimi ulubionymi autorami. Też na to liczyłam, ale oczywiście ogromna większość ciekawych spotkań została zaplanowana na sobotę… Mnie jednak dopisało szczęście. Ale może po kolei.

 

Hala EXPO prezentuje się bardzo dobrze, mimo wczesnej godziny (Targi startowały od 10 i byłam o tej godzinie) parking był już w dużej części zajęty, a przed bramą wjazdową ciągnął się sznur samochodów. Wcześniej zadbałam o darmową wejściówkę dla blogerów książkowych, dlatego wejście przekroczyłam w bramce z napisem „VIP / blogerzy / goście” 🙂 Taka ze mnie gwiazda 🙂 A potem to już raj dla moli książkowych. Naprawdę zaskoczyła mnie ilość osób zwiedzających, czasami trudno było przejść alejkami. Stoiska prezentowały się bardzo dobrze. Niektóre były większe, wymyślniejsze, ładniejsze, inne skromne, w małych boksach z kilkoma książkami na ladzie. Ale tak naprawdę najbardziej liczyło się to, że wszystkich obecnych łączyła miłość do literatury. No, może prawie wszystkich… Jedną z rzeczy, która bardzo rzucała się w oczy była obecność i ilość dzieci w wieku szkolnym (podstawówka i gimnazjum). Było ich naprawdę dużo… I  większość nosiła w ręku darmowe balony i zakładki ze stoisk. Było to trochę denerwujące. Podejrzewam, że w sobotę ten problem był znacznie mniejszy, ponieważ w piątek wizytę na Targach traktowano jako dzień wolny od szkoły (nie ma co ukrywać – każde dziecko woli połazić nawet po „nudnych” stoiskach i się powygłupiać ze znajomymi zamiast siedzieć w szkole na lekcjach). Potem starałam się już nie zwracać na to uwagi i skupić się na tym, co najważniejsze, czyli książkach.

5

Przy stoisku Wydawnictwa Bernardinum już w piątek kłębił się tłum ludzi, bo książki podpisywał Wojciech Cejrowski. Tak naprawdę jednak wśród chętnych były znów głównie dzieci i młodzież, „bo to znany śmieszny pan z telewizji”. Cejrowskiego jako podróżnika i autora reportaży z ciekawych zakątków świata bardzo lubię, autograf zdobyłam już na poprzednich Targach, więc jakoś mnie opcja stania w tym tłumie nie pociągała. Ale trzeba przyznać, że jest to autor bardzo otwarty na ludzi, chętnie się spotykający (na Targach miał podpisywać książki cały dzień, a nie tylko w wyznaczonych godzinach, jak inni), a to na pewno zwiększa jego popularność i sympatię wśród czytelników.

Porozmawiałam także chwilę z przedstawicielem i założycielem Wydawnictwa Wiatr od Morza. Pan był wyraźnie zadowolony, gdy powiedziałam, że znam jego wydawnictwo. Całe przedsięwzięcie rozpoczęło się od książki „Dostatek” Michaela Crummeya. Ponieważ tytuł ten nie był dostępny nigdzie w Polsce pan założył wydawnictwo, specjalnie żeby ją wydać. Oczywiście bardzo polecał tą powieść (oraz kolejne Crummeya) i muszę przyznać, że książka zapowiada się bardzo ciekawie (porównuje się ją do „Stu lat samotności” Marqueza) i postaram się w przyszłości do niej sięgnąć.

2

Odwiedziłam oczywiście moje ulubione wydawnictwo, czyli Czarne. Niestety rabaty zaproponowane na stosiku nie były zbyt atrakcyjne, dlatego nie kupiłam żadnego tytułu. Na szczęście moda na dobre reportaże trwa i wręcz rośnie w siłę, dlatego wybrałam się do Dowodów na Istnienie, gdzie ten gatunek literacki nabiera drugiego oddechu. Jakież było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam na stoisku Wojciecha Tochmana – jednego z najciekawszych polskich reporterów, którego książki mam i bardzo lubię („Jakbyś kamień jadła”, „Dzisiaj narysujemy śmierć”, „Bóg zapłać”). Od jakiegoś czasu polowałam na jego pierwszą książkę, której nakład już dawno się wyczerpał. Autor niedawno związał się z Dowodami i właśnie w tym wydawnictwie tytuł ten został wznowiony. Z ogromną przyjemnością zakupiłam „Schodów się nie pali” oczywiście z dedykacją na pierwszej stronie 🙂 Potem jeszcze chwilę pogawędziłam z panem Wojciechem o mocnej pozycji reportaży w Polsce, polecił mi książkę „Wielki przypływ” Jarosława Mikołajewskiego i zdradził, że będą w Dowodach wznawiać wszystkie książki jego oraz Mariusza Szczygła (do tej pory obaj autorzy wydawani byli głównie w Czarnym). To był bardzo miła niespodzianka. Widziałam zdjęcia z soboty, gdy pan Wojciech podpisywał książki w trakcie „oficjalnego” spotkania i ustawiały się ogromne kolejki chętnych. Tym bardziej jestem zadowolona, że udało mi się go spotkać w bardziej nieoficjalnej scenerii 🙂 „Schodów się nie pali” to w zasadzie jedyny tytuł, który kupiłam na Targach, ale i tak jestem bardzo zadowolona (nie ma co ukrywać – lista książek czekających w kolejce do przeczytania i tak jest już bardzo długa).

9

Tak jak pisałam – moja wizyta na Targach była niestety dosyć krótka, ale bardzo się cieszę, że w ogóle mogłam tam się pojawić, poznać Wojciecha Tochmana, kupić nową książkę (z autografem) i chłonąć przez chwilę atmosferę czytelniczą. Były to jubileuszowe 20 Targi i widać, że impreza bardzo się rozrasta i nabiera coraz większego rozmachu i znaczenia. W przyszłym roku również się na nie wybiorę, ale na pewno sprawdzę najpierw termin i dopilnuję, żeby w tym czasie nie planować niczego innego 🙂

1

3

4

6

8

Asia B&B

 

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Krakowskie święto książki

  1. Pingback: Książkowa zima – zapowiedzi wydawnicze – Books & Beauty

  2. Pingback: Grudniowe inspiracje – Books & Beauty

  3. Pingback: Listopadowe inspiracje – Books & Beauty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s