„Stranger Things” – lata 80. w pigułce

Jestem dzieckiem lat 80. Co prawda większość mojego dzieciństwa przypada raczej na kolejną dekadę, ale jednak na początku lat 90. wpływy kulturowe z poprzednich lat były wciąż bardzo widoczne i silnie oddziałujące. Dodatkowo  kultura popularna zawsze była obecna w naszym domu. Mieliśmy mnóstwo płyt winylowych, kaset magnetofonowych, a potem również płyt CD popularnych zespołów. Oprócz muzyki, rodzice uwielbiali filmy i tą miłość także zaszczepili we mnie. Na półkach przy telewizorze stały kasety VHS z nagranymi hitami filmowymi (od całej sagi „Gwiezdnych wojen” i przygód Indiany Jonesa aż po nieśmiertelny film „Polowanie na czerwony październik”). Muszę przyznać, że część tej kultury doceniłam dopiero niedawno, może do pewnych rzeczy musiałam dojrzeć? (Np. kiedyś zupełnie nie rozumiałam fascynacji mojej mamy filmem „Dirty dancing”, a teraz uważam, że to jeden z najlepszych reprezentantów lat 80. 🙂 ). Teraz mogę śmiało powiedzieć, że lata 80. i początek 90. miały bardzo duży wpływ na moje zainteresowania oraz postrzeganie kultury popularnej. To były doskonałe lata.

Nie dziwi więc fakt, że z niecierpliwością czekałam na serial „Stranger Things”, którego akcja rozgrywa się w USA, właśnie w latach 80. Krótki opis fabuły – poznajemy czterech młodych przyjaciół. To typowe nerdy – interesują się fantastyką, grają w gry RPG, cały czas nawiązują do filmów sci-fi, takich jak „Star wars”. Jeden z nich znika w tajemniczych okolicznościach. Jego mama, grana przez Winonę Ryder, robi wszystko żeby odzyskać syna. W tym samym czasie pozostali trzej chłopcy, z pomocą tajemniczej Jedenastki (ogolonej na łysko dziwnej dziewczynki), prowadzą swoje prywatne „śledztwo”, mające na celu odnalezienie przyjaciela. Kolejne elementy układanki stopniowo są przed nami odkrywane, i nieuchronnie prowadzą do laboratorium należącego do rządowego Departamentu Energii znajdującego się w pobliżu.


stranger-things-poster


Ktoś napisał, że „Stranger Things” to najlepszy serial o latach 80., który nie został nakręcony w latach 80. I nie sposób się z tym nie zgodzić. Mamy tu wszystko to, czego fani tej dekady mogliby oczekiwać. Na początek wspomnę o rewelacyjnej muzyce. To jeden z niewielu seriali, w którym nie przewijaliśmy czołówki, bo tak nam się podobała muzyka w trakcie napisów 🙂 Nawiązania do elektronicznych dźwięków, użycie syntezatorów, trochę mroczny klimat – wszystko to brzmi, jakby wyszło spod ręki chociażby Jean-Michel Jarre’a. Oczywiście twórcy serialu zadbali także o liczne inne detale – scenerię małomiasteczkowego amerykańskiego społeczeństwa, ubrania, rowery, fryzury, samochody. I dokonały klimat tamtej dekady. Nawet plakaty promujące serial wyglądają, jak żywcem wyjęte z 1986 roku 🙂

Ale chyba najbardziej w filmie wyczuwa się hołd dla twórców filmowych i popkulturowych z lat 80. Były to lata, gdy triumfy święcili Steven Spielberg, George Lucas, Robert Zemeckis, Stephen King. I ich wpływ jest doskonale wyczuwalny w każdej minucie serialu. Mnie od razu przyszły do głowy skojarzenia z „E.T”, „The Goonies”, „Bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia”, horrorami Kinga i ich ekranizacjami. Pojawiają się motywy sci-fi, tajnych rządowych eksperymentów, komunikowania się z innym światem, grupki przyjaciół szkolnych odmieńców, pierwszych nieśmiałych uczuć nastolatków, młodzieńczego buntu, a wszystko okraszone odpowiednim klimatem – nieco mrocznym, ale jednocześnie bardzo zabawnym i niosącym nadzieję.

Serial oglądało się naprawdę rewelacyjnie. Śledzenie losów trzech przyjaciół i ich tajemniczej koleżanki było bardzo wciągające. Kibicowaliśmy też matce zaginionego Willa, mimo, że otoczenie brało ją za wariatkę. Warto tutaj pochylić się nad Winoną Ryder. Krytycy zauważają, że obsadzenie jej w jednej z głównych ról, było dodatkowym hołdem dla lat 80., ponieważ aktorka ta właśnie wtedy zaczęła swoją karierę (np. „Sok z żuka” Tima Burtona). W serialu jest momentami nieco irytująca, zwłaszcza na początku, gdy jej aktorstwo ogranicza się do płakania i histeryzowania. Z czasem jednak jej rola ulega zmianie, i mimo, że bohaterka nadal sprawia wrażenie rozchwianej emocjonalnie, to jednak widzimy, że nie wszystkie jej działania były pozbawione sensu i zaczynają osiągać zamierzony skutek. Ciekawie też wypada Millie Bobby Brown, która gra Jedenstkę. Dla młodej aktorki z pewnością dużym wyzwaniem było już samo to, że do roli musiała zostać pozbawiona wszystkich włosów. Dziewczyna gra rewelacyjnie, jej bohaterka nie wypowiada wielu słów, ale o wiele więcej potrafi wyrazić jednym spojrzeniem. Ogólnie wszystkie postacie są zagrane na bardzo wysokim poziomie, co zwiększa ich wiarygodność. Aktorstwo jest jedną z największych zalet serialu.


stranger-things-netflixs-life-tips-koe


„Stranger Things” (stworzone przez stację Netflix, która powoli wyrasta na lidera w produkcji dobrych seriali) to obraz wciągający, poruszający, na wysokim poziomie realizacji, z dobra muzyką i aktorstwem, zabawny i trzymający w napięciu. Czyli ma wszystko to, czego się oczekuje od znakomitego serialu rozrywkowego 🙂 To także pochwała przyjaźni, oddania, nadziei i poświęcenia, a przy okazji hołd dla wspaniałych lat 80. Wyjątkowo przyjemna nostalgiczna podróż w przeszłość. Polecam!

Asia B&B

Advertisements

3 uwagi do wpisu “„Stranger Things” – lata 80. w pigułce

  1. Obrotowy Miś

    Tak naprawdę to ja jestem dzieckiem lat 80-tych 😛 Całe moje dzieciństwo przypada na lata 1980-1990, oczywiście nie muszę dodawać, że to magiczny czas, najwspanialszy okres życia…. dużo by opowiadać ale ja nie o tym chciałem, tylko krótko o rzeczonym serialu ‚Dziwniejsze rzeczy’ 😉
    Tak, podobał mi się. Może sama fabuła nie była jakaś specjalnie wyszukana i porywająca, ale zgaduję, że dla twórców nie to było najważniejsze. Raczej klimat i to przez duże K, jak najwierniejsze oddanie tych lat, ich atmosfery, stylu, skojarzeń. I to akurat udało się na medal. To sprawia, że tak fajnie się to ogląda, chłonie wręcz, a na koniec podwyższa ocenę całości 😉 Kaczucha wspomniała już o muzyce, ale nie byłbym sobą gdybym nie dodał 3 groszy od siebie w tym temacie. Otóż dobór utworów jak i oryginalna ścieżka dźwiękowa po prostu wyrywa z butów i skierowuje nasze organizmy wprost w kosmos 😀 Moim zdaniem to chyba właśnie z doskonale dobranej oprawy muzycznej serialu najbardziej wylewa się klimat „ejtisów”. A dla mnie, muzycznego zwierza, to wystarczy by dać jedną (a może nawet dwie? ;)) gwiazdkę do oceny więcej. Napomknę jeszcze, że serial ten skłonił mnie do wnikliwszej eksploracji dźwięków spod znaku syntezatorów i elektroniki tamtych lat. Dla ciekawych polecam zainteresować się bliżej takimi terminami jak synthwave, electro-wave, synth pop, retro electronic tudzież bardziej mroczną odmianą dark wave.

    PS. Zastanawiam się jaki jest odbiór serialu u osób młodszych, które urodziły się po 1990r. Może znajdzie się tutaj ktoś taki i opisze swoje wrażenia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Pingback: „Narcos” – polowanie na Escobara – Books & Beauty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s