Piękna „Historia pszczół”

Jaką rolę w ekosystemie na świecie odgrywają małe latające stworzenia, produkujące miód? Odpowiedzi na to pytanie poszukuje Maja Lunde w książce „Historia pszczół” (Wydawnictwo Literackie, 2016). Nie jest to jednak, jak mógłby sugerować tytuł, książka dokumentalna bądź naukowa przedstawiająca losy pszczół odkąd ludzie zaczęli wykorzystywać ich potencjał dla siebie. Co prawda dowiadujemy się bardzo dużo na temat hodowli, budowy uli oraz zachowań pszczół, ale wiedza ta jest wpleciona w fascynującą opowieść fabularną rozgrywająca się na przestrzeni kilku wieków. Akcja prowadzona jest w trzech momentach historii ludzkości i przedstawia losy trojga głównych bohaterów.

W 1852 roku poznajemy Williama, ambitnego przyrodnika, który w którymś momencie załamuje się i popada w depresję. Przyczyną tego jest brak akceptacji i doceniania ze strony swojego mistrza i wzoru, wybitnego naukowca. Jego choroba sprowadza na liczną rodzinę ubóstwo i głód. Pszczoły stają się jego obsesją, chce zrewolucjonizować budowę ula i w ten sposób zapisać się w historii przyrodoznawstwa. Śledzimy jego starania i jednocześnie zmagania z chorobą oraz trudne kontakty z resztą rodziny, w tym przede wszystkim z mającą pretensje żoną oraz krnąbrnym, dorastającym synem.

Kolejna historia rozgrywa się w 2007 roku w Stanach Zjednoczonych. Bohaterem jest hodowca pszczół, George. Jest niezwykle przywiązany do swojej hodowli, gotowy poświecić dla niej bardzo wiele i ma nadzieję, że jego syn, Tom, będzie podzielał jego pasję. Przeżyje jednak rozczarowanie, gdy dowie się, że Tom ma inne plany na swoje życie. W tej części historii dowiadujemy się także, że pszczoły zaczynają w tajemniczy sposób ginąć i ich populacja zmniejsza się w drastyczny sposób. Nikt nie jest w stanie temu zapobiec…

Ostatni wątek rozgrywa się w przyszłości, w 2098 roku. Przedstawiona jest wizja świata pogrążonego w ogromnym kryzysie. Po wymarciu wszystkich pszczół, państwa zmagają się z brakiem żywności. Główną bohaterką jest Tao, Chinka pracująca przy ręcznym zapylaniu kwiatów. Wraz z mężem i synem prowadzi bardzo skromne życie w trudnych czasach. Punktem zwrotnym jej życia jest moment, gdy trzyletni synek zapada na dziwną chorobę i zostaje zabrany do obserwacji w nieznane miejsce. Pogrążona w rozpaczy Tao wyrusza w niebezpieczna podróż po postapokaliptycznych Chinach w poszukiwaniu syna. Ta część jest najważniejsza ze wszystkich. Powoli odkrywana jest przed nami prawda o wydarzeniach z przeszłości i dowiadujemy się, co doprowadziło do wymarcia pszczół. Czy to, co się przydarzyło trzylatkowi może zmienić bieg historii i dać nadzieję ludzkości?

Historie przeplatają się i od samego początku czujemy, że w którymś momencie wszystkie połączą się, a tym wspólnym mianownikiem będą pszczoły. Jak do tego dojdzie oczywiście nie zdradzę, warto odkrywać to samemu. Muszę przyznać, że szczególnie przypadło mi do gustu tempo akcji i napięcie. Żeby nie było wątpliwości – to tempo nie jest szybkie, wręcz przeciwnie, poszczególne historie rozwijają się bardzo nieśpiesznie, rozdziały są krótkie i każdy poświęcony jest innemu bohaterowi. Ale Maja Lunde mimo to potrafi tak opisywać poszczególne wydarzenia, że  z niecierpliwością czekałam na kolejne. Napięcie jest wyczuwalne na każdej stronie, chociaż szczególnie w historii Tao (jej podróż po Pekinie to prawie horror…), ale mimo wszystko niewiele było spektakularnych zwrotów akcji, ot historia trojga ludzi w trudnym momencie życia. Wiemy jednak, że każde wydarzenie nie pojawia się bez powodu i będzie miało swoje konsekwencje w przyszłości, a to zwiększa napięcie i oczekiwanie na ciąg dalszy historii.

We wszystkich trzech historiach narracja jest pierwszoosobowa, co daje jeszcze lepszy wgląd w psychikę i emocje bohaterów. To właśnie na tym w dużej mierze skupia się autorka, a nie na „wybuchowej” akcji. Rewelacyjnie przedstawione są tutaj relacje rodzinne, szczególnie te na linii rodzic-dziecko oraz mąż-żona. W każdym wątku pojawia się problem porozumienia z dziećmi. William nie może dogadać się ze swoim nastoletnim synem Edwardem, który wręcz gardzi ojcem za to, że nie potrafi utrzymać rodziny. Williamowi zależy na tym, by jego pierworodny go szanował i chce to osiągnąć swoja pracą przy pszczołach. Z drugiej strony pojawia się żona, która nie ma zrozumienia dla jego pasji, ale jednocześnie stara się prowadzić dom w trakcie niedyspozycji męża. Jedyne wsparcie William otrzymuje od najstarszej córki – Charlotty. W przypadku Georga również pojawia się wątek problemów z porozumieniem z synem. Pszczelarz liczy na to, że Tom przejmie po nim hodowlę, musi jednak rozczarować się w obliczu zupełnie innych planów syna. Żona Georga staje po stronie syna, a na dodatek naciska na sprzedaż farmy i przeprowadzkę na Florydę. Tao chce dla swojego synka jak najlepszej przyszłości, dlatego swój wolny czas poświęca na dodatkową edukację trzylatka. Jej mąż nie do końca podziela to podejście. Mimo że para kocha się, wyczuwamy, że nie wszystko jest między nimi w porządku, co uwidoczni się w momencie zaginięcia syna. Te prawdziwe, z życia wzięte problemy, pomagają nam wczuć się w położenie bohaterów, zastanowić, jak sami byśmy postąpili w chwili kryzysu. Czasami czułam litość dla głównych postaci, ale w innych momentach byłam na nie zła, miałam ochotę wejść na karty książki i nimi potrząsnąć, w szczególności Williamem, który według mnie jest najsłabszy psychicznie z całej trójki. Najwięcej ciepła miałam dla Tao, bardzo jej kibicowałam w poszukiwaniach syna, podziwiałam za determinację i odwagę. Podobało mi się w „Historii pszczół”, że nie pozostawia czytelnika obojętnym wobec opisanych zdarzeń, ale angażuje emocjonalnie i daje do myślenia.

Oczywiście w każdej części ważnym wątkiem są pszczoły. Można w zasadzie postawić znak równości między tymi stworzeniami a nadzieją. Dotyczy to zarówno nadziei dla jednostki, jak i całego społeczeństwa. Dla Williama zbudowanie doskonałego ula staje się największym wyzwaniem i szansą na lepszą przyszłość, odzyskanie uznania w oczach najbliższych. U Georga pszczoły są wyrazem nadziei na pojednanie z synem. W historii Tao pszczoły stają się symbolem odbudowy ziemi pogrążonej w chaosie.

Maja Lunde napisała piękną i mądrą powieść o tym, jak my sami możemy swoimi decyzjami doprowadzić do tragedii – zarówno tej w wymiarze ogólnoświatowym, jak i na „własnym podwórku”. Bardzo silny jest wydźwięk ekologiczny książki – mamy wpływ na przyszłość, dlatego powinniśmy myśleć o następnych pokoleniach i o tym, jak traktujemy ziemię i jej mieszkańców, również tych najmniejszych, ponieważ wszystko znajdzie odzwierciedlenie w naszym życiu. Jeżeli chcecie spokojnej, dającej do myślenia powieści, ale trzymającej w napięciu nie gorzej niż niejeden thriller, to „Historia pszczół” na pewno Was zauroczy, tak jak i mnie.

Asia B&B

Follow my blog with Bloglovin

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Piękna „Historia pszczół”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s