Gdzie czytam?

Odpowiedź mogłaby być krótka i w jednym zdaniu zamknąć ten post – czytam tam, gdzie tylko jest taka możliwość. Wynika to oczywiście z tego, że doba ma tylko 24 godziny i na samo czytanie mogę przeznaczyć jedynie pewien procent z całego dnia. Dlatego staram się wyszukiwać miejsc i czasu na moje ulubione zajęcie.

Aktualnie czytaną książkę prawie zawsze mam przy sobie. Gdy tylko rano wsiadam do tramwaju wyciągam ją z torby i odcinam się od otaczającego mnie gwaru. Nie zawsze jest to proste. Często zdarza się, że czytam na stojąco. Gdy książka jest niewielkich rozmiarów to jeszcze pół biedy. Gorzej, gdy czytam akurat tomiszcze z 600 stronami… Ale nie zraża mnie to – perspektywa 25 minut lektury rekompensuje wszelkie niewygody. Zastanawiam się jedynie nad zainwestowaniem w słuchawki, bo niestety czasami trudno jest się skupić na książce gdy za uchem dwie panie rozmawiają o swoich planach obiadowych…

Na czytanie wykorzystuję także swoją przerwę w pracy. Oderwanie się chociaż na pół godziny od ekranu komputera jest bardzo przyjemne. Na przerwę nie biorę telefonu ani laptopa żeby nic mnie nie rozpraszało. To jest czas dla mnie i książki. Posilam się wtedy nie tylko fizycznie, ale też duchowo.

A po powrocie do domu? Oczywiście obowiązkowo kawa z Dzióbkowskim i potem popołudnie i wieczór, które najczęściej poświęcamy na różne wspólne zajęcia. To z cała pewnością najlepsza część dnia, którą oboje bardzo lubimy i cenimy. Lubię też jednak wygospodarować czas na gotowanie, ogarnięcie mieszkania, domowe spa, oczywiście czytanie albo… na pisanie bloga.

Najbardziej jednak uwielbiam chwile, gdy po całym dniu mogę wreszcie wskoczyć do łóżka i sięgnąć po książkę. Nic mnie wtedy nie goni, jest mi wygodnie, w pełni komfortowo, z ukochanym mężczyzną w pobliżu. I nawet świadomość, że za kilka godzin trzeba rano wstać nie jest w stanie popsuć mi uczucia błogości i szczęścia.

A gdzie Wy lubicie czytać?

 

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Gdzie czytam?

  1. Z

    Świetny blog! Ja też czytam wszędzie. Czekając aż ziemniaki się ugotują do obiadu. Jedząc ( jeśli jem sama ) śniadanie, kolację, lub obiad. Leżąc i bawiąc się z synem autkami ( zerkam jednym okiem ), czekając, aż dzieci skończą zajęcia pozalekcyjne, czekając na koleżankę, którą podwożę do szkoły… odpoczywając po pracy. Kiedyś tak mnie wciągnęło, że poszłam do książki z łazienką i przed wejściem pod prysznic, nago, pochłaniałam kolejne strony aż do końca rozdziału 🙂

    Lubię to

  2. Problem z ciężkimi, niewygodnymi knigami rozwiązałam przesiadając się na czytnik. Czytam wszędzie – w komunikacji, w kolejce, w łóżku, w poczekalni, w łazience, w łóżku, mieszając zupę, jedząc itd. Wyznaję zasadę, że dla chcącego nic trudnego, zawsze da się znaleźć kilka minut na kilka stron książki. 🙂
    Pozdrawiam
    Iga

    Lubię to

    1. Czytnik ma dużo zalet – największą na pewno jest mały rozmiar i pojemność, rozwiązanie idealne w podróży czy chociażby właśnie w tramwaju na co dzień.
      Nic jednak nie jest w stanie zastąpić przewracania kartek, używania zakładek, zapachu książek, układania ich na regale… Chyba jestem trochę staroświecka 😉
      Pozdrawiam!

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s